Nowy numer 3/2021 Archiwum

Prawda Franciszka

Papież popiera związki partnerskie, papież popiera „małżeństwa homoseksualne”. Takie nagłówki pojawiły się w światowych mediach w minionym tygodniu. A co naprawdę mówi Franciszek i czego na pewno nie mówi na ten temat.

Źródłem zamieszania jest nowy film dokumentalny „Franciszek”, którego twórcą jest rosyjski reżyser Jewgienij Afiniejewski. Pojawiają się w nim fragmenty długiego wywiadu, jakiego papież udzielił w zeszłym roku, ale nie reżyserowi (choć tak początkowo przedstawiano ten materiał), tylko meksykańskiej dziennikarce Valentinie Alazraki. Najwięcej zamieszania wywołała wypowiedź Franciszka dotycząca osób homoseksualnych – a raczej montaż różnych jego wypowiedzi z tego wywiadu, w tym takich, które nie zostały autoryzowane ani wyemitowane w oryginalnym programie.

Rodzina dla każdego

Zmontowana wypowiedź papieża w filmie wygląda tak: „Osoby homoseksualne mają prawo być w rodzinie, są dziećmi Boga, mają prawo do rodziny. Nie możemy wyrzucić kogoś z rodziny ani sprawić, że jego życie stanie się niemożliwym z tego powodu. To, co musimy zrobić, to stworzyć prawo dotyczące wspólnego pożycia [społecznego współistnienia? związków partnerskich? – J.Dz.], oni mają prawo do ochrony prawnej. Broniłem tego”. Mamy tu dwa nakładające się problemy: fakt zmontowania różnych fragmentów i wycięcia tych, które tłumaczą kontekst, oraz kwestię tłumaczenia na język polski hiszpańskiego określenia „convivencia civil”. Zacznijmy od pierwszej kwestii. W oryginalnej wypowiedzi (tzn. w wywiadzie dla Alazraki) brzmi to mniej więcej tak: „Osoby homoseksualne mają prawo być w rodzinie, osoby o orientacji homoseksualnej mają prawo być w rodzinie, a rodzice mają prawo uznać swojego syna za homoseksualistę, swoją córkę za osobę homoseksualną. Nie możemy wyrzucić nikogo z rodziny ani sprawić, że jego życie stanie się nie do zniesienia”. Wszystko od razu brzmi inaczej, prawda? Punktem wyjścia jest zatem konkretna sytuacja rodziny, w której dziecko przyznaje się do skłonności homoseksualnych. Z tej wypowiedzi wybrano jednak tylko część pierwszego zdania, co media od razu podchwyciły jako uznanie przez papieża już nawet nie tylko związków partnerskich, ale nawet „małżeństw” homoseksualnych. Ponadto w innym miejscu filmu, gdy Franciszek mówi o prawie do rodziny, wycięto zdanie, które w oryginalnym wywiadzie kończy ten wątek: papież zastrzega, że to wcale nie znaczy, że akty homoseksualne można usprawiedliwić.

Jednak związki cywilne?

Druga kwestia to tłumaczenie sformułowania „convivencia civil”. Podczas autoryzacji wywiadu zostało ono wycofane przez stronę watykańską, więc nie powinno się znaleźć również w filmie. Faktem jest jednak, że takie słowa padły. Przytoczony wyżej kontekst – dziecko okazuje się homoseksualistą – z jednej strony każe sugerować, że chodzi o objęcie opieką prawną takiej osoby, aby nie została pozbawiona rodziny. Tyle tylko, że to fragment tego samego wywiadu, w którym Franciszek… mówi o związkach partnerskich. I znowu ważny jest kontekst: prowadząca rozmowę dziennikarka zauważa, że papież sprzeciwiał się „małżeństwom” homoseksualnym, kiedy był arcybiskupem Buenos Aires. Franciszek odpowiada: „Zawsze broniłem doktryny. Nie jest niewłaściwe mówienie o »małżeństwach« homoseksualnych”. I dalej, po kolejnych cięciach, padają te słowa: „To, co musimy stworzyć, to prawo dotyczące wspólnego pożycia, oni mają prawo do bycia prawnie chronionymi. Broniłem tego”.

W niektórych polskich tłumaczeniach powtarza się owo „wspólne pożycie”, które ma chyba za zadanie bronić papieża, tzn. wykazać, że o żadnych związkach partnerskich nie mówił. Tu jednak sprawa nie jest tak oczywista. W literaturze hiszpańskiej na określenie formalnych związków partnerskich używa się głównie określeń „unión civil” albo „unión registrada”, ale nie tylko. W krajach Ameryki Łacińskiej funkcjonują również takie określenia jak „sociedad de convivencia” czy „unión civil convivencial”, a skrótową wersją ma być właśnie „civil convivencial”. Niektórzy przekonują, że ten skrót oznacza coś zupełnie innego: wspólne mieszkanie czy spędzanie czasu, ale nie formalny związek ze skutkami prawnymi. Trzeba jednak przyznać, że to tłumaczenie papieża trochę wbrew jego opinii. Franciszek używa sformułowania „związki partnerskie” w sytuacjach, gdy chce obronić definicję małżeństwa jako zarezerwowaną wyłącznie dla związku kobiety i mężczyzny. Nie zrozumiemy tego bez kontekstu argentyńskiego, w którym przyszłemu papieżowi przyszło stoczyć wojnę z władzami właśnie o zachowanie tradycyjnej definicji małżeństwa i rodziny.

Dzieło ojca kłamstwa

To chyba najmniej znany w Polsce wątek biografii Franciszka. W 2010 r. jako arcybiskup Buenos Aires naraził się prezydent Christinie Kirchner i jej mężowi Nestorowi, który jako deputowany wysunął niespodziewanie rządowy projekt wprowadzający „małżeństwa” jednopłciowe. Kardynał Bergoglio uznał, że Kościół nie może nie zareagować. Kiedy projekt ustawy, dokonującej redefinicji małżeństwa, jako partnerstwa między dowolnymi dwiema osobami z prawem do adopcji dzieci, przeszedł w niższej Izbie Kongresu, Izbie Deputowanych, Bergoglio zmobilizował katolików do głośnego wyrażania opinii i prosił, aby stanowisko biskupów zostało odczytane we wszystkich kościołach. Dla Kirchnerów było to wypowiedzenie przez Kościół wojny z władzą.

Najbardziej kard. Bergoglio dostało się za list do klasztorów karmelitańskich, który miał charakter prywatny i duchowy, ale został upubliczniony. Kardynał Bergoglio był i jest nadal czcicielem św. Teresy z Lisieux, utrzymywał bliski kontakt z żeńskim Karmelem w stolicy Argentyny i często wysyłał tam listy, prosząc o modlitwę. Pisał do karmelitanek, że wprowadzenie „małżeństw” homoseksualnych jest poważnym zagrożeniem dla rodziny, które prowadzi do tego, że dzieci nie mają ojca albo matki. „To jest frontalny atak na prawo Boże” oraz „działanie ojca kłamstwa, który chce ogłupić i zwieść dzieci Boże” – pisał. Prosił siostry o modlitwę o pomoc Ducha Świętego, „aby chronił nas przed urokiem zalewu sofistyki zwolenników tej ustawy, którzy zmylili nawet ludzi dobrej woli i zamącili im w umysłach”. Austen Ivereigh w biografii „The Great Reformer” komentuje: „Zauważył ogon węża ze wszystkimi typowymi objawami – histerią, podziałem, zamętem, zawiścią. Każdy, kto zna jego duchowe pisma, wie, że to Bergoglio w najlepszym wydaniu. Za walką polityczną dostrzegł inny kontekst, w którym diabeł wiedziony przez potrzebę rywalizacji i zarażający nią (homoseksualiści nagle odkryli, że są urażeni wykluczeniem z małżeństwa) ukazał się jak zwykle w świetlistym przebraniu i w ten sposób zwodził ludzi dobrej woli”.

Związki tak, małżeństwa nie

Przyszły papież znał wielu homoseksualistów i wielu z nich towarzyszył duchowo. Ivereigh przypomina: „Znał ich opowieści o odrzuceniu przez rodziny i zdawał sobie sprawę, co to znaczy żyć w lęku przed wyobcowaniem i pobiciem”. Echo tego doświadczenia wybrzmiewa też we wspomnianym na początku filmie. Faktem jest także, że kard. Bergoglio nie podnosił zarzutów w stosunku do ustawy o związkach cywilnych z 2002 r., która obowiązywała tylko w Buenos Aires. Traktował to jako czysto obywatelskie rozwiązanie prawne, niedotyczące małżeństwa. Dawało ono pewne przywileje, lecz nie uprawniało do adopcji dzieci ani do automatycznego dziedziczenia. Ive- reigh wspomina: „Na zebraniu 100 biskupów argentyńskich kilka tygodni później Bergoglio jako przewodniczący konferencji namawiał ich do przyjęcia takiego właśnie stanowiska jako zarówno słusznego, jak i strategicznie inteligentnego. Przestrzegał, że jeśli po prostu zdecydują się na sprzeciw wobec projektu ustawy, nie proponując w zamian niczego, co rozszerzałoby prawa dla homoseksualistów, będzie to na rękę Kirchnerowi i zwiększy prawdopodobieństwo wprowadzenia »małżeństw« homoseksualnych”. Projekt kard. Bergoglia został wtedy odrzucony przez większość biskupów.

Wydaje się zatem, że poparcie dla takiej formy związków partnerskich było i pozostało u Franciszka i chyba nie ma sensu udowadniać, że papież nie powiedział tego, co powiedział. Warto jednak widzieć to szerszym kontekście – walki o zachowanie małżeństwa tam, gdzie pewne zmiany społeczne zaszły już bardzo daleko. Dla papieża czerwoną linią nie do przekroczenia jest właśnie definicja małżeństwa. W adhortacji „Amoris laetitia” w punkcie 251. pisze: „W trakcie dyskusji na temat godności i misji rodziny Ojcowie synodalni zauważyli, że »odnośnie do projektów zrównywania związków osób homoseksualnych z małżeństwem nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny«”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama