GN 3/2021 Archiwum

Rodzina z ciężko chorym synem mieszkała w jednym pokoju

Stowarzyszenie na rzecz Niepełnosprawnych SPES wywalczyło mieszkanie dla rodziny z dzieckiem w ciężkim stanie klinicznym. Prezydent Krakowa ustąpił dopiero po wyroku sądu.

To kolejny sukces SPES w walce o godne warunki życia dla rodzin z ciężko chorymi dziećmi. Tym razem Stowarzyszenie pomogło czteroosobowej rodzinie z Krakowa, opiekującej się Kamilem w ciężkim stanie klinicznym, wynikającym z wady genetycznej Zespół Ringa. Rodzina zajmuje mieszkanie o powierzchni 36 m2, które należy do Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Krakowie.

"Całe mieszkanie to jeden pokój. Musi on pełnić wiele funkcji. Jest salonem, pokojem do zabaw i nauki, jadalnią i sypialnią. A w przypadku Kamila jest jeszcze salą rehabilitacyjną i szpitalną, w której trzeba upchnąć łóżko rehabilitacyjne, podnośnik, wózek, siedzisko. Drugie piętro i brak windy w bloku zamykają Kamila na świat" - informuje SPES.

Przeczytaj też:

SPES towarzyszy rodzinie Kamila od 2013 roku, odkąd został stypendystą Programu Pomocy Dzieciom. Program objął już ponad 30 takich rodzin w całej Polsce. - To są dzieci, które potrzebują naprawdę intensywnej opieki - tłumaczy Monika Pinkowska ze Stowarzyszenia. - Rodzic nie może zostawić dziecka samego nawet na chwilę. Jeśli jest dwoje rodziców, to jedno z nich, najczęściej mama, zwykle rzuca pracę zawodową, by zająć się dzieckiem.

Rodzina Kamila od 8 lat starała się o zmianę mieszkania na większe i przystosowane do niepełnosprawności syna. Prezydent Krakowa odmawiał powołując się na przepisy. "Sprawa trafiła do sądu. W wyrokach sądów niższej i wyższej instancji wskazano na uchybienia miasta. Mimo to, Prezydent Krakowa zignorował wyroki i ponownie odmówił mieszkania, argumentując, że skoro rodzina ma tytuł prawny do lokalu, to mieszkanie z gminy jej się nie należy, bez względu na jego zły stan, przeludnienie, niski dochód".

Zespół programów rzecznictwa i interwencji prawnej Stowarzyszenia SPES z Katowic skierował skargę do sądu i wykazał, że prezydent Krakowa dopuścił się rażąco niekorzystnej interpretacji przepisów. "Posiadanie tytułu prawnego do lokalu nie musi oznaczać zabezpieczonych potrzeb mieszkaniowych. Gmina powinna zweryfikować stan lokalu, warunki życia rodziny, a nie opierać się tylko na kryterium posiadania tytułu prawnego do lokalu" - czytamy w stanowisku SPES.

"Zarzuciliśmy m.in. to, że urzędnicy odmawiają rodzinie pomocy mieszkaniowej, twierdząc, że nie spełnia kryteriów - mówią pracownicy SPES. - Wykazaliśmy, że spełnia. Zwróciliśmy uwagę na to, że urzędnicy całkowicie zignorowali wyrok WSA z 2019 roku oraz że nie dążyli do sprawdzenia, w jakich warunkach mieszka Kamil. Do tego działali na zwłokę, bo jak inaczej nazwać to, że wniosek mieszkaniowy rozpatrzyli po wejściu w życie nowej uchwały, już niekorzystnej dla rodziny, mimo że mogli wcześniej. Sąd przychylił się do naszych argumentów". 

"Jest coś dużo ważniejszego niż sam przepis - tłumaczy SPES. - Czy nie należało pójść do rodziców Kamila i zobaczyć jak żyją - skoro piszą od 8 lat pisma w tej sprawie, to może coś jest na rzeczy? Bo jak nazwa wskazuje, chodzi tu o pomoc mieszkaniową. Sama przecież uchwała mieszkaniowa czy ustawa o ochronie praw lokatorów jest stworzona po to, aby chronić". 

W wyniku działań SPES i determinacji rodziny Kamila, po 8 latach starań, rodzina otrzymała propozycję najmu lokalu komunalnego z Miasta Krakowa. Mieszkanie już oglądali i są zdecydowani, aby je wynająć. Jest w nowym budownictwie, na parterze i dwa razy większe. Czekają na podpisanie umowy najmu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze