Nowy numer 2/2021 Archiwum

Co wiedział papież

O reakcji Jana Pawła II na przypadki nadużyć seksualnych w Kościele opowiada ks. dr Sławomir Oder, postulator procesu kanonizacyjnego papieża Polaka.

Jacek Dziedzina: Prowadził Ksiądz procesy beatyfikacyjny i kanonizacyjny Jana Pawła II. Czy kwestia radzenia lub nieradzenia sobie papieża z nadużyciami seksualnymi w Kościele była przedmiotem badań?

Ks. Sławomir Oder: Tego typu informacje są gromadzone na etapie beatyfikacyjnym. Przy kanonizacji nie ma już potrzeby wracania do heroiczności cnót. W sprawach, o które pan pyta, były stawiane pytania świadkom. Drugim źródłem informacji była komisja historyczna. Studiując dokumenty odnalezione w archiwach, musiała sformułować pewne pytania, które zostały skierowane do Stolicy Apostolskiej. Prawdopodobnie dzisiaj pojawiłyby się nowe pytania, bo obecnie percepcja w tych tematach jest bardziej wyostrzona niż 15 lat temu. Ale nawet wówczas problemy nadużyć seksualnych w Kościele zostały postawione, w kontekście ks. Marciala Maciela Degollado, założyciela Legionistów Chrystusa.

Kto postawił ten problem? Rzecznik sprawiedliwości?

Komisja historyczna zauważyła istnienie tej kwestii, bo zaczęła ona być wówczas coraz bardziej ewidentna. Czasem się mówi, że problem ks. Degollado został po Janie Pawle II, że przejął go Benedykt XVI, bo Jan Paweł II go nie rozwiązał i zrobił to dopiero jego następca.

Nie jest to chyba dalekie od prawdy?

Problem Maciela był podejmowany w Kościele już od lat 40. i 50. XX wieku. Pojawiały się wówczas pewne insynuacje i oskarżenia, które były wyjaśniane w tamtym czasie.

Jak zatem możliwa była nienaruszalność ks. Degollado podczas kolejnych pontyfikatów, w tym tak długiego, jakim był pontyfikat Jana Pawła II?

Również podczas pontyfikatu Jana Pawła II te kwestie były sprawdzane. Chodziło głównie o problemy życia wewnętrznego Legionistów Chrystusa i nadużycia, które były już wówczas ewidentne. Ale pamiętajmy, że przez długi czas te rzeczy zostawały tylko wewnątrz tej rodziny religijnej i niewiele wychodziło na światło dzienne. Trzeba jednak wiedzieć, że kiedy te sprawy stały się głośne i do Jana Pawła II zaczęły docierać informacje, które go niepokoiły, abp Charles Scicluna, który wówczas pracował w Kongregacji Doktryny Wiary, został wysłany do Meksyku w celu przeprowadzenia dochodzenia w sprawie Maciela. To było w grudniu 2004 roku. A więc nie można powiedzieć, że ta sprawa ruszyła dopiero za Benedykta XVI.

Ale to chyba kard. Ratzinger wysłał abp. Sciclunę do Meksyku? W 2004 roku papież był już bardzo osłabiony, można chyba zakładać, że nie był w pełni świadomy tego, co się dzieje.

Tego nie potrafię powiedzieć. Oczywiście papież był już w wielu sytuacjach ograniczony fizycznie, niemniej jednak pewne rzeczy nie działy się poza nim czy bez niego. Wysłanie abp. Scicluny do Meksyku z całą pewnością było przedmiotem konsultacji z ówczesnym prefektem kongregacji w ramach regularnych spotkań papieża ze swoimi najbliższymi współpracownikami. Ale to jest istotne, by powiedzieć, że ten proces nie został odblokowany dopiero po śmierci Jana Pawła II, on nabrał tempa już za jego pontyfikatu.

Jeśli jednak różne oskarżenia pojawiały się od lat 40. czy 50., to za Jana Pawła II Maciel od dawna nie powinien był stać na czele organizacji, którą założył. Skoro temat był tak mocno znany w kręgach kościelnych i watykańskich, to dlaczego dopiero u schyłku pontyfikatu Jana Pawła II zajęto się tą sprawą?

Niekoniecznie był to aż tak znany temat.

Z Meksyku były wysyłane listy do Watykanu w jego sprawie. Co się z nimi stało?

Nie wiemy, jak to się działo, że papież nie był o tym poinformowany. My w czasie procesu beatyfikacyjnego sformułowaliśmy pytanie do Stolicy Apostolskiej na podstawie faktów, o których pan mówił. I nie mając możliwości bezpośredniej weryfikacji tych rzeczy, zwracaliśmy się do kompetentnych osób, które mają wgląd w całość dokumentacji. Odpowiedź była bardzo jednoznaczna.

Kto tej odpowiedzi udzielił?

Stolica Apostolska, a konkretnie Kongregacja Doktryny Wiary w liście z 17 listopada 2007 roku wykluczyła jakąkolwiek dwuznaczność lub nieprawidłowość w postawie Jana Pawła II wobec kwestii założyciela Legionistów czy problemów moralnych pojawiających się w życiu Kościoła w USA.

Jest jednak słynna opowieść papieża Franciszka z pokładu samolotu: kard. Ratzinger miał przedstawić dowody przestępstw ks. Degollado, po czym po spotkaniu miał stwierdzić, że „wygrała druga strona”, tzn. ta broniąca Maciela.

Ale parę miesięcy później meksykańska dziennikarka Valentina Alazraki przeprowadziła wywiad rzekę z Franciszkiem i zadała mu bardzo konkretne pytanie dotyczące tej sprawy. Papież wyraźnie powiedział, że na tym spotkaniu, o którym on mówił, Jan Paweł II nie był obecny. Franciszek bardzo jednoznacznie podkreślił przekonanie o świętości Jana Pawła II i niejako ponownie oczyścił go z zarzutów dotyczących tych kwestii.

Czy zatem w sprawie ks. Degollado papież był oszukiwany przez swoje otoczenie? Raport w sprawie kard. McCarricka pokazał, że było to możliwe.

W tym raporcie jest dobrze przedstawiony pewien mechanizm, który funkcjonuje w ramach procedur kurialnych, i bardzo wyraźnie widać, że ten mechanizm zawiódł.

Mechanizm czy może nadmierne zaufanie papieża do ludzi?

Mechanizm, który nie doprowadził do poznania prawdy. Z raportu wynika, że Jan Paweł II szedł dalej w pragnieniu poznania prawdy, aniżeli wymagały tego zwykłe watykańskie procedury. Procedury doprowadziły do tego, że zapaliło się zielone światło dla nominacji McCarricka. Żółte światło przechodzące w czerwone zapaliło się po liście kard. O’Connora z Nowego Jorku, który zasugerował, że to może być niedobra nominacja.

Czy ta czerwona lampka nie powinna była zadecydować o szukaniu innego kandydata? Wprawdzie później aż czterech innych biskupów zapewniało, że McCarrick to właściwy wybór, więc papież miał cztery głosy przeciwko jednemu, ale przecież lista kandydatów była dłuższa i nie było potrzeby, by brać pod uwagę kandydata, co do którego poważny kardynał O’Connor zgłosił wątpliwości.

Tak, ale nawet kard. O’Connor mówił tylko o pewnych głosach, o plotkach. Nie miał żadnych dowodów. Oczywiście w swoim sumieniu uznał, że musi o tym napisać papieżowi, i to dobrze o nim świadczy, ale w jego liście nie ma dowodów. Papież na podstawie tego listu zaniepokoił się sprawą i zlecił jej zbadanie. I wtedy dopiero pojawia się list McCarricka do abp. Dziwisza, który go tłumaczy i daje papieżowi. Jan Paweł II miał więc przed sobą list człowieka, który zapewnia o swojej niewinności. Nam dzisiaj łatwo o tym mówić, ale w tamtych czasach McCarrick był człowiekiem cieszącym się poważaniem wśród biskupów, o którym prezydenci USA wyrażali się w superlatywach, zapraszali go. To był człowiek, który wykonywał pewne bardzo trudne i delikatne misje na rzecz USA czy Stolicy Apostolskiej. Jan Paweł II stał wobec takiej sytuacji i miał przed sobą tyko jeden głos przeciwny, zresztą oparty jedynie na pogłoskach. Myślę, że my dokonujemy błędu logicznego, patrząc na tamte lata z dzisiejszej perspektywy naszej wrażliwości i wiedzy o pewnych zjawiskach. Ale nawet wtedy, choć ta świadomość nie była taka jak dzisiaj, nastąpiło przyspieszenie w wyjaśnianiu owych spraw. Było to możliwe dzięki interwencji samego Jana Pawła II. To był papież, który już na początku lat 90. bardzo jasno mówił o konieczności zdecydowanej postawy wobec pedofilii do biskupów amerykańskich, potem irlandzkich, a w ślad za tymi wypowiedziami poszły bardzo konkretne kroki prawne, jak np. przedłużenie czasu przedawnienia przestępstwa pedofilii. Jan Paweł II mówił wyraźnie, że dla ludzi uwikłanych w pedofilię nie ma miejsca w kapłaństwie.

Nie ma wątpliwości, że na oskarżeniach wobec Jana Pawła II pewne środowiska chcą dziś zbudować pasującą im narrację. Inni jednak, zadając pytania, chcą tylko wiedzieć, w jaki sposób były podejmowane decyzje dotyczące konkretnych nominacji. Przecież każdy papież popełnia błędy personalne i to nie musi podważać jego świętości. Ale chodzi o zrozumienie, jakie mechanizmy sprawiły, że papież mógł nie wiedzieć o tak poważnych zarzutach, jakie miał Degollado.

To są oczywiście naturalne pytania. Ja jednak jestem absolutnie przekonany, że Jan Paweł II jest krystalicznie czysty, jeśli chodzi o te sprawy – na pewno nie próbował kryć osób, które skalały się grzechem pedofilii. I gdy o tym myślę, to poza wszystkimi dowodami procesowymi mam jeszcze argument całkowicie ludzki, który każe mi wierzyć, że papież zupełnie nie był świadomy tego, kim jest Degollado. Jednym z bardzo bliskich Janowi Pawłowi II ludzi, prawie jego domownikiem, był Arturo Mari, fotograf papieża. Jego syn chciał zostać księdzem i poszedł do Legionistów Chrystusa. Czy możemy sobie wyobrazić taką sytuację, że Jan Paweł II albo ktokolwiek z najbliższego otoczenia papieża, kiedy rzeczywiście ta relacja jest przyjacielska, niemal rodzinna, mógłby się zdecydować na pobłogosławienie takiej drogi, wstąpienia do takiego zgromadzenia, co do którego miałby podejrzenie, że dzieją się tam rzeczy złe? Chyba nie wyobrażamy sobie, że papież mógł mieć wiedzę o Macielu i nie ostrzec swojego domownika, a Mari, gdyby miał tę wiedzę – wysłać swojego syna w paszczę lwa.•

Ks. Sławomir Oder

doktor prawa. Był  postulatorem procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II. W 2013 roku został wikariuszem sądowym Trybunału Zwyczajnego w Wikariacie Diecezji Rzymskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także