Nowy numer 47/2020 Archiwum

Serce na korcie

Jako pierwsza Polka w historii wygrała turniej Wielkiego Szlema w singlu. Iga Świątek już od dziecka miała ogromny apetyt na sukces.

Szła jak burza: od pierwszej rundy z Markétą VondrouŠovą do finału z Sofią Kenin. Do pokonania siedmiu rywalek wystarczyło jej w sumie 8 godzin i 24 minuty na kortach Rolanda Garrosa. – Nie dziwi mnie, że Iga wygrała ten turniej. Znam ją od wielu lat i wiem, że było ją na to stać. Jestem jednak zaskoczony tym, że zrobiła to tak szybko i w takim stylu. Nie oddała żadnego seta, przegrała tylko 28 gemów we wszystkich meczach łącznie. To jest niesamowite – mówi „Gościowi” Mikołaj Weymann, wieloletni trener polskiej kadry juniorek w tenisie.

Dwie siostry

– W dzieciństwie to nie ja wybrałam dyscyplinę, którą miałam uprawiać. Zrobił to za mnie mój tata, a ja zaakceptowałam jego decyzję – przyznała Iga w jednym z wywiadów. W młodości jej ojciec z sukcesami uprawiał wioślarstwo. Podczas mistrzostw świata w Kopenhadze (1987) oraz w Bled (1989) zajął 5. miejsce w czwórce podwójnej, a podczas zawodów akademickich kilkakrotnie zdobywał medale (m.in. złoto w czwórce na 14. Letniej Uniwersjadzie w Zagrzebiu). W 1988 r. wystartował na igrzyskach w Seulu, gdzie wspólnie z Andrzejem Krzepińskim, Sławomirem Cieślakowskim i Mirosławem Mrukiem zajął 7. miejsce.

Tomasz Świątek postanowił przekazać córkom swoją sportową pasję. Zależało mu na tym, aby uprawiały dyscyplinę indywidualną, pozwalającą na wzięcie pełnej odpowiedzialności za odnoszone sukcesy i porażki. Początkowo zapisał je na basen, ale nawracające przeziębienia i zapalenia uszu szybko zmusiły go do rezygnacji z tego pomysłu. Tenis wydawał się dobrą alternatywą. Ośmioletnia Agata oraz pięcioletnia Iga najpierw trafiły pod opiekę Artura Szostaczki, a później Michała Kaznowskiego. Drugi trener sióstr Świątek przyznaje, że na początku to wcale nie zwyciężczyni tegorocznego French Open wydawała się lepszym materiałem na przyszłą mistrzynię. – Wiele osób stawiało na Agatę, była solidna, pracowita i bardzo dojrzała jak na swój wiek. Iga wydawała się trochę leniwa, ale nadrabiała ambicją i charakterem. Dziewczyny rywalizowały ze sobą, wzajemnie mobilizując się do pracy. Przy czym długo to Iga była tą „goniącą”, która próbuje udowodnić, że jest przynajmniej tak dobra jak starsza siostra – mówi „Gościowi” M. Kaznowski. Ostatecznie Agata porzuciła zawodowy tenis, dzisiaj jest studentką Wydziału Lekarsko-Dentystycznego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. To Iga okazała się bardziej wytrwała.

Same piątki

Od początku miała świetne warunki fizyczne i waleczny charakter, brakowało jej natomiast dyscypliny i umiejętności panowania nad emocjami. To wszystko przyszło jednak z czasem. Trenowała codziennie, a przy tym nie zaniedbywała nauki. Sztukę godzenia obowiązków szkolnych z wyjazdami na turnieje do perfekcji opanowała w szkole średniej. – Iga dostawała u nas same piątki, często nawet szóstki. Nie jestem w stanie pojąć, jak ona to godziła. Nie było jej na lekcjach przez dwa albo trzy tygodnie, z nauczycielami kontaktowała się przez e-maile, dostawała zadania do wykonania, a potem wracała do szkoły i pisała sprawdziany najlepiej z całej klasy – mówił w jednym z wywiadów Wojciech Zientarski, dyrektor niepublicznego Autorskiego Liceum Ogólnokształcącego nr 42 w Warszawie.

W sierpniu br. Iga zdała maturę. Na długo przed tym wydarzeniem była już jednak w pełni dojrzałą tenisistką. Michał Kaznowski podkreśla, że przełomem w jej karierze były rozgrywane na Florydzie nieoficjalne mistrzostwa świata Orange Bowl. Miała wtedy niespełna 14 lat, a doszła do półfinału. Niedługo potem powtórzyła ten wyczyn podczas nieoficjalnych halowych mistrzostw świata „Les Petits As”. Dla trenera to był jasny sygnał, że nadszedł czas, aby przestawić ją na granie juniorskie. – Wspólnie z Pawłem Ostrowskim i Grzegorzem Wilczyńskim zaczęliśmy przygotowywać ją do rywalizacji w wyższej kategorii wiekowej. Po kilku miesiącach uznaliśmy, że spokojnie da sobie radę – tłumaczy M. Kaznowski. Szybko okazało się, że trenerzy mieli rację. Wkrótce młoda tenisistka wygrała dwa turnieje do lat osiemnastu: w Nottingham i Budapeszcie. Była lepsza od starszych o kilka lat koleżanek.

Silna psychika

– Jej styl można określić jako ofensywny. Stara się przejąć inicjatywę serwisem, returnem oraz szybkimi i głębokimi kierunkami. Próbuje zakończyć akcję w dwóch, trzech uderzeniach. Oprócz umiejętności technicznych, taktycznych i motorycznych, spośród innych zawodniczek wyróżnia ją przede wszystkim to, że gra w tenisa „całą sobą”. Ona zostawia serce na korcie – mówi Mikołaj Weymann.

W latach 2015–2018 mój rozmówca opiekował się Igą podczas wyjazdów kadry narodowej. Z tamtego okresu zapamiętał m.in. finał Mistrzostw Europy U16 w Moskwie. Wówczas Iga przegrała z Olgą Danilović i zaczęła wątpić w swoje umiejętności. Niedługo później przyszły jednak Drużynowe Mistrzostwa Świata w Budapeszcie, podczas których wygrała dwa mecze z faworytkami: Biancą Andreescu i Amandą Anisimovą. Polska zdobyła wtedy złoty medal, a Iga nabrała wiatru w żagle: pewnie wygrywała kolejne turnieje, nie tylko w pojedynkę. W czerwcu 2018 r. wspólnie z Caty McNally zatriumfowała w finale French Open w grze podwójnej. – Iga jest wszechstronna, odnosi sukcesy zarówno w singlu, deblu, jak i w rywalizacji drużynowej. Myślę, że to może wynikać z jej usposobienia. Ona jest towarzyską indywidualistką: czuje się dobrze zarówno w większym gronie, jak i w swoim własnym świecie, wypełnionym muzyką – mówi M. Weymann.

Przed wejściem na kort Iga zwykle słucha swoich ulubionych zespołów. W rozmowach z dziennikarzami podkreśla, że takie utwory jak „Welcome to the Jungle” zespołu Guns N’ Roses pozwalają jej skoncentrować się przed meczem. To nie jest jednak jej jedyny sposób na zbudowanie w sobie dobrego nastawienia. Kluczem do rozwoju jej kariery okazała się regularna praca z psychologiem. – Szacuje się, że równowaga psychiczna to 60 proc. sukcesu w tenisie. Przez kilka ostatnich lat Iga wykonała w tej kwestii ogromną pracę – mówi M. Kaznowski.

Zbudujmy piramidę

W lipcu 2018 r. pochodząca z Raszyna tenisistka wygrała juniorski Wimbledon. Po tym sukcesie postanowiła spróbować swoich sił w rywalizacji dorosłych. Przed startem w tegorocznym French Open była sklasyfikowana na 54. miejscu rankingu Women’s Tennis Association (WTA). Po spektakularnym zwycięstwie awansowała na 17. miejsce. Co powinno być jej kolejnym celem? – Zawsze marzyła o wygraniu wszystkich turniejów Wielkiego Szlema i zdobyciu złota na igrzyskach olimpijskich. Uważam jednak, że nie powinna koncentrować się na celach wynikowych, ale na konkretnych celach zadaniowych w obszarze techniki, taktyki, motoryki i mentalu – mówi M. Weymann.

Po intensywnym czasie spędzonym na kortach Rolanda Garossa Iga Świątek wyjedzie na zasłużony urlop. Później rozpocznie przygotowania do nowego sezonu, który ruszy już pod koniec grudnia. Jej sukces wlał wiele nadziei w serca młodych sportowców, rozpoczynających swoją przygodę z tenisem. Czy funkcjonujący w Polsce system szkoleniowy pomoże im rozwinąć skrzydła? – Mamy jeszcze sporo do zrobienia, ale jesteśmy na dobrej drodze. Efektywny system powinien przypominać piramidę. Na samym dole jest masowość, popularność dyscypliny i identyfikacja talentów, a na górze szkolenia specjalne dla ścisłej czołówki. Na każdym etapie potrzebna jest odpowiednia infrastruktura i kompetentni ludzie – odpowiada M. Weymann.

Michał Kaznowski dodaje, że pracując nad ulepszeniem systemu, warto byłoby wziąć przykład z Czech, Hiszpanii i Kanady. Jego zdaniem na fali sukcesu Igi w polskim tenisie powinno pojawić się więcej pieniędzy. Obecnie nie wszyscy zawodnicy mogą liczyć na stypendia i wsparcie sponsorów. – Mamy jeszcze kilka dobrze rokujących młodych tenisistek, które potrzebują dodatkowych środków na rozwój – dodaje mój rozmówca.

O tym, jak ogromnych nakładów finansowych wymaga wyszkolenie zawodnika, najlepiej wie Tomasz Świątek. W jednym z wywiadów przyznał, że rozwój kariery córki kosztował go co najmniej kilka dobrych samochodów. Dzisiaj z pewnością nie może mieć wątpliwości co do tego, że było warto. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama