Nowy numer 18/2021 Archiwum

Czy katolik może zaszczepić się AstraZenecą?

Na pytania związane z moralną dopuszczalnością szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson odpowiada ks. dr hab. Piotr Kieniewicz - specjalista teologii moralnej, członek Zespołu ekspertów ds. Bioetycznych KEP.

Agnieszka Huf: Po wczorajszej publikacji komunikatu Zespołu Ekspertów KEP do spraw bioetycznych zaczęłam odbierać telefony od zaniepokojonych znajomych, którzy pytali: czy skoro zostałem zaszczepiony preparatem firmy Astra Zeneca, to znaczy, że popełniłem grzech? Jak Ksiądz odpowiedziałby na takie pytania?

ks. prof. Piotr Kieniewicz MIC: Krótko odpowiadając – na pewno nie. Dokument zresztą wprost stwierdza, że przyjmujący szczepionkę, jeśli tylko odrzuca zło grzechu aborcji, nie zaciąga winy moralnej. Niemniej, ponieważ istnieje materialny związek pomiędzy dokonanym zabójstwem nienarodzonego dziecka a podawaną ludziom szczepionką, niektórzy zaniepokojeni wierni zwracają się do swoich biskupów z pytaniami i wątpliwościami. Zaprezentowany wczoraj dokument jest odpowiedzią na te szczegółowe pytania wiernych. Ludzie pytają, jak mają się odnieść do faktu, że szczepionki są produkowane w oparciu o ludzkie linie komórkowe – linie wyprowadzone przed wielu laty z komórek pobranych z ciał dzieci, zabitych w wyniku aborcji. Zespół Ekspertów odniósł się już do tego w komunikacie wydanym w grudniu, choć wtedy dostępne były w Polsce tylko szczepionki typu mRNA - firm Pfizer i Moderna - wobec tego ten problem nie wybrzmiał. Teraz mamy sytuację o innej jakości moralnej. Dokument odnosi się do oceny produkcji szczepionki i wprowadzenia jej do oferty. Chcieliśmy podkreślić, że sposób produkcji, w którym wykorzystywane są ludzkie linie komórkowe, to nie jest dobra rzecz. Bo aborcja jest zbrodnią i – jakkolwiek tutaj mamy do czynienia z wydarzeniami sprzed lat 40-tu – to dla oceny moralnej to nie ma znaczenia.

Czy katolik może zaszczepić się AstraZenecą?   Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz: Przyjmujący szczepionkę, jeśli tylko odrzuca zło grzechu aborcji, nie zaciąga winy moralnej. Tomasz Gołąb/Foto Gość



Ale przypomnienie, że taki sposób produkcji szczepionek jest złem, pojawiało się we wcześniejszych dokumentach, choćby Kongregacji Nauki Wiary sprzed paru miesięcy. Zresztą problem szczepionek opartych na ludzkich liniach komórkowych nie jest nowy i nie wiąże się wprost z pandemią, Papieska Akademia Życia pisała o tym już kilkanaście lat temu.

I to cały czas jest ten sam komunikat! Przypominamy, że tak być nie powinno, że szczepionki nie powinny powstawać tą drogą. Ale z drugiej strony często nie mamy alternatywy, a w przypadku pandemii Covid-19 są sytuacje, w których ludzie, żeby wykonywać swoją pracę, są niejako zmuszeni do tego, żeby poddać się szczepieniu. Coraz głośniej mówi się o wprowadzaniu paszportów poszczepiennych, gdzie warunkiem prawa do przemieszczania się, wchodzenia do kin czy restauracji byłby certyfikat potwierdzający zaszczepienie. Mamy do czynienia z bardzo silną presją w kierunku szczepionek, a jednocześnie nie zawsze możliwy wybór typu szczepionki – na przykład nauczycielom zostało odgórnie narzucone szczepienie Astrą. Nasz dokument pokazuje zatem ścieżkę postępowania, co można i należy robić w sytuacji obecności na rynku szczepionek firm Johnson&Johnson i AstraZeneca oraz przedstawia ocenę moralną wprowadzonych na rynek preparatów.

Przeczytaj: Watykan: Szczepionki przeciw COVID-19 są „moralnie akceptowalne”


A co z osobami, które są po pierwszej dawce szczepionki AZ i mają wątpliwość, czy mogą przyjąć drugą?

Jak powiedziałem, mogą przyjąć drugą dawkę. Być może – z medycznego punktu widzenia – potrzeba, by tak się stało. Proszę zwrócić uwagę, że z wieloma szczepionkami (np. na WZWC) jest tak, że trzeba przyjąć kilka dawek tego samego preparatu, żeby uzyskać odporność. Podobnie jest z antybiotykami – jeśli rozpocznę kurację jednym, to nie mogę go sobie dowolnie zmieniać w trakcie. Dlatego podejrzewam – nie jestem wakcynologiem i dobrze by było, by taki specjalista to jednoznacznie wyjaśnił – że podobnie jest w odniesieniu do szczepionek, a mianowicie, że druga dawka musi być tego samego typu. W sytuacji braku wyboru nie zaciąga się winy moralnej.

Dokument wspomina o tych, którzy „są wprost zobligowani określonymi uwarunkowaniami (np. zawodowymi, posłuszeństwa w ramach określonych zespołów, struktur, urzędów, służb, dla których przeznaczono właśnie te szczepionki)”. A co z osobami, chcą być w zgodzie z nauczaniem Kościoła, ale nie są formalnie zobligowane do szczepienia – chcą się zaszczepić, ponieważ uważają, że to działanie przyniesie pożytek im oraz osobom z otoczenia? Mają zrezygnować ze szczepienia AZ i potem tygodniami czekać na możliwość przyjęcia innej szczepionki?

Nie wiemy, ile będą czekały – ja całkiem niedawno rozmawiałem z kimś, kto odrzucił AZ i w ciągu tygodnia czy dwóch będzie mógł być zaszczepiony szczepionką mRNA.

Ale jeśli szczepienie odrzuci kilkaset tysięcy osób, to zrobi nam się zator…

Tego nie wiemy – być może tak, a być może nie. Chciałbym odwrócić problem. Jeśli naszymi wyborami będziemy pokazywać, że dla nas nie ma znaczenia, którą szczepionką się szczepimy, to jedynym kryterium, którym rządzący będą się kierować przy zamawianiu kolejnych transz szczepionek będą pieniądze, ewentualnie dostępność u producentów i dystrybutorów. Kryterium etyczne będzie brane pod uwagę dopiero wtedy, kiedy odbiorcy końcowi zaczną się tego domagać. Powinniśmy wywierać nacisk na to, jakie preparaty są sprowadzane do Polski, jakie są oferowane naszym obywatelom.

Czytaj teżPowinność szczepienia

Ale czy moment, kiedy jesteśmy w szczycie trzeciej fali pandemii i dziś usłyszeliśmy o kolejnych 800 zgonach, a specjaliści mówią, że szczepienia mogą tę pandemię powstrzymać, to czy to jest dobry czas na budzenie tak poważnych wątpliwości moralnych?

Myślę, że to jest jedna z tych okoliczności które pozwalają uznać godziwym przyjęcie tej szczepionki – stan wyższej konieczności. Jednocześnie jednak nie sposób nie zadać innego pytania: kiedy będzie właściwy czas na wywieranie tej presji – jak już wszyscy będziemy wyszczepieni?

A w jaki sposób mamy „manifestować swój stanowczy sprzeciw”?

Pyta Pani, czy mamy obowiązek zorganizować protest na ulicach?

Niekoniecznie, ale czy warunkiem tego, aby szczepienie AZ czy J&J nie prowadziło do grzechu, jest napisanie przeze mnie listu do prezydenta, premiera albo producenta tych szczepionek?

Myślę, że to jest za ostro postawiona sprawa. Żyjemy w różnych uwarunkowaniach. Inne możliwości protestu mają dziennikarze, inne duchowni a inne emeryci, którzy nie korzystają z internetu. Dla jednych radykalnym sprzeciwem jest wspomnienie o tym w rozmowie z sąsiadami. Dla innych to będą petycje wysyłane do polityków czy pracodawców. Dla jeszcze innych będzie to sposób tworzenia wypowiedzi w mediach. Myślę, że każdy z nas w sumieniu musi rozstrzygnąć, czy pokaże, że jest to dla niego istotna sprawa czy to zlekceważy i powie sobie i innym, że ma to w nosie.


Jednak po lekturze tego dokumentu niektórzy zadają sobie pytanie: może powinienem zrezygnować? Wiele osób zarzuca temu komunikatowi brak konkretów.

