Nowy numer 29/2021 Archiwum

Wygrane bitwy

„Niedziela Boża i nasza”. Te słowa podnoszone na piekarskim wzgórzu brzmiały jak nierealne pobożne życzenia, rodzaj science fiction. A jednak…

Jak oddać fenomen Piekar? Tej ostatniej niedzieli maja, gdy ze wszystkich stron Górnego Śląska „chopy” maszerują do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej? Najlepiej charakter tego corocznego „powstania śląskiego” oddał kard. Bolesław Kominek, który zaproszony na kalwarię w 1973 r., odpisał: „Chętnie się na to zgadzam, z tym, że gdybym miał przypadkiem gości zagranicznych, przywiózłbym ich ze sobą, by im pokazać pielgrzymkę Mężów z Górnego Śląska, unikat religijny na miarę europejską”.

Tak, to unikat na miarę europejską. Ileż społecznych batalii tu stoczono! Ileż bezkrwawych bitew wygrano!

Do pracy rodacy

By zrozumieć ciężar gatunkowy tematu, musimy zafundować sobie małą powtórkę z historii. Zasada była jasna: czas wolny należy do państwa, nie do obywatela. Socjalistyczna praca była przecież czystą przyjemnością. Gdy 65 lat temu na ulice Poznania wyszli robotnicy Zakładów Cegielskiego, jednym z postulatów było skrócenie dnia pracy w sobotę do sześciu godzin. O wolnym dniu nikt nie śmiał nawet marzyć. Protest został brutalnie stłamszony, a hasło o ucinaniu ręki podniesionej na władzę przeszło do historii…

Co z tego, że włoskie czy francuskie związki zawodowe wywalczyły pięciodniowy tydzień pracy? Na „zgniłym Zachodzie” była ona uciemiężeniem, w krajach „bloku” przywilejem.

Po raz pierwszy wolne soboty nad Wisłą wprowadzono dekretem Rady Państwa, realizując uchwały VI Zjazdu PZPR z grudnia 1971. Pierwsza sobota bez pracy w powojennej Polsce przypadła 21 lipca 1973 roku. Po dwóch latach już jedna sobota w miesiącu była wolna. Potem władza zobowiązała się zagwarantować wolne soboty w ramach Porozumień Jastrzębskich. Choć obiecała, że od początku 1981 roku wszystkie będą wolne, jak pokazało życie, od obietnic do realizacji minęło trochę czasu. Rychło uznano, że dwie soboty miesięcznie trzeba przepracować.

By człowiek mógł odetchnąć

Mamy krótką pamięć. Przypominam te „sobotnie historie”, by podkreślić, że piekarskie postulaty brzmiały przed czterdziestu laty jak głos wołającego na pustyni. Jako uczniowie podstawówki nie znaliśmy pojęcia „weekend”. Gdy jako dziecko słuchałem biskupa Herberta Bednorza upominającego się o „niedzielę Bożą i naszą”, słowa te brzmiały jak pobożne życzenie i rodzaj science fiction.

Codziennością życia robotników pracujących w gąszczu kominów i kopalnianych szybów Górnego Śląska były robocze niedziele. Władza nie miała zamiaru zrezygnować z zysków i nie chciała słyszeć o tym, by „dzień święty święcić”. Nic dziwnego, że obrona wolnej od pracy niedzieli stała się w drugiej połowie lat 70. jednym z duszpasterskich priorytetów.

Dążące do podniesienia wydajności pracy władze kusiły pracowników premiami, a dyrekcje kopalń wprowadzały czterobrygadowy system pracy, który de facto pozbawiał górników prawa do niedzielnego odpoczynku. Biskup Bednorz w latach 1977–1980 wysłał do władz aż osiem listów i memoriałów, domagając się odejścia od tego systemu. Od 1978 roku dewizą piekarskich pielgrzymek stały się słowa: „Niedziela Boża i nasza”.

Postulat ten podnoszono rok w rok. Poruszał go nie tylko biskup Bednorz, ale i wierny piekarski pielgrzym – metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła: „Składamy te postulaty w imię sprawiedliwości społecznej, która domaga się, by w narodzie, gdzie katolicy stanowią tak olbrzymią większość, nie stosowano takich paradoksów, że niedziela staje się dniem pracy, i to często przymusowej albo premiowanej. Domagamy się w imię praw ludzkiego ducha, aby człowiek mógł odetchnąć i zaczerpnąć z tego Bożego tchnienia”.

Wygrana batalia

29 maja 1977 r. biskup Bednorz przypomniał, że praca zyska na jakości, gdy zmniejszy się liczbę godzin do przepracowania: „Głośno wołamy, by robotnicy mieli niedzielę wolną od pracy, by raz w tygodniu mogli dłużej odpoczywać, rozmawiać z dziećmi i spełniać obowiązki religijne”.

Jak skończyła się ta batalia? Biskup Bednorz jako przewodniczący Komisji Duszpasterstwa Ludzi Pracy 13 września 1980 roku przekazał Janowi Pawłowi II i prymasowi Wyszyńskiemu wiadomość o rezultatach rozmowy ze Zdzisławem Grudniem, przewodniczącym katowickiej Wojewódzkiej Rady Narodowej. Telegram brzmiał: „Ojcze Święty! Przekazuję bardzo radosną wiadomość: górnicy na Śląsku będą odtąd mieli niedziele wolne od pracy, co mi dziś oficjalnie zakomunikowano. Modlitwy Waszej Świątobliwości, a także kazania wygłoszone w Piekarach, zaowocowały”.

Prymas Tysiąclecia odpowiedział na depeszę: „Wasza Ekscelencja przyjmie wyrazy radości, że świat górniczy Śląska wywalczył prawo niedzielnego wypoczynku od pracy, do wytchnienia w gronie rodziny, utrzymania wspólnoty życia domowego, wzmocnienia sił wyczerpanych trudną pracą i udziału w życiu kulturalnym i społecznym”.

Wspaniałe „Te Deum”!

„Nowością, która napełnia największą radością nas wszystkich, jest wolna od pracy niedziela” – pisał bp Herbert w liście pasterskim 21 września 1980 r. „Zakomunikowano mi to w sobotę, 13 września. W tym samym dniu z tej właśnie okazji, biskupi polscy z kardynałem Macharskim na czele wyśpiewali razem z kardynałami i biskupami niemieckimi bawiącymi w Katowicach z oficjalną wizytą wspaniale »Te Deum Laudamus«. Nazajutrz ogłosiłem tę przeradosną nowinę w Pszowie, gdzie byłem na pielgrzymce robotników, górników i ich rodzin dla uczczenia Maryi Uśmiechniętej. Spontanicznie zerwaliśmy się wtedy po raz drugi, by zaintonować potężne »Te Deum«. Uczynimy to po raz trzeci w dzisiejszą niedzielę po każdej Mszy Świętej. Tęskniliśmy za wolną niedzielą od wielu lat. Będziemy ją obchodzić po katolicku, tak jak czynili to nasi ojcowie”.

Odpocznijcie nieco!

Jak pokazało życie, temat nie był jednak zamknięty, a hasło „Niedziela Boża i nasza” wciąż aktualne. Na pielgrzymce 29 maja 1988 r bp Damian Zimoń przypomniał z piekarskiego wzgórza: „Prawem robotników jest niedzielny wypoczynek (…) Niepokojącym problemem jest przedłużający się czas pracy, ponieważ powoduje większą eksploatację człowieka, większą ilość wypadków oraz zagraża życiu rodzinnemu”.

Temat ten poruszał konsekwentnie jego następca, abp Wiktor Skworc. „Nikt nie może odbierać drugiemu prawa do niedzielnego wypoczynku. To prawo wynika z zasady równości wobec prawa!” – przypomniał przed dziewięciu laty. Trzy lata później powołał się na apel katolickich biskupów i zwierzchników Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej: „Apelujemy do pracowników, by w niedziele i święta nie podejmowali niekoniecznej pracy zarobkowej; apelujemy do pracodawców, by uszanowali świętość dnia Pańskiego, nie angażując zawodowo pracowników, apelujemy do parlamentarzystów, by zapewnili uregulowania prawne, które uszanują prawo ludzi pracy do niedzielnego wypoczynku i świętowania; apelujemy do władz, by uczyniły wszystko w celu ochrony niedzieli, tak by człowiek nie był traktowany jako narzędzie zysku i mógł przeżywać niedzielę zgodnie ze swoimi przekonaniami”.

To walka z wiatrakami!

Kolejną piekarską batalią była walka o wolną od handlu niedzielę. Pamiętam swe pierwsze eskapady na zachód Europy, gdy zdumieni zauważyliśmy, że w niedziele miejsca pod francuskimi supermarketami świeciły pustkami. Śmieszył mnie więc argument podnoszony przez zwolenników handlu w niedziele, że jak zwykle jesteśmy daleko w tyle za Europą. Niemcy zakaz handlu w niedziele wprowadziły już 65 lat temu, a we Francji gwarantuje go prawo z 1906 roku!

Zanim w listopadzie 2017 roku Sejm uchwalił ustawę o ograniczeniu niedzielnego handlu, w debacie publicznej padały słowa: „rodzina”, „relacje”, „obiad”, „spacer”. W Piekarach dodawano: „…i Msza Święta”.

– Pochodzę z Rept Śląskich, z rodziny, dla której niedziela jest najważniejszym dniem tygodnia – opowiadał mi Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność” – Mieliśmy na niedziele inne buty, białe koszule. Czas się zatrzymywał. Kilka tygodni temu w autobusie zaczepiła mnie nieznana kobieta. Powiedziała: „Czy pan sobie zdaje sprawę z tego, że walczy pan nie tylko o wolne niedziele, ale i o trzecie przykazanie?”. Bardzo mnie to umocniło, bo walka o wolne od handlu niedziele czasem wyglądała na walkę z wiatrakami.

Temat wraca jak bumerang i wciąż jest torpedowany. „Od dłuższego czasu trwa walka z ustawą o ograniczeniu handlu w niedziele. Weszła ona w pełni w życie dopiero 1 marca 2020 roku, a ciągle jest atakowana przez branżę handlową. Ale zakupy nie są lekarstwem na koronawirusa!” – przypominał przed rokiem abp Skworc.

Dziś pracownicy handlu mogą zanucić piosenkę: „Niedziela będzie dla nas”. To jeden z postulatów regularnie podnoszonych na piekarskim wzgórzu…•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także