Nowy numer 30/2021 Archiwum

Między tradycjonalistą a terrorystą

Znajomy rzucił: „Wiesz, jaka jest różnica między tradycjonalistą a terrorystą? Z terrorystą można negocjować”. W założeniu miało być śmieszne.

„Jest wystarczająco dużo światła dla tych, którzy pragną widzieć i wystarczająco dużo ciemności dla tych, którzy mają przeciwną skłonność” – pisał Blaise Pascal.

Każdego tygodnia do redakcji spływa wiele maili i listów. Bóg mi świadkiem, że przez 18 lat pracy w „Gościu” nigdy nie dostałem żadnego listu o pięknie liturgii Mszy Trydenckiej. Czy to przypadek, że środowisko skrajnych tradycjonalistów (piszę jedynie o nich, do tych, z którymi da się porozmawiać, mam szacunek. Również zachwycam się „Duchem liturgii” kard. Ratzingera) kojarzy mi się jedynie z ikonkami oburzonej buźki na Facebooku i hasłami w rodzaju, cytuję jeden z ostatnich wpisów „posoborowego szajsu”?

Hejt płynął strumieniami, gdy pisałem o ewangelizacyjnych kursach, dzięki którym ludzie wracali do sakramentów Kościoła, skłócone rodziny jednały się, a uzależnieni zostawali uwolnieni (służę wieloma świadectwami po organizowanych przez wspólnotę kursach Alpha: wiele z nich publikowaliśmy już w „Gościu”). Hejt płynął, gdy wspominałem o neokatechumenalnych rodzinach, które pakowały manatki i ruszały w ciemno na Syberię czy blokowisk byłego NRD. Nieważne było działanie Pana Boga (mam wrażenie, że komentujące osoby nie raczyły nawet przeczytać tych opowieści), ważna była z góry założona teza i refren mantry: „Czy może być coś dobrego z Nazaretu?”.

Czy złe drzewo może wydawać dobre owoce?

Czy we wszystkim musimy doszukiwać się klimatów „z piekła rodem”? „Szukajcie Pana” – wzywali prorocy. „Pana”, nie diabła! Zamiast węszyć na każdym kroku duchowe zagrożenia (to oznaka lęku, który staramy się oddalić za pomocą mechanizmów obronnych), mamy szukać Królestwa, a wszystko inne będzie nam przydane…

Zazwyczaj to od tego środowiska otrzymywałem negatywny rykoszet. Jasne, narzędzia, których używamy, są bardzo niedoskonałe, jak wszystkie, którymi posługują się grzeszni, skupieni na sobie ludzie. Niestety tylko takich Pan Bóg ma pod ręką…

Hejt płynął, gdy pisałem o wielkich organizowanych na halach rekolekcjach dla nastolatków. Nieważne były kolejki do spowiedzi i oddanie życia Jezusowi (w rzeczywistości duchowej nie jest to neutralna deklaracja, doskonale zdawał sobie z tego sprawę ks. Franciszek Blachnicki!). Nigdy nie słyszałem o podobnej inicjatywie, które przygotowało nad Wisłą opisywane środowisko. Rekolekcje dla nastolatków z chorałem gregoriańskim? Dlaczego nie?

Kiedyś znajomy rzucił: „Wiesz, jaka jest różnica między tradycjonalistą a terrorystą? Z terrorystą można negocjować”. W założeniu miało być śmieszne. Mnie nie śmieszyło. Jeśli nie mogę z Tobą rozmawiać, to w jakim miejscu się spotkamy?
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także