Nowy numer 40/2020 Archiwum

Zabić księdza

Czarni nigdy nie nadążają za kolorowym postępem. Stąd Dachau i Komańcza, gilotyna w Katowicach i zalew na Wiśle.

W kościele św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym 27 czerwca 1939 r. odbywały się prymicje. W parafii stały dwie triumfalne bramy, z okien zwisały sztandary polskie i kościelne. W czasie Mszy chór śpiewał gregoriankę. Przyjęcie odbyło się u boromeuszek. Było wino w pucharach, mowy przy stole, orkiestra, tańce: trojoki, dybki, mietlorz, dziad, polki, walczyki, krakowiaki i mazury. Były dziołchy i karlusy do tańca i różańca. Dwa dni wcześniej bp Adamski wyświęcił 55 nowych księży. Marysia, siostra prymicjanta, recytowała wiersz Żmichowskiej, w którym uwagę przykuwały trzy wersy:

Mieć za sobą lat niewiele, mieć przed sobą
szczęścia wieki,
Kochać, wierzyć, czuć bez miary – być kochanym,
umrzeć młody!
Ludzie, ludzie, czyż nie wiecie, że to szczęście jest
na świecie!

W styczniu 1941 r. mówił w kazaniu: „W dzisiejszym społeczeństwie nie ma groźniejszej choroby i bardziej otwartej rany niż rana pękającego, rozpadającego się życia rodzinnego. Wypędzono Chrystusa z rodziny. To jest błąd. Pierwszym błędem jest to, że współczesne małżeństwa są zawierane bez Chrystusa. Może się nawet odbyć wspaniały pełen przepychu ślub kościelny, może zabrzmieć na organach marsz weselny Lohengrina, a mimo tego małżeństwo jest zawarte bez Chrystusa. Wiecie, kto zawiera małżeństwo bez Chrystusa? Każdy, kto nie myśli o małżeństwie po chrześcijańsku. Czym więc jest małżeństwo? Ach, zapytaj tylko dzisiejszą młodzież, jak hańbiące ma poglądy o małżeństwie! Czym jest nowoczesne małżeństwo? Pierwszym krokiem do rozwodu. Zawarta na czas określony spółka akcyjna zbudowana na wzajemnej rozkoszy. Rachela błaga Boga: »Daj mi dzieci, bo inaczej umrę«. A jak chce się modlić współczesna kobieta? Nie chce dzieci… To jest współczesne małżeństwo. Zniknął krzyż na ścianie, woda święcona, wspólna modlitwa. Na miejscu krzyża (bo nie był modny) przybito nad drzwiami podkowę. Zamiast wspólnej modlitwy członkowie rodziny udają się na spoczynek, słuchając muzyki jazzowej z radia. Kiedy umarł Chrystus, nastąpiło trzęsienie ziemi. A kiedy Chrystus opuścił rodzinę, również nastąpiło trzęsienie ziemi, trzęsienie, które pogrzebało rodzinę, zagrażając zagładą całemu społeczeństwu”.

Zawsze to samo, prawda? Macha i Hirschfelder, Popiełuszko i Wyszyński: hamowali modernizację. Czarni nigdy nie nadążają za kolorowym postępem – brunatnym, czerwonym, tęczowym. Co mu przeszkadzały podkowa i jazz? Stąd Dachau i Komańcza, gilotyna w Katowicach i zalew na Wiśle.

Pisał w listach z więzienia: „Potrzeba tylko dla Boga i z Bogiem żyć/ Jestem po rozprawie, osądzony na karę śmierci. Nie myślałem, że ten wyrok tak spokojnie na mnie wpłynie i ze spokojem czekam na stracenie/ To jest mój ostatni list. Moim życzeniem było pracować dla Niego, ale nie było mi to dane. Nie rozpaczajcie! Bez jednej jaskółki wiosna też zawita. Pozostało mi jeszcze jakie trzy godziny, a więc do widzenia! Pozostańcie z Bogiem”.

Przeczytaj lub posłuchaj:

Był torturowany. Jego siostra Róża: „Dziennie dostawał 80 pejczy na pośladek, że miał do żywego ciało obite. Jak przyniosłam bieliznę, to wpierw pod żelazko, bo było pełno wszy i była cała skrwawiona. Nie było odwiedzin, tylko co 2 tygodnie paczka i bielizna. Ale paczki zjadał ktoś inny”.

Kapelan więzienny, ks. Besler: „Katowano ks. Machę w straszny sposób, ciało jego było czarne jak węgiel od bicia. Pamiętam, jak prowadzono ks. Machę i jak podniósł oczy ku niebu gwiaździstemu i znikł w drzwiach kaźni śmierci. Z budki strażnika można było słyszeć głuche uderzenie spadającego topora. Oglądałem to miejsce. Duże pomieszczenie przegrodzone kurtyną, wykładane białymi kafelkami, a w środku za tą kurtyną stała krwawa maszyna. Obok ławeczka, po lewej kran i wąż do zmywania krwi. Ścięta głowa pozostała w koszyku do gilotyny przyczepionym. Ks. Macha prosił, żebym wszystkim podziękował, biskupa i generalnego wikariusza mam w jego imieniu przeprosić za hańbę, jaką jego egzekucja ściąga na kler śląski”.

Dziś życie, męka i egzekucja ks. Jana Machy są jednym z największych powodów do chwały i dumy kleru śląskiego i całego katowickiego Kościoła. Jezus tak o nim mówił: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie”.•


Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o niezwykłym kapłanie, który pokazał, jak nie panikować w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, a wkrótce zostanie ogłoszony błogosławionym, odwiedźcie nasz specjalny serwis poświęcony życiu, pracy i męczeńskiej śmierci sługi Bożego ks. Jana Machy: janmacha.gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama