Nowy numer 30/2021 Archiwum

Opaska kapitana

Manuel Neuer nie został ukarany za grę w tęczowej opasce. Czy ruch LGBT opanuje stadiony?

Zaledwie parę dni temu pisałem o tym, że mimo przewrażliwienia na punkcie wszystkiego, co może być uznane za deklarację polityczną UEFA pozwala drużynom klękać na znak poparcia dla ruchu BLM. Okazuje się jednak, że prawdziwa afera może się dopiero rozkręcać.

Manuel Neuer w dwóch pierwszych meczach euro wystąpił w tęczowej opasce na ręce. Niemiecki bramkarz złamał w ten sposób dwie zasady jednocześnie: po pierwsze, nie wolno mu było używać innej opaski kapitańskiej niż ta od organizatorów, a po drugie, UEFA zakazuje piłkarzom używania na stadionie wszelkich przedmiotów, które można uznać za „sprzeczne z powszechną przyzwoitością lub moralnością, ani zawierać treści politycznych, religijnych czy rasistowskich” (ciekawe zresztą, że treści religijne i rasistowskie wymieniono obok siebie). UEFA wszczęła sprawę. Natychmiast ją zamknęła, tłumacząc, że Niemiec działał „w słusznej sprawie”. I tak nie uniknęła komentarzy redaktorów niektórych sportowych gazet, którzy kręcili nosem nad tym, że federacja ośmieliła się w ogóle rozpatrywać kazus Neuera. Być może w środę zobaczymy dalszy ciąg. Niemcy grają wtedy z reprezentacją Węgier, kraju, który właśnie zakazał uprawiania gejowskiej propagandy w szkołach. Możliwe, że stadion Bayernu, na którym rozgrywane będzie spotkanie zostanie podświetlony na tęczowo. Bardzo ciekawe, jak zachowają się węgierscy kibice – niewielu z nich wejdzie na stadion, ale nie oznacza to, że nie przyjadą do Monachium. 

Federacje piłkarskie – zarówno UEFA, jak i FIFA – są bardzo wyczulone na niekoncesjonowaną demonstrację czegokolwiek. Zakazały nawet piłkarzom pokazywania koszulek z wizerunkami potomstwa. W przypadku ruchu LGBT europejski związek okazuje się wyjątkowo elastyczny. Już 3 lata temu kapitanowie niemieckiego Wolfsburga zaczęli grać w tęczowych opaskach. Nie spotkało się to z karami, przeciwnie, to na protestującego przeciw tej demonstracji Chorwata Josipa Brekalo posypały się gromy. Akcje poparcia dla ruchu gejowskiego (np. noszenie tęczowych sznurowadeł) zdarzają się i w lidze angielskiej. W maju tego roku piłkarze wszystkich klubów pierwszej i drugiej ligi Francji wystąpili w koszulkach z tęczowymi numerami. Jeśli nawet któryś z nich protestował, to organizatorzy nie pozostawili mu zbyt dużego pola manewru – o ile zamiast sześciokolorowych sznurowadeł można użyć własnych, o tyle z klubowej koszulki nie da się zrezygnować; można ewentualnie odmówić gry.

Mogłoby się wydawać, że ociekające testosteronem i adrenaliną stadiony piłkarskie to ostatnie miejsce, jakie uda się opanować środowiskom gejowskim. Skoro jednak firmy sponsorujące piłkę wykładają pieniądze na parady LGBT i organizują w swoich biurach dni różnorodności, to dlaczego żyjące z ich pieniędzy kluby i federacje miałyby postępować inaczej?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także