Nowy numer 19/2021 Archiwum

No i poleciał…

Na Marsie wystartował helikopter. Lot był opóźniony o kilka dni, bo pojawiły się problemy techniczne. Czyli co? Porażka NASA? Wręcz przeciwnie, umiejętność przyznania się do błędu świadczy o wielkości.

Helikopter nie wystartował, bo system komputerowy podczas testowania wykazał, że procesory działają wolniej, niż powinny. Naukowcy uruchomili łopaty, ale czym prędzej wyłączyli silniki, żeby dokładnie poznać źródło problemu. Można sobie z łatwością wyobrazić, że nacisk na to, by startować jak najszybciej, był spory, ale przecież nie o start tutaj chodzi, tylko o coś znacznie ważniejszego, czyli o całą misję. Cóż po locie, który zakończyłby się uszkodzeniem helikopterka? Mimo że wszyscy śledzący misję czekali (a w skali świata to pewnie miliony osób), inżynierowie z NASA sprawdzali wszystko, co sprawdzić musieli, aż problem rozwiązali. Dzisiaj, w poniedziałek, w godzinach rannych czasu polskiego helikopter się wzniósł, a chwilę później wylądował. Nikt nie ma pretensji, że trzeba było szukać w jego konstrukcji błędu, nikt nie ma pretensji, że start przesunięto. Dzisiaj nikt już o tym nawet nie pamięta. Ale pamiętano by długo, gdyby niesprawdzony, nieprzetestowany helikopter się rozbił albo w ogóle nie wystartował. I nawet gdyby tłumaczyć, że misje takie jak ta zawsze są narażone na wiele różnych rodzajów ryzyka (co swoją drogą jest faktem), niesmak by pozostał.

Kilka dni temu w prestiżowym czasopiśmie „Nature” ukazała się analiza sposobów, w jakie rządy poszczególnych krajów komunikują się ze swoimi obywatelami w sprawach pandemii. Badacze języka, którzy sprawdzali przy okazji, jak różne kraje radzą sobie z pandemią, wskazali dziesięć rekomendacji skutecznej komunikacji. Nie ma miejsca, by je wszystkie przytaczać, ale dwie – w tym kontekście – szczególnie warto. W komunikacji niezwykle istotne są wiarygodność i zaufanie słuchających do mówiącego. Tę wiarygodność można budować na wiele różnych sposobów, ale jednym z istotniejszych jest przyznawanie się do błędu (tam, gdzie ten błąd się popełniło). Przyznawanie i możliwie szybka korekta błędnych decyzji. Błędy są wpisane w każde działanie, a niepewność i pomyłki są czymś oczywistym. Nie dla wszystkich jest jednak oczywiste wycofywanie się z nietrafionych decyzji. Przy analizie wypowiedzi niektórych decydentów jedyny komentarz, jaki się nasuwa, to powiedzenie – jak o marsjańskim helikopterze – „no i poleciał”. Byle tylko jak najszybciej wylądował, bo niskiej jakości komunikacja nieraz doprowadzała do katastrofy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się