A ja myślę, że to czytelnicy nie doczytali do końca. Bo dokument mówi, że jeśli jest taka konieczność – a najwyraźniej jest! – to mogę przyjąć tę szczepionkę, ale jednocześnie zapytać: dlaczego nie mam wyboru? Czemu nie są sprowadzane w tej samej dostępności szczepionki Pfizer i Moderna?

Na przykład dlatego, że fabryki mają określone moce produkcyjne…

Tego nie wiemy. Więc trudno jest wyrokować. Ale nacisk na decydentów musi być, inaczej nie uzyskamy zmiany podejścia.

Nie obawia się Ksiądz, że publikacja tego komunikatu zniechęci ludzi do szczepień? I tak mamy w Polsce duży odsetek osób, które nie zamierzają się szczepić. Istnieje ryzyko, że ludzie zaczną rezygnować z przyjęcia szczepionek, bo z całego komunikatu do opinii publicznej przedziera się tylko komunikat, że AZ jest moralnie zła i katolik nie może jej przyjąć.

Dramat z nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem przeraża mnie od dawna. Uważam, że ten komunikat jest dobrze, czytelnie napisany, a jednocześnie dość powszechnie nierozumiany. Ale to nie jest wina komunikatu, tylko nieumiejętności ludzi do przyjęcia – w sumie dość prostej – treści; być może wynika to z emocjonalnego zacietrzewienia, jakim jest naznaczona niemal każda dyskusja w Polsce, a być może w grę wchodzą inne powody. Ten dokument daje praktyczne rozwiązania. Po pierwsze – że nie jest rzeczą godziwą, aby podchodzić lekceważąco do kwestii godności osoby ludzkiej i traktować pozyskany z aborcji materiał genetyczny tak, jakby to była pożywka z wołowiny. Po drugie – chociaż jest to złe, to Kościół widzi tylko materialny, odległy związek między aborcją a faktem zaszczepienia się taką szczepionką. Właśnie ta odległość sprawia, że osoba przyjmująca szczepionkę nie zaciąga na siebie winy – nie popełnia grzechu, mówiąc wprost. Po trzecie – dokument bardzo precyzyjnie mówi: jeśli mamy wybór, powinniśmy korzystać z preparatów, które nie budzą takich dylematów moralnych. I po czwarte – powodowani koniecznością korzystania z preparatów, które budzą nasz sprzeciw moralny, zaciągamy niejako zobowiązanie do tego, żeby zgłaszać sprzeciw tym, którzy w przyszłości będą decydować o kolejnych transzach szczepionek.

Rozumiem Księdza argumenty, ale zastanawiam się, czy publikacja tego dokumentu akurat teraz – przy tak wielkiej polaryzacji społeczeństwa w sprawie szczepionek – nie spowoduje spowolnienia procesu szczepień i – co za tym idzie – wydłużenia czasu trwania pandemii?

Mam nadzieję, że nie i że nasza rozmowa też pomoże uspokoić tych, którzy wyciągają nieuzasadnione wnioski z publikacji tego dokumentu. Chcę jeszcze raz podkreślić – komunikat jest opublikowany teraz, bo teraz pojawiły się pytania. A zadaniem biskupów jest się do nich ustosunkować, dlatego poprosili zespół ekspertów o sformułowanie odpowiedzi. A jeśli podane w dokumencie oceny i rozwiązania nie są przez niektórych przyjmowane, to może dzieje się tak dlatego, że niektórzy z pytających nie czekając na odpowiedź traktują swoje wątpliwości jako ostateczną i jedynie słuszną decyzję? Wczorajszy komunikat jest uzupełnieniem wcześniejszego, wydanego w grudniu, z którego wynikało wprost, że szczepienia przeciwko SARS COV 2 są istotnym elementem walki z pandemią i wyrazem odpowiedzialności społecznej. Trzeba też zauważyć, że obecnie opublikowany tekst należy czytać w kontekście całości nauczania Magisterium Kościoła. To nie jest tak, że Zespół Ekspertów Bioetycznych KEP tworzy własną wizję nauczania Kościoła. Komunikat jest praktyczną aplikacją oficjalnej nauki Kościoła do dzisiejszej sytuacji, związanej z obecnością na rynku tych dwóch szczepionek. Nie ma w nim nic, o czym Kościół nie mówiłby wcześniej. 

Przeczytaj: Technologia produkcji szczepionek AstraZeneca i Johnson&Johnson budzi poważny sprzeciw moralny, ale...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama