GN 2/2021 Archiwum

Nowa Samoobrona?

Czy na polskiej scenie politycznej pojawiło się miejsce na nową partię reprezentującą interesy rolników?

Kilkadziesiąt ciągników, biało-czerwone flagi i logotypy Agrounii. Blokada skrzyżowania ulic Płockiej i Kasprzaka, rozsypywanie kapusty, mandaty za nielegalne zgromadzenie. Tak wyglądał protest rolników, który odbył się 5 grudnia na ulicach Warszawy. – Chociaż „piątka dla zwierząt” została zamrożona, mleko już się rozlało. Elektorat wiejski odwraca się od PiS-u. Rządzący potrzebują czasu, aby odbudować poparcie tej grupy wyborców. Myślę, że Agrounia będzie im w tym przeszkadzać. Czas pokaże, czy uda jej się zbić kapitał polityczny. Wiele zależy od nastrojów społecznych – mówi „Gościowi” dr Bartłomiej Biskup, politolog.

Gnojówka i opony

W 2018 r. producenci żywności z ziemi sieradzkiej powołali do życia Unię Warzywno-Ziemniaczaną. W ciągu niespełna trzech miesięcy od jej utworzenia przedstawiciele organizacji aż sześć razy odwiedzili Ministerstwo Rolnictwa. W rozmowach z urzędnikami zwracali uwagę m.in. na problem wprowadzania do obrotu zagranicznych produktów w polskich opakowaniach oraz trudności w eksporcie ziemniaków. Wkrótce na zainicjowane przez nich demonstracje zaczęli przyjeżdżać rolnicy z całego kraju. – Dostrzegając rosnący potencjał ruchu, postanowiliśmy przejść z poziomu lokalnego na ogólnopolski. Tak powstała Agrounia, która jest de facto jedyną niezależną inicjatywą reprezentującą rolników – mówi „Gościowi” Michał Kołodziejczak, lider organizacji.

W kolejnych latach rolnicy nie rezygnowali z protestów. Z czasem zaczęli sięgać po coraz bardziej radykalne metody: blokowali drogi, rozkładali na jezdni świńskie łby, wylewali gnojówkę, rozsypywali warzywa, podpalali słomę i opony. Czy wierzą, że właśnie dzięki takim działaniom ich postulaty zostaną zrealizowane? – W normalnym świecie takie protesty są naturalnym instrumentem nacisku na władzę. W ten sposób pokazujemy swoje rozgoryczenie polityką prowadzoną przez rządzących. Podobnie wygląda to np. w Niemczech, gdzie obecnie w kilkunastu landach rolnicy przez całą dobę blokują ulice. Prawda jest taka, że gdyby nie nasz głos sprzeciwu, to tzw. piątka dla zwierząt zostałaby już przegłosowana – twierdzi Michał Kołodziejczak. Mój rozmówca podkreśla, że tamta ustawa uderzała w polskie rolnictwo. Tłumaczy, że protestującym chodziło nie tylko o likwidację przemysłu futrzarskiego, ale także o zakaz uboju rytualnego, którego wprowadzenie spowodowałoby mniejsze spożycie paszy i uderzyłoby w sektor produkcji roślinnej.

Pełna odpowiedzialność

W ostatnich miesiącach rolnicy protestowali nie tylko przeciwko tzw. piątce dla zwierząt. Pandemia sprawiła, że wielu z nich znalazło się w trudnej sytuacji materialnej. Przeszkodą w prowadzeniu dotychczasowej działalności okazały się zamknięte targowiska, sklepy i restauracje. Chociaż rządzący przeznaczyli na pomoc tej grupie zawodowej 1,23 mld zł, działacze Agrounii twierdzą, że to za mało. – Domagamy się zawieszenia spłat kredytów, wypłat odszkodowań oraz skupu interwencyjnego towarów. Oczekujemy ustawowego określenia minimalnej ilości polskich produktów na sklepowych półkach na poziomie 70 proc. – mówi Michał Kołodziejczak.

Podczas zorganizowanej pod koniec listopada konferencji prasowej lider ruchu zaprezentował także inne postulaty. W tzw. piątce Agrounii znalazło się m.in. zerwanie z dyskryminacją polskich rolników w Europie. Chodzi o przepisy, zgodnie z którymi polskie ziemniaki, zanim trafią na zachodnie rynki, są poddawane dodatkowym testom jakości. Michał Kołodziejczak podkreśla, że taka praktyka nie jest stosowana w żadnym innym państwie należącym do Unii Europejskiej. Mój rozmówca dodaje, że problemem jest też brak konkurencji na rodzimym rynku. – Sprzedaż żywności w Polsce została zmonopolizowana przez kilka firm, które mogą dowolnie kształtować ceny produktów. Podobnie jest z hodowlą trzody chlewnej. Rząd powinien wprowadzić przepisy uniemożliwiające tworzenie monopoli, duopoli i oligopoli. Do tej pory tego nie zrobił. Zawiódł nas także w wielu innych kwestiach, takich jak chociażby kontrola i oznakowanie żywności – mówi lider Agrounii.

Koło poselskie?

W przeszłości Michał Kołodziejczak był radnym miasta i gminy Błaszki w województwie łódzkim. Chociaż został wybrany z list PiS, szybko zaczął krytykować politykę tej partii w dziedzinie rolnictwa. W organizowanych przez niego protestach zaczęli brać udział nie tylko rolnicy, ale także m.in. politycy Konfederacji. Wydawało się, że pomiędzy nimi a liderem Agrounii pojawiła się nić porozumienia. – Ta partia nie buduje swojej pozycji w oparciu o elektorat wiejski, nie stanowi zatem konkurencji dla ruchu M. Kołodziejczaka. Wydaje się, że mogłaby być jego potencjalnym sojusznikiem, ale nie spodziewałbym się długotrwałej współpracy – mówi dr Biskup.

Gdy pytam lidera Agrounii o plany polityczne, odpowiada, że celem jego organizacji jest oddziaływanie na rządzących, a nie tworzenie własnego ugrupowania. Przypominam mu jednak o partii Zgoda, którą powołał do życia w lipcu 2019 r. Ostatecznie nie zdecydował się na start w październikowych wyborach parlamentarnych, a wśród rolników zwyciężył wówczas PiS, zdobywając 67,4 proc. głosów. – Rzeczywiście podjęliśmy próbę wejścia do polityki, ale mieliśmy za mało czasu, żeby się do tego przygotować. Tworzyliśmy struktury, nie brakowało zaangażowanych ludzi, ale o rezygnacji z tego pomysłu przesądziły pewne czynniki, o których nie chcę mówić – zaznacza M. Kołodziejczak.

Prawdopodobnie pomimo fiaska tamtego projektu Agrounia już wkrótce będzie mogła liczyć na wsparcie przynajmniej jednego sympatyzującego z nią posła. W proteście przeciwko tzw. piątce dla zwierząt z klubu PiS wystąpił Lech Kołakowski. Parlamentarzysta zapowiedział już utworzenie nowego koła parlamentarnego. Do tego potrzeba jednak trzech posłów. Czy to realne? – Moim zdaniem Lech Kołakowski będzie jedynym posłem Agrounii. W środku kadencji poza nim żaden polityk, nawet bardzo rozczarowany swoją formacją, nie podejmie ryzyka przyłączenia się do byłego posła PiS-u. W razie potrzeby może to przecież zrobić tuż przed wyborami. Dlatego szanse na powołanie do życia koła parlamentarnego są niewielkie – ocenia dr Biskup.

Śladem Leppera

Pod wieloma względami Agrounia przypomina Samoobronę. Michał Kołodziejczak nie ucieka przed takimi porównaniami. W rozmowie z „Gościem” podkreśla, że tamta partia dbała o interesy rolników, a Andrzej Lepper był dobrym ministrem rolnictwa i jednym z nielicznych polskich polityków szanowanych w Unii Europejskiej. Czy lider Agrounii mógłby być jego godnym następcą? – Nie wiem, czy pociągnie za sobą tak wielu ludzi. Czasami robi wokół siebie dużo szumu, a niewiele z tego wynika. W mediach społecznościowych relacjonuje np. protesty, w których bierze udział po kilka osób, a przedstawia je jako wielkie wydarzenia. Brakuje mu doświadczenia, ale tkwi w nim pewien potencjał. Ma charyzmę trybuna ludowego – ocenia dr Biskup.

W 2001 r. Samoobrona dostała się do parlamentu z 10-procentowym poparciem, a w 2005 r. osiągnęła nieco lepszy wynik i weszła do koalicji rządowej z Prawem i Sprawiedliwością oraz Ligą Polskich Rodzin. Dr Bartłomiej Biskup przypuszcza, że Michała Kołodziejczaka nie zadowoli posiadanie jednego sympatyzującego z jego organizacją posła. Niewykluczone, że przy okazji kolejnych wyborów spróbuje wprowadzić do Sejmu większą grupę. Zdaniem politologa osiągnięcie tego celu przez ruch reprezentujący interesy rolników jest obecnie dużo trudniejsze niż na przełomie lat dziewięćdziesiątych i pierwszej dekady XXI wieku. – Wtedy było łatwiej zbudować i wypromować partię protestu. Dzisiaj realia są zupełnie inne: rolnictwo jest w lepszej kondycji, wzrósł poziom zamożności społeczeństwa, w tym także mieszkańców wsi. Poza tym partie klasowe, reprezentujące konkretne segmenty społeczne, odeszły już w przeszłość. Takimi ugrupowaniami nie są już nawet ani PSL, ani Lewica. Co prawda Agrounia może wiązać pewne nadzieje z pandemią i z przesileniem, które jej towarzyszy, ale nawet jeśli ostatecznie wejdzie kiedyś do Sejmu, to prawdopodobnie nie pozostanie w nim zbyt długo – podsumowuje dr Biskup.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama