Nowy numer 49/2020 Archiwum

Kocham cię, Elizko

O pewnej lekcji religii, chłopcach i wielkiej rodzinie opowiada s. Eliza Małgorzata Myk, dominikanka.

Barbara Gruszka-Zych: Tę rozmowę, jak to kobiety, powinnyśmy zacząć od płaszcza, który chciała Siostra sobie kiedyś kupić.

S. Eliza Małgorzata Myk: Po maturze podczas wakacji pojechałam na miesiąc do pracy w punkcie gastronomicznym nad morzem. Chciałam zarobić na zimowy płaszcz. Taki piękny, żeby wszyscy oglądali się za mną, gdy go włożę. Poznałam tam wielu ludzi zajętych głównie zdobywaniem pieniędzy. W ich życiu nie było miejsca dla Jezusa, bo każda minuta była poświęcona pomnażaniu pieniędzy. A ja zaczęłam tęsknić za codzienną Mszą św., za czasem na indywidualną modlitwę w ciszy kościoła, za życiem poświęconym zdobywaniu nie pieniędzy, ale dusz dla Boga.

Skończyła Siostra liceum ekonomiczne i powinna być przygotowana do zajmowania się liczeniem, a nie sprawami duchowymi…

W szkole średniej byłam przeciętną nastolatką poszukującą ideałów wśród piosenkarzy, sportowców, aktorów, bohaterów książek – w świecie jakby nie do końca realnym. To szukanie zakończyło pewne zdarzenie w dniu, który pamiętam jak datę swoich urodzin – 14 września 1988 roku o godzinie 18.00. Wtedy właśnie Pan Bóg wypowiedział moje imię.

To przypomina pewną scenę biblijną...

Nie, nie stanął przede mną, ani nie posłał swojego anioła. To była zwyczajna lekcja religii i zwyczajnie ksiądz katecheta poprosił mnie o odpowiedź, zwracając się do mnie po imieniu. Ten moment odczytałam jako spotkanie z Bogiem, znającym mnie po imieniu, a więc będącym blisko każdego człowieka. Pamiętam, że to doświadczenie mnie oszołomiło, bo od niego zaczęło mi towarzyszyć nieznane dotąd pragnienie jak najmocniejszego pokochania Pana Boga. Pomyślałam, że poświęcę Mu całe swoje życie, aby inni, tak jak ja, mogli Go spotkać i usłyszeć, jak z miłością wypowiada ich imię.

Powiedziała Siostra o tym komuś?

Nikomu nie mówiłam, obawiałam się, że postukają się w czoło i nie zrozumieją. A ja miałam pewność, że Pan Bóg to ideał, którego dotąd szukałam, że warto żyć dla Niego i z Nim. Wstąpiłam do Ruchu Światło–Życie, by we wspólnocie zbliżyć się do Niego. Ale przez lata pragnienie poświęcenia się wyłącznie Jemu przybierało różne natężenie. Przyszedł nawet czas, kiedy myślałam, że nie jestem powołana do życia w wyłącznej służbie Panu Bogu i właśnie wtedy pojechałam zarobić na ten płaszcz…

Co się stało, że zamiast niego włożyła Siostra habit?

W niedzielny poranek, przed kolejnym dniem pracy, byłam na Mszy św., na którą oczekiwałam z utęsknieniem przez cały tydzień. Usłyszałam słowa Ewangelii: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. Zrozumiałam, że Pan Bóg osobiście zwraca się do mnie tymi słowami. Zrezygnowałam z płaszcza, a za zarobione pieniądze postanowiłam kupić „wyprawkę” do klasztoru. Zaufałam Panu Bogu. Wcześniej przez kilka lat modliłam się o dobry wybór drogi życiowej. Zaufałam i nie zawiodłam się, bo ideał, za którym podążam, wciąż odkrywa przede mną swoją doskonałą, wszechmocną miłość. W pewnym sensie moje pragnienie, aby ludzie się za mną oglądali, spełniło się. Choć robią to nie ze względu na piękny płaszcz, ale z powodu habitu i nie tylko zimą. Bo Pan Bóg w bardzo nieoczekiwany sposób spełnia nasze pragnienia!

Poszła Siostra za Chrystusem, a w Broniszewicach spotkała chłopców.

Mam wielkie szczęście, że Bóg pozwolił mi poznać swoją obecność w osobach społecznie wykluczonych. Widzę Go w 15-letnim Jarku, który był czterokrotnie porzucany, zanim trafił do nas. Często mówi mi: „Kocham Cię, Elizko” albo „Ajlowiu”. Spotykam Boga w Andrzeju, który ma 42 lata i patrzy na mnie błękitnymi oczami chłopca. Uśmiecham się do 7-letniego Filipka, który zawsze na powitanie wtula się mocno, a ja wtedy z nieukrywanym szczęściem myślę, jak cudownie móc przytulać Boga i być przez Niego przytulaną.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także