GN 2/2021 Archiwum

Niestandardowość Boga

Myśl wyrachowana: Bóg jest twórczy, więc dlaczego my, stworzeni na Jego wzór, mielibyśmy być schematyczni?

Słyszałem kiedyś historyjkę o zbłąkanych wędrowcach, ojcu i synu, których ugościli w swojej nędznej chatynce biedni ludzie. Jak wyznali gospodarze, jedynym źródłem ich utrzymania była krowa-żywicielka. Gdy przybysze nazajutrz ruszyli w drogę, ujrzeli tę krowinę pasącą się nad brzegiem urwiska. – Synu, nie zrozumiesz tego, co teraz zrobię, ale zaakceptuj to – powiedział ojciec i… zepchnął zwierzę w przepaść.

Syn, wzburzony tym postępkiem, przez lata myślał o tamtych ludziach. Po śmierci ojca wybrał się do nich. Zamiast rudery ujrzał bogatą willę, otoczoną winnicami. – To wy nas przyjęliście przed laty? – zapytał zdumiony, widząc majętnych gospodarzy. – Tak, my – odpowiedzieli. I wyjaśnili mu, że ich życie radykalnie się zmieniło, gdy ich jedyna krowa spadła w przepaść. – Musieliśmy w tamtej sytuacji pomyśleć o innym źródle dochodu. Okazało się, że te ziemie świetnie nadają się na winnice, więc zasadziliśmy winogrona, no i interes ruszył. Wtedy nasze życie zupełnie się zmieniło – wyjaśnili z uśmiechem.

Morał z tej opowieści taki, że będziemy tkwić w stagnacji, dopóki nie zerwiemy z utartymi schematami.

Coś w tym jest. Takie sztywne schematy są szkodliwe szczególnie w życiu duchowym, a ich wyrazem są dwa zdania: „zawsze tak było” i „nigdy tak nie było”. Kurczowe trzymanie się rzeczy niekoniecznych tylko dlatego, że kiedyś tak było „i komu to przeszkadzało”, potrafi zamknąć na działanie Ducha Świętego. Na przykład: „Papież nigdy nie mieszkał w Domu Świętej Marty”. Albo: „zawsze przyjmowano Komunię w jeden sposób”. Albo: „kapłan nigdy nie odprawiał przodem do ludzi” – i tak dalej.

Nawet jeśli takie stwierdzenia są prawdziwe – a najczęściej nie są – to nie znaczy, że musi tak zostać. Ewangelia jest niezmienna, ale sposób jej przekazu musi się zmieniać. Jeśli nie chcemy porzucić przyzwyczajeń, przez które kręcimy się w kółko, Bóg nieraz dopuszcza zdarzenia, które nas do tego zmuszają. I chyba teraz to przerabiamy: nasze „krowy” poleciały w przepaść. Pandemia, skandale, protesty – to wszystko każe nam porzucić sprawdzone wzorce, z których uczyniliśmy bożki.

Bóg działa niestandardowo, o czym najmocniej dał znać w tajemnicy Bożego Narodzenia. Okoliczności przyjścia Syna Bożego były takie, jak zaplanował Bóg, a jednocześnie kompletnie nie pasowały do wyobrażeń o Mesjaszu. Spodziewano się mocarza – pojawiło się bezbronne Dziecko, wyobrażano sobie króla ziemskiego – przyszedł Król nieba, czekano na wyzwoliciela narodu – objawił się Zbawiciel świata.

Wielu tego nie rozumiało, wielu nie uznało, wielu było zawiedzionych. A jednak to jest droga zbawienia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także