Nowy numer 3/2021 Archiwum

Gdy wirusa już nie ma

Niemal od początku epidemii COVID-19 jedną z największych niewiadomych były skutki tej choroby. Wirus jest nowy, nie znamy go. I choć z każdym dniem wiemy o nim więcej, wciąż nas zaskakuje.

W mediach pojawiły się informacje o dzieciach, u których po przechorowaniu koronawirusa ujawnił się zespół PIMS-TS. To dziecięcy wieloukładowy zespół zapalny związany z SARS-CoV-2 (ang. Paediatric Inflammatory Multisystem Syndrome – Temporally Associated with SARS-CoV-2). Lekarze mówią, że jest on groźniejszy dla małych pacjentów niż sam koronawirus, który młodych ludzi dotyka rzadko, a dzieci prawie nigdy. Te przechodzą COVID bezobjawowo. Okazuje się jednak, że obecność wirusa w ciele dziecka może uruchomić mechanizmy, które odzywają się dopiero, gdy wirusa już nie ma.

Dzieci i nastolatki

Ten czas to zwykle cztery tygodnie. U dziecka z PIMS-TS występuje gorączka, którą bardzo trudno jest obniżyć. Potem pojawiają się wymioty, biegunka, czasami wysypka i objawy podobne do zapalenia spojówek. W skrajnych przypadkach kończy się na niewydolności wielonarządowej, która – jeżeli pomoc nie zostanie udzielona w porę – może zagrażać życiu małego pacjenta. Bardzo trudno wskazać, jak dużej grupy problem dotyczy, bo w zasadzie nie ma danych o przechodzeniu COVID przez dzieci. Przeważająca większość rodziców nie ma nawet świadomości, że ich latorośle były nosicielami wirusa i że chorowały. Stąd pojawienie się objawów, które na początku mogą być oznaką innych chorób, nie musi kojarzyć się z COVID-19. Jednak, gdy dziecko nie ma kontaktu z rówieśnikami, gdy uczy się w domu i nagle pojawią się u niego wspomniane objawy, rodzic – zdaniem specjalistów – powinien jak najszybciej zadzwonić do lekarza rodzinnego. Powinien też nalegać, by lekarz rodzinny osobiście zbadał dziecko. Teleporada, oglądanie przez internetową kamerę czy rozmowa przez telefon w przypadku dziecka to nieporozumienie.

Problem dotyczy zarówno małych dzieci, jak i nastolatków. W leczeniu zespołu PIMS-TS stosuje się dożylne preparaty immunoglobulin oraz leki sterydowe (które hamują reakcje zapalne). Jaka jest skala problemu? Trudno powiedzieć, brakuje odpowiednich statystyk. – Codziennie przybywa nowych przypadków – mówiła w jednym z wywiadów Katarzyna Hryniszyn, rzeczniczka prasowa Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. W placówce, w której pracuje, znajduje się obecnie 10 pacjentów z PIMS-TS, których przyjęto z niewydolnością serca. Dwoje leży na intensywnej terapii.

Nie wiadomo, czy dziecięcy wieloukładowy zespół zapalny związany z SARS-CoV-2 da się wyleczyć. Nie wiadomo, czy u pacjentów, którzy wrócili do domu, nie odezwie się ponownie za jakiś czas, nie wiadomo, czy i ewentualnie jakie inne powikłania mogą się pojawić, gdy PIMS-TS nie zostanie rozpoznany albo zostanie rozpoznany za późno.

Młodzi dorośli

Od pierwszych tygodni epidemii lekarze na całym świecie raportowali, że skutki choroby wykraczają poza układ oddechowy. Z czasem zaczęto mówić o chorobie wielonarządowej. Wiadomo, że dotyka układu nerwowego (stąd utrata smaku i węchu, ale także występujące u części chorych kłopoty z koncentracją) oraz krwionośnego. Pojawiające się mikroskrzepy mogą być powodem udaru, czyli zatkania naczynia krwionośnego wewnątrz mózgu albo jego pęknięcia. I w jednym, i w drugim przypadku krew przestaje docierać do jakiegoś obszaru mózgu i następuje jego uszkodzenie.

Choć udary nie są niczym nowym, ich liczba u ludzi młodych rośnie. Teraz na ten obserwowany od lat trend mogą się nałożyć skutki przebycia COVID. Właśnie ruszyła ogólnopolska kampania #MłodziPoUdarze. Młodzi, czyli coraz częściej dwudziestolatkowie. Wczesna diagnoza i leczenie w specjalistycznej placówce zwiększają szanse pacjenta na normalne funkcjonowanie aż czterokrotnie. Eksperci podkreślają, że nie wolno bagatelizować objawów udaru mózgu. Jakie one są? Łatwo je zapamiętać dzięki akronimowi słowa UDAR: U – utrudniona mowa, D – dłoń/ręka opadająca, A – asymetria ust oraz R – czyli reaguj natychmiast!

Najważniejsze są czas, w przypadku zauważenia pierwszych objawów, i szybkie wdrożenie fizjoterapii. Rehabilitacja może przywrócić funkcje mózgu, o ile podjęta jest od razu. Ale jeszcze lepiej zapobiegać udarom, Specjaliści podkreślają, że 90 proc. czynników ryzyka zależy od stylu życia, w tym diety, aktywności fizycznej i nałogów. Warto o tym pamiętać podczas pandemii. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się