Nowy numer 25/2021 Archiwum

Archanioł w kadrze

O nowym filmie, aniołach i ich opiece opowiada Wincenty Podobiński.

Barbara Gruszka-Zych: „Zobacz Anioła” to tytuł filmu zrealizowanego według Twojego scenariusza. Widziałeś anioła?

Wincenty Podobiński: Miejmy nadzieję, że wielu po obejrzeniu filmu zobaczy, że św. Michał Archanioł, o którym jest ten dokument, naprawdę istnieje. Pan Bóg posługuje się aniołami. Mają realizować zadanie doprowadzenia naszych dusz do nieba. Święty Tomasz z Akwinu twierdził, że anioły są bezcielesne. Święty Augustyn, że mają „ciało eteryczne”. Kiedyś miałem mocne pragnienie, żeby zobaczyć anioła. Minęło niewiele czasu i dostałem odpowiedź. Przechodziłem z przyjaciółmi obok księgarni katolickiej i któryś z nich chciał tam zajrzeć, a ja wszedłem za nim. Poprosiłem Matkę Bożą, żeby wskazała mi, co tu jest dla mnie ciekawego. Sięgnąłem na półkę i trafiłem na dzieła św. Jana od Krzyża. Otwarłem je na fragmencie, w którym przestrzega przed podobnymi do moich pragnieniami angelofanii, bo człowiek może wtedy narazić się na spotkanie z duchem, który anioła światłości będzie jedynie imitował, i zrobi sobie krzywdę. No i dałem spokój…

W dzieciństwie chyba każdy modlił się „Aniele Boży, Stróżu mój”. W miarę dorastania wielu uznaje, że to infantylne.

Zdarza się, że modlitwa do Anioła Stróża jest pierwszą, jakiej uczą się dzieci. Wierszyk o dobrym aniele łatwo wpada do głowy. Łatwiej też chyba opisać dziecku anioła niż Pana Boga. Skrzydła, biała szata, aureola, pomocnie wyciągnięte ręce to ładny obraz. Przykre jest, kiedy dorosły zatrzymuje się na tym poziomie. Anioł jest osobą, a nie fikcją literacką, jakimś skrzydlatym elfem z bajek. Pismo Święte różnie opisuje aniołów. Gdy prorok Daniel spotkał anioła, opadł z sił i cały drżał ze strachu. W Księdze Wyjścia czytamy: „Cheruby będą miały rozpostarte skrzydła ku górze i zakrywać będą swymi skrzydłami przebłagalnię…”. Nie możemy takich zapisów ignorować i redukować do rangi symbolu czy tworów wyobraźni.

Zwykle kiedy zaczynasz rozmowę ze mną, pozdrawiasz mnie i mojego Anioła Stróża.

Przecież każdy z nas ma Anioła Stróża. Wypada więc, abym pozdrowił też niewidzialnego uczestnika mojego spotkania z drugim człowiekiem.

A jak na to reagują Twoi rozmówcy?

Ci „niewtajemniczeni” zwykle milkną z wyrazem niepokoju na twarzy. Ale kiedy słyszą, że kontekst mojej wypowiedzi nie świadczy o tym, że mają do czynienia z osobą niezrównoważoną, ich niepokój przeradza się w zaciekawienie. Ktoś może mi zarzucić, że to niepoważne, ale to ja, przyjmując logikę wiary, powinienem uznać za nietaktowne ignorowanie obecności Anioła Stróża.

Ludzie wchodzą ze sobą w kontakt, rozmawiając. Z aniołami też powinniśmy rozmawiać?

Jeśli wierzę w Boże objawienie, powinienem wierzyć w obecność mojego Anioła Stróża i jego misję. Dlatego zwracam się do niego często w różnych kwestiach. Proszę go o pomoc w codziennych zadaniach, zapraszam do modlitwy, dziękuję za natchnienia.

Czy to poważne – dorosły mężczyzna, którego fascynują niewidzialne anioły?

Powietrza też nie widzimy, ale nim oddychamy. A widział ktoś prąd elektryczny? Wierzymy w istnienie mnóstwa rzeczy, których nigdy nie widzieliśmy, ale mówią nam o tym nauka i doświadczenie. Jeśli wierzę Panu Bogu, to również Jego słowu, a On mówi: „Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim”.

Ale wokół wielu krzyczy, że Boga nie ma.

No to mają problem… Wierzyć, że świat powstał z niczego, że jestem znikąd, że moje życie kończy się w momencie śmierci to tak jak patrzeć na zegarek i myśleć, że powstał bez udziału zegarmistrza.

Żeby przypominać o aniołach, założyłeś w Krakowie zastęp Świętego Michała Archanioła.

To była konieczność, bo okazało się, że go tu nie ma, a rycerz bez zastępu funkcjonować nie może. W okresie rycerskiej próby raz w miesiącu uczestniczyłem w spotkaniach jednego z zastępów w Bielsku-Białej. Tam 14 października 2008 r. złożyłem swoje rycerskie przyrzeczenia. Otwartość i przychylność o. Cypriana Świerczyńskiego, ówczesnego proboszcza cysterskiej parafii św. Bartłomieja, z którą jestem związany, pozwoliły mi stworzyć pierwszy zastęp nie tylko w Krakowie, ale i w archidiecezji krakowskiej. Po kilku miesiącach dołączyły do mnie Anna Pecha-Kołodziejczyk i Ewa Świerczyńska.

Od sześciu lat organizujesz „Anielskie rekolekcje pod żaglami do św. Michała Archanioła”. Czy to one stały się inspiracją do nakręcenia filmu?

To były pomysły równoległe, które zrodziły się z pragnienia szerzenia czci i kultu św. Michała Archanioła. Zastanawiałem się, w jaki sposób najskuteczniej dotrzeć z wieścią o nim do największej liczby osób i wymyśliłem, że najlepszym sposobem będzie film. Do jego realizacji zachęciłem pallotyna ks. Przemysława Krakowczyka i montażystę Sławomira Jankowskiego z Fundacji Misericordia. Muzykę skomponował Miłosz Konarski. Kolaudację i promocję powierzyłem Klaudynie Nowakowskiej. A co do rekolekcji na wodzie to jestem jachtowym sternikiem morskim i od dłuższego czasu zastanawiałem się, jak czas na morzu przeżyć w duchu Ewangelii. Płynąc, pozbywamy się stałego gruntu pod nogami. Pozostawiamy na brzegu utarte schematy. W pięknie i ogromie otaczającej natury łatwiej dostrzec rękę Boga. Rekolekcje, w których bierze udział 12 osób, w tym ksiądz, stały się moją odpowiedzią na wezwanie Pana Jezusa, byśmy płynęli „na drugi brzeg”. „Zaraz potem ponaglił uczniów, by wsiedli do łodzi i udali się przed Nim na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy.”

Jakie miejsca związane ze św. Michałem Archaniołem pojawiają się w Twoim filmie?

Każdy Polak powinien wiedzieć, że miejscem męczeńskiej śmierci patrona Polski, św. Stanisława Biskupa, jest bazylika św. Michała Archanioła na krakowskiej Skałce. Kamera pokazuje główny ołtarz tej świątyni z wizerunkiem triumfującego archanioła. Niech ten zabieg zachęci widzów do częstego nawiedzania tego kościoła. Wśród miejsc związanych ze św. Michałem Archaniołem najsłynniejsze jest jego sanktuarium – Niebiańska Bazylika w Monte Sant’Angelo we Włoszech. Jedyny kościół na świecie, którego konsekracji nie dokonał człowiek, a sam Wódz Zastępów Anielskich. Pokazujemy też jego sanktuarium na francuskim Mont Saint Michele i katedrę św. Michała Archanioła w Brukseli.

Czego w tych miejscach doświadczyłeś?

To nie zabrzmi oryginalnie, ale na moje prośby zanoszone w modlitwie w Niebiańskiej Bazylice św. archanioł Michał zawsze wyraźnie odpowiadał. Zaprowadził pokój w relacjach z moimi bliskimi. Oddalił nękające mnie pokusy. Usunął przeszkody w realizacji ważnych projektów naszej fundacji. Zniweczył skutki personalnych ataków na moją osobę. Kilka lat temu obronił nasz zastęp przed wewnętrzną destrukcją mogącą prowadzić do rozpadu. W tydzień załatwił pełną obsadę naszych anielskich rekolekcji, choć zwykle to trwało kilka miesięcy. No i pomógł mi usunąć problemy techniczne, które miałem, grając na trąbce. Nie wiem, czy w bazylice na Skałce archanioł się objawiał, ale gdy go tam z rycerzami przyzywamy do wspólnego uwielbienia Boga, zawsze mam przeświadczenie o jego obecności. Zebrało się trochę świadectw, że zanoszone tam modlitwy zostają wysłuchane. Na przykład pięć miesięcy temu Wioletta Półtorak z Ostrołęki została uzdrowiona ze sztywności i bólu mięśni, które poważnie utrudniały jej funkcjonowanie

Czy jakieś słowa bohaterów Waszego filmu szczególnie do Ciebie trafiły?

Wszystkie są ważne, nie da się wyjąć jednego jak cegły z muru. Skarbnicą wiedzy o aniołach jest ks. Marcello Stazione. Napisał o nich ponad 200 książek. Chciałbym cytować każdą jego wypowiedź. Choćby tę: „Kiedy jakiś człowiek kroczy ścieżką świętości, nie może nie spotkać się ze św. Michałem”. Ksiądz w filmie opowiada, jak w chwili zagrożenia archanioł dał mu znać, że czuwa, „podstawiając” mu przed oczy ciężarówkę z wymalowanym na niej swoim wizerunkiem. Mało znane jest przesłanie hiszpańskiej zakonnicy Filomeny de Santa Coloma Ferrer, z którego dowiadujemy się m.in. o prośbie archanioła, aby głoszono jego wielkość i szerzono jego cześć. Ważne są słowa bp. Hosera o szczególnej roli archanioła w czasach dekadencji i dechrystianizacji: „Siły św. Michała należy przywoływać, bo działa ze zlecenia Bożego, mocą Bożą, mocą Ducha Świętego”.

Kim jest dla Ciebie św. Michał Archanioł?

To duch czysty, który dysponuje mocą Bożą. Działa w imieniu Boga, rozporządzając Jego potęgą. Pierwszy pośród aniołów, w swojej wielkości pierwszy po Niepokalanej. Pan Bóg u końca czasów posyła do nas Michała z misją obrony Kościoła i niejako przygotowania ludu Bożego do paruzji. Za przykładem św. Michała Archanioła staram się stawiać w centrum swojego życia Jezusa Chrystusa, jako swego Zbawcę, Pana i Króla.•

Wincenty Podobiński

rycerz i animator Rycerstwa św. Michała Archanioła w Krakowie, prezes i fundator Fundacji Świętego Michała Archanioła. Autor scenariusza i realizator filmu „Zobacz Anioła”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także