Ptaki bały się siadać na gałęziach drzew tego lasu. Święty gaj, nemeton pogański w okolicach masywu La Baume, przez wieki przyprawiał pogan o ciarki. Cezar, który postanowił go wyciąć, sam musiał chwycić za topór, widząc paraliż kohort, które go otaczały. Nawet ręce najodważniejszych drżały bowiem ze strachu „na myśl o przyłożeniu siekier do świętych pni”. Tak starożytny poeta Lukan, w swoim dziele „Farsalia”, opisuje wydarzenia mające miejsce w scenerii niezwykłej. Południowa Francja, Prowansja, piękno natury wymieszane z legendami, surowość górskiego klimatu wymieszana z łagodnością winnic. – Teraz, aby nikt z was nie zawahał się obalić lasu, wiedzcie, że to ja popełniłem świętokradztwo – miał powiedzieć cesarz. Ci, którzy wierzyli, że to część raju, która zstąpiła na ziemię, uspokojeni, że ewentualny gniew bogów obróci się przeciwko Cezarowi, rozpoczęli rzeź. Czy przyszło im do głowy, że w miejscu tym zamieszka niebawem kobieta, o której mówić się będzie, że siedem razy dziennie odwiedzają ją aniołowie?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł









