Nowy numer 49/2020 Archiwum

Pieszy w niebezpieczeństwie

Praw fizyki oszukać się nie da – ostrzega podinspektor Włodzimierz Mogiła. – W każdym zdarzeniu drogowym najbardziej poszkodowany jest pieszy, który doznaje poważnych, niejednokrotnie kończących się tragicznie obrażeń.

W ponad 80 procentach zdarzeń drogowych z udziałem pieszych, bo tak fachowo nazywa się wypadki, sprawcami są kierujący – alarmuje podinspektor Włodzimierz Mogiła, ekspert Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. – Pieszy jest najmniej chronionym uczestnikiem ruchu drogowego. Nawet przy minimalnym uderzeniu przez pojazd zawsze dozna poważnych obrażeń ciała. Dlatego bardzo istotne jest, aby każdy uczestnik ruchu na drodze – kierowca, ale też pieszy – był świadomy odpowiedzialności za zdrowie i życie drugiego – apeluje. Aby budować właściwe relacje pomiędzy nimi, istotne jest, by każdy zdawał sobie sprawę z tej obopólnej odpowiedzialności. Zaczęła się jesień, dni stają się krótsze i szybciej zapada zmrok, co sprawia, że przechodzący przez jezdnię są mniej zauważalni przez jadących. Warto przypominać, zwłaszcza seniorom, żeby zachowywali większą ostrożność podczas przechodzenia przez ulicę, przestrzegając kilku podstawowych zasad, o których mowa w tym tekście. Bo chwila zapomnienia czy nawet małego roztargnienia może skutkować tragicznymi następstwami.

Rok leczenia

Przekonała się o tym 75-letnia Maria Mol z Mysłowic. Po wypadku, któremu uległa 11 września 2019 r., przez ponad rok musiała poddawać się rehabilitacji i leczeniu. – Przechodziłam przez pasy, a tu nagle czuję, że leżę na asfalcie – opowiada. – Musiałam stracić przytomność, bo tego momentu, jak dobił do mnie samochód, nie pamiętam. Z ręki leciała mi krew, buty leżały na środku ulicy, a obok moja rozerwana torba. Na szczęście nic się nie stało telefonowi, był sprawny, więc mogłam powiadomić siostrę, z którą byłam na działce. Kierowca, który mnie potrącił, natychmiast zadzwonił po pogotowie i nie pozwolił mi się ruszać. Bardzo się wtedy mną zaopiekował i nadal interesuje go mój stan zdrowia. Uderzył we mnie i jego samochód miał uszkodzone maskę i lusterko.

Po konsultacji w szpitalu panią Marię wypisano do domu, gdzie po dwóch dniach odwiedziła ją lekarka rodzinna. – Poważne obrażenia – usłyszała od niej. Odwiedziła więc lekarza, który zrobił jej USG kończyn. – Zdiagnozowano olbrzymiego krwiaka – wspomina. – Większą ranę mi przecięli i ściągali krew.

Żeby uzyskać sprawność, musiała poddać się trzydziestu zabiegom rehabilitacyjnym. Dodatkowym kłopotem okazały się trudności z uzyskaniem odszkodowania. Z PZU otrzymała zaledwie dwa razy po 80 zł, a koszty terapii były wielokrotnie wyższe. Dlatego teraz wszczęła postępowanie sądowe, domagając się większej rekompensaty za doznane szkody. Zeszłoroczny wypadek nauczył ją ostrożności przy wchodzeniu na jezdnię. Po tych doświadczeniach nie chciałaby już nigdy więcej znaleźć się w podobnej sytuacji.

Odpowiedzialność

Przechodząc przez jezdnię, warto pamiętać o tym, na co zwraca szczególną uwagę podinspektor Mogiła, że bezpieczeństwo pieszego w ruchu drogowym uzależnione jest od wzajemnej relacji między nim a kierowcą. – Zapewnia je wiele czynników, ale najważniejszym jest odpowiedzialność pieszego za siebie – podkreśla. – Przed każdym wejściem na jezdnię musi dokonać oceny sytuacji drogowej. To niezbędne z powodu zasady ograniczonego zaufania do wszystkich uczestników ruchu drogowego. Każdy z pieszych przechodzących przez ulicę powinien obserwować zachowanie kierowców, upewniając się, czy nadjeżdżający pojazd zdąży wyhamować. Warto spojrzeć na prowadzącego, sprawdzając, czy nas widzi, czy na nas reaguje, zwalniając. Jeśli tak się nie dzieje, lepiej wycofać się z jezdni i uniknąć ewentualnego potrącenia. Poza tym warto obserwować kierowcę nadjeżdżającego pojazdu, bo przecież może zasłabnąć i stracić panowanie nad kierownicą, albo – co też stanowi poważne zagrożenie – jego samochód może ulec awarii.

Prawa i obowiązki

Trzeba pamiętać, że zarówno pieszy, jak i kierowca mają swoje prawa i obowiązki. – Pieszy jest zobowiązany do stosowania się do przepisów – podkreśla podinspektor Mogiła. – Nie może przechodzić, gdzie się da, ale powinien korzystać z przejść dla pieszych oznaczonych pasami czy światłami, zawsze z uwzględnieniem rygorów i zasad. To przypomnienie może wydawać się śmieszne, ale zasady poruszania się na przejściach, wyuczone w pierwszych klasach szkoły podstawowej, mają zastosowanie przez całe dorosłe życie i stanowią najlepszą gwarancję bezpieczeństwa. Najczęstszą przyczyną wypadków jest brak odpowiedzialności pieszych, którzy wchodząc na przejście, nie sprawdzają, czy coś nadjeżdża. Bez spojrzenia w lewo i prawo zdarza im się wejść na jezdnię tuż pod pędzący pojazd. Bardzo niebezpieczne jest też wejście na przejście dla pieszych zza pojazdu czy innej przeszkody. To sytuacja, w której nadjeżdżający kierowca nie ma szans na wyhamowanie. Nie ma na świecie takiego samochodu, który zatrzyma się w miejscu. Kierowcy też mają swoje obowiązki wobec przechodzącego przez jezdnię. Zbliżając się do oznakowanego przejścia dla pieszych, powinni zwolnić. Niestety, często zdarza się, że o tym zapominają. Nie wolno też im omijać bądź wyprzedzać pojazdu, który zatrzymał się, by ustąpić pierwszeństwa pieszemu. To zachowanie bardzo ryzykowne, często kończące się tragicznie.

Odblaski i namysł

Pora jesienno-zimowa to szczególnie niebezpieczny okres dla pieszych. Szybciej zapadający zmrok sprawia, że gorzej widać przechodzących przez jezdnię. – Widoczność przechodniów to podstawa ich bezpieczeństwa na drodze – uważa podinspektor Mogiła. – Dlatego tak istotne jest używanie przez nich elementów odblaskowych, o czym powinni pamiętać przed każdym wyjściem z domu nie tylko seniorzy. Opaski, ozdoby na ubrania, maskotki odblaskowe powinno się nosić wieczorem nie tylko w przepisowych miejscach, gdzie wyznaczono przejścia przez jezdnię. – Pieszy posiadający element odblaskowy jest widoczny z odległości około 150 metrów – objaśnia podinspektor. – Bez niego zostaje zauważony z odległości zaledwie 30–50 metrów. To zbyt mało, by kierowca mógł go zauważyć i zareagować, unikając potrącenia bądź zabicia. Warto popularyzować wśród znajomych powiedzenie: „Widoczny – bardziej bezpieczny”. Te podstawowe, nieskomplikowane instrukcje obsługi dotyczące przechodzenia przez jezdnię mogą niejednemu ocalić życie. Warto o nich pamiętać, sporządzając z nich własny kodeks drogowy. Taki, jaki przygotowało Stowarzyszenie „Stop Śmierci’’ dla przedszkolaków w Luboszu Starym. „Brak chodnika – poruszaj się stroną lewą,/ jeden za drugim, mój kolego” – dzieciaki uczą się zachowania na drodze z zamieszczonych w nich rymowanek. A nam, dorosłym, przyda się edukujący najmłodszych, ale dobry dla wszystkich wiersz Wincentego Fabera: „Niech każdy stanie przed skrzyżowaniem. Palą się światła… Popatrzmy na nie!”. Jest w nim ważne przypomnienie, że odrobina namysłu, zwłaszcza na drodze, nigdy nie zaszkodzi. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także