Nowy numer 39/2022 Archiwum

Kłamstwo wrześniowe

Rosja nigdy nie atakuje sąsiadów. Rosja zawsze „przekracza granicę”. W taką interpretację wydarzeń 17 września 1939 roku wierzą głównie Rosjanie. Czy reszta świata podziela polski punkt widzenia?

Tak będzie chyba już zawsze: to, co wydarzyło się na wschodniej granicy Polski 17 września 1939 r., inaczej nazywane jest w Polsce, inaczej w Rosji, jeszcze inaczej – o ile w ogóle ktoś datę kojarzy – na Zachodzie.

Zapętleni w historii

Źródłem tych rozbieżności czy niepamięci nie jest wyłącznie propaganda sowiecka i współcześnie jej putinowska kontynuacja. To mimo wszystko również splot wielu innych okoliczności, a także wynik narracji historycznej państw zachodnich. Ba, sami Polacy, w tym polskie dowództwo w 1939 r., nie byli początkowo pewni, jak nazwać to, czego dokonali Sowieci. O ile agresja Niemiec nie budziła wątpliwości, o tyle całkowicie niespodziewany atak ze Wschodu wywołał pewien dysonans, co też przełożyło się na brak adekwatnej reakcji. To wszystko łącznie przekłada się na to, że 17 września w zbiorowej wyobraźni nie funkcjonuje tak samo jak 1 września. A i ten ostatni przecież nie wszędzie jest uznawany za początek II wojny światowej. Sprawa nie jest bynajmniej tematem wyłącznie dla historyków, co pokazuje niezwykła w ostatnich latach aktywność Kremla, który z polityki historycznej uczynił narzędzie polityki międzynarodowej. Dla Polski odkłamywanie historii, a teraz także odpieranie nowego jej fałszowania przez spadkobierców stalinowskiego myślenia, jest kolejną odsłoną walki z rosyjską agresją. Czy na tym polu mamy sojuszników nie tylko na Zachodzie, ale i w części społeczeństwa rosyjskiego?

Historyk Putin

Zacznijmy od tego, że najcięższe działa w tym temacie wytacza sam Władimir Putin. W czerwcu tego roku amerykański magazyn „The National Interest” (anglojęzyczne pismo powiązane z kremlowską „Russia Today”) opublikował tekst rosyjskiego prezydenta, który należy uznać za oficjalne stanowisko Federacji Rosyjskiej. I jest to stanowisko niezmiennie nie tylko nieprzyjazne, ale wprost agresywne wobec Polski. Kolejny raz bowiem za wybuch II wojny światowej rosyjski przywódca oskarżył II RP. Jego zdaniem upadek Polski w 1939 r. „spoczywa całkowicie na sumieniu ówczesnego polskiego przywództwa”. Czym zatem według Putina była sowiecka agresja 17 września? W tekście Putina padają m.in. takie zdania: „Najwyraