Nowy numer 3/2021 Archiwum

Konsekwencje

Jedna z największych firm telekomunikacyjnych świata projektuje sieć komórkową na Księżycu. Chodzi o to, by astronauci, którzy będą na Srebrnym Globie mieszkali, mogli się ze sobą komunikować.

Nie wiem dlaczego, ale akurat ta wiadomość nie wzbudziła mojego entuzjazmu. Rozumiem, że sieć telekomunikacyjna – jeśli chcemy tam budować, jeśli chcemy tam funkcjonować – musi powstać, ale z jakiegoś powodu ta emocjonalna część mojego mózgu nie jest tym zachwycona. Ludzie chcą wrócić na Księżyc z wielu powodów. Ma to być krok na Marsa. Może w przyszłości stacja przesiadkowa. Wyjątkowo wygodna, bo z małą grawitacją i bez atmosfery, a to ułatwia loty w Kosmos. Powodem może też być, a kto wie, czy w dalszej perspektywie nie będzie podstawą księżycowej gospodarki, kosmiczne górnictwo. Na Księżycu występują złoża izotopów, których na Ziemi w zasadzie nie ma, a które mogłyby być bezcenne dla energetyki. W skrócie mówiąc, jest po co tam lecieć. Tym bardziej że to blisko. Tam, gdzie będą ludzie i gdzie urządzenia, w tym z całą pewnością część autonomicznych, tam istnieje konieczność budowy sprawnej sieci telekomunikacyjnej. Coś na kształt naszej sieci komórkowej. Z masztami i antenami, i transferem w standardzie LTE. Swoją drogą, takiej prędkości sieci nie uświadczysz w wielu miejscach w Polsce.

Na początku taka sieć będzie obejmowała niewielki obszar Srebrnego Globu, ale logika (i historia) uczy, że z czasem ten obszar będzie powiększany.

Temat sieci komórkowej na Księżycu nie przebił się przez masę informacji bieżących, bo pewnie uznano to za temat zbyt techniczny. Ja trafiłem na niego na forach dla astronomów, którzy twierdzą, że coraz trudniej prowadzi im się obserwacje. Utrudniają je rosnące flotylle satelitów. Tylko tzw. megakonstelacja Space X (która ma dostarczać internet do każdego skrawka planety) ma składać się z 40 tys. obiektów na różnych orbitach. Inne firmy także chcą budować swoje megakonstelacje. Każdy z tych satelitów jest źródłem fal radiowych, każdy może być źródłem (odbitego) światła. Kiedyś obserwatoria astronomiczne budowano na odludziu, aby rozwój cywilizacji nie przeszkadzał w zdobywaniu (astronomicznej) wiedzy. Dzisiaj nie ma dokąd uciec, bo źródła fal oplatają całą planetę. Jedynym sposobem jest wyniesienie niektórych obserwatoriów w Kosmos albo na powierzchnię Księżyca. No, chyba że i tam zainstalujemy sieć komórkową.

Rozumiem rozwój, ale nie bagatelizuję konsekwencji tego rozwoju. Być może właśnie to powoduje, że perspektywa budowy sieci komórkowej na Srebrnym Globie nie budzi mojego entuzjazmu.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się