Nowy numer 33/2022 Archiwum

Marzenia papieża

Budowanie bardziej braterskiego i przyjaznego społeczeństwa jest konieczne, jeśli nie chcemy zostać przytłoczeni przez wojny, nienawiść, przemoc i obojętność. Tę drogę Franciszek wyznacza w swej nowej encyklice Fratelli tutti. Słowem kluczowym jest w niej szeroko pojęty dialog.

Trzecią encyklikę Franciszka można nazwać summą społecznego nauczania siedmiu lat pontyfikatu. Sam papież definiuje ją jako encyklikę społeczną. Tytuł zapożycza z „Napomnień” św. Franciszka z Asyżu, które cytuje na początku. Oryginalny tytuł również w języku polskim pozostanie nieprzetłumaczony – tak jak we wszystkich innych językach, w których dokument będzie rozpowszechniany. Wzbudziło to dyskusję nad tym, dlaczego nie pozostawiono łacińskiego tytułu Fratres omnes, użytego przez mistyka z Asyżu. Feministki wyraziły absurdalne oburzenie, że umieszczenie w tytule słowa „bracia” jest przejawem dyskryminacji kobiet i wykluczenia z przesłania papieża „sióstr”, czyli połowy członków Kościoła. Szwajcarski kapucyn i znawca nauczania św. Franciszka podkreśla, że braćmi nazywał on wszystkich ludzi żyjących na ziemi. – Ten termin obejmuje wszystkie narody, języki i rasy, zarówno mężczyzn, jak i kobiety; tych, którzy zwracają się do Boga, jak i ludzi niewierzących, którym św. Franciszek proponuje styl życia mający posmak Ewangelii – podkreśla o. Nikolaus Kuster. Warto dostrzec profetyczne znaczenie miejsca, w którym encyklika została podpisana. Po raz pierwszy od 206 lat miało to miejsce poza Watykanem. Papież z krańca świata, który na patrona swego pontyfikatu wybrał św. Franciszka, sygnował swoją nową encyklikę na jego grobie. – Nie zawahałabym się nazwać tego dokumentu papieskim testamentem, tym bardziej że zakończony jest apelem o życie wyznawców wszystkich religii w miłości i pokoju – mówi „Gościowi” Urszula Rzepczak, korespondentka Polsatu, od 15 lat śledząca z bliska wydarzenia w Watykanie. Nowa encyklika utwierdza w przekonaniu, że braterstwo to główny rys obecnego pontyfikatu. – Słowem kluczowym jest tu szeroko rozumiany dialog. W całej encyklice dostrzegamy troskę o „najmniejszych”, najsłabszych członków społeczeństwa, jakby prośba: „Nie zapominajcie o ubogich!” przenikała cały dokument – dodaje tłumacz papieskich tekstów dominikanin o. Stanisław Tasiemski.

Globalne problemy

Jakie są wielkie ideały, ale również konkretne drogi do podjęcia dla tego, kto pragnie budować bardziej sprawiedliwy i braterski świat w codziennych osobistych oraz społecznych relacjach, w polityce i w instytucjach? Oto pytanie, na które chce odpowiedzieć encyklika Fratelli tutti. W pierwszym z ośmiu rozdziałów, zatytułowanym „Cienie zamkniętego świata”, papież zatrzymuje się na skrzywieniach współczesnej epoki. Są to: manipulacja oraz zniekształcenie takich pojęć jak demokracja, wolność, sprawiedliwość; egoizm i brak zainteresowania dobrem wspólnym; dominacja logiki rynku opartej na korzyści i kulturze wykluczenia; bezrobocie, rasizm, ubóstwo; nierówne prawa oraz ich wynaturzenia, takie jak niewolnictwo, handel ludźmi, uprzedmiotowienie kobiet, a następnie zmuszanie ich do aborcji, handel organami. Chodzi o problemy globalne, które wymagają działań globalnych, podkreśla papież, występując także przeciwko „kulturze murów”, która sprzyja zawiązywaniu się mafii, żerujących na strachu i samotności.

Na tak wiele cieni encyklika odpowiada świetlanym przykładem miłosiernego Samarytanina. Papież podkreśla, że w chorym społeczeństwie, które odwraca się od bólu i które jest „analfabetą” w trosce o słabych i kruchych, wszyscy jesteśmy wezwani do stawania się bliźnimi innych, przekraczając osobiste uprzedzenia i rezygnując z korzyści. Miłość prowadzi nas do szukania tego, co lepsze dla życia drugiego. Prawa do życia z godnością nie można odmówić nikomu. W tej optyce wzywa także do myślenia o „etyce relacji międzynarodowych”. Wskazuje na problem zadłużenia zewnętrznego: pozostawiając niepodważalną zasadę, że każdy dług powinien zostać spłacony, postuluje się jednak, aby nie prowadziło to do zagrożenia egzystencji i rozwoju krajów najuboższych.

Przyjazny świat

Rozdział zatytułowany „Serce otwarte na cały świat” jest poświęcony migracji. Ze swoim „rozdartym życiem”, uciekając przed wojnami, prześladowaniami, katastrofami naturalnymi, pozbawionymi skrupułów przemytnikami, wyrwani ze swoich wspólnot pochodzenia, migranci powinni zostać przyjęci, chronieni, promowani oraz integrowani – podkreśla papież. W krajach docelowych powinna panować równowaga pomiędzy ochroną praw obywateli i gwarancją przyjęcia migrantów oraz pomocy dla nich. Ojciec Święty wskazuje niektóre „niezbędne odpowiedzi” na dramat tych, którzy uciekają przed skutkami „poważnych kryzysów humanitarnych”: udzielanie i ułatwienie przyznawania wiz; otwarcie korytarzy humanitarnych; ofiarowanie możliwości pracy i formacji; sprzyjanie łączeniu rodzin; zapewnienie wolności religijnej. Potrzebne jest – czytamy w dokumencie – zarządzanie globalne, które podejmie projekty na dłuższą metę, wychodząc poza pojedyncze sytuacje nadzwyczajne.

W nowej encyklice znajdujemy też mocny apel o dogłębną reformę ONZ, ostateczne wyeliminowanie handlu ludźmi – „wielkiej hańby ludzkości” i głodu, ponieważ jest on „przestępstwem”, gdyż dostęp do żywności jest „niezbywalnym prawem”. Polityka, której potrzebuje świat, podkreśla Franciszek, powinna być skoncentrowana na godności człowieka, a nie podporządkowana gospodarce, ponieważ „rynek sam z siebie nie rozwiązuje wszystkiego”. „Klęski” powodowane przez spekulacje finansowe dobitnie to ukazują.

Wojna zawsze niesprawiedliwa

Ważny jest rozdział zatytułowany „Drogi nowego spotkania”, w którym papież podkreśla, że z powodu broni atomowej, chemicznej i biologicznej, które uderzają w wielu niewinnych cywilów, dzisiaj nie można już dłużej myśleć, tak jak w przeszłości, o możliwej „wojnie sprawiedliwej”, ale trzeba potwierdzić z mocą: „Nigdy więcej wojny!”. Całkowita likwidacja broni jądrowej jest „moralną i humanitarną powinnością”. Franciszek sugeruje, aby pieniądze wydawane na zbrojenia przeznaczyć na fundusz służący wyeliminowaniu głodu na świecie. Równie jasne jest stanowisko Ojca Świętego odnośnie do kary śmierci: jest ona nie do zaakceptowania i musi być zniesiona w całym świecie.

Podejmując refleksję o „religii w służbie braterstwa na świecie”, Franciszek podkreśla, że terroryzm nie przynależy do religii, ale do błędnych interpretacji tekstów religijnych, a także jest skutkiem polityki związanej z głodem, ubóstwem, niesprawiedliwością i uciskiem. Upomina się o zagwarantowanie wolności religijnej – podstawowego prawa człowieka wszystkich wierzących.

Cytując „Dokument o braterstwie ludzkim dla światowego pokoju i współistnienia”, papież apeluje, aby w imię braterstwa uznać dialog za podstawę współżycia ludzi na świecie. Przypomina w tym kontekście chrześcijański punkt widzenia. – Franciszek wskazuje, że apel o braterstwo wynika z otwarcia się na Boga – Ojca wszystkich ludzi. Nowoczesny totalitaryzm wynika z „negacji transcendentnej godności osoby ludzkiej, będącej widzialnym obrazem Boga niewidzialnego”. A „kiedy w imię ideologii dąży się do wykluczenia Boga ze społeczeństwa, kończy się to oddawaniem czci bożkom, a człowiek szybko gubi samego siebie, jego godność jest deptana, jego prawa są gwałcone”. Podkreśla znaczenie kształtowania sumienia przez religie i upomina się o miejsce dla opinii przedstawicieli religii w debacie publicznej – mówi o. Tasiemski.

Nikt nie uratuje się sam

Urszula Rzepczak zauważa, że „zamknięty” w Watykanie papież dobrze orientuje się w codziennym życiu społeczeństw, „osamotnieniu jednostki w zglobalizowanej i jednolitej kulturze”. Dlatego przestrzega przed „kulturą murów” wobec „braku wspólnych horyzontów”, które łączą. Bez wątpienia pierwsza część encykliki stanowi dla wielu odpowiedź na pytanie o sens ludzkiego życia, druga zaś może być odpowiedzią o sposób życia ludzi na jednej Ziemi, gdzie „konsumujemy rozrywkę zamknięci w samotności”, „utraciliśmy smak braterstwa” oraz „uciska nas niecierpliwość i niepokój”. Dziennikarka przypomina, że w kontekście pandemii koronawirusa i braku aparatów tlenowych dla najstarszych Franciszek pisze o „marnotrawstwie, które dotyczy dziś nie tylko żywności, ale i ludzi”.

Tłem encykliki jest pandemia koronawirusa, która – jak pisze Franciszek – „wybuchła niespodziewanie, kiedy pisałem tę encyklikę”. Zauważa, że globalne zagrożenie zdrowotne ukazało, iż „nikt nie uratuje się sam” oraz że już nadeszła godzina, by „podjąć marzenia jako zjednoczona ludzkość”, w której jesteśmy „wszyscy braćmi”.

W tej encyklice papież kolejny raz okazuje się wielkim marzycielem, przekonanym, że w tym zamkniętym świecie znajdą się ludzie gotowi zakasać rękawy, by budować powszechne braterstwo i przyjaźń społeczną. Prawdą jest, jak pisze papież, że „w dzisiejszym świecie słabnie poczucie przynależności do tej samej ludzkości, a marzenie o wspólnym budowaniu sprawiedliwości i pokoju wydaje się utopią innych czasów”. Trzeba wrócić do marzeń, a przede wszystkim wspólnie je zrealizować. Zanim będzie za późno.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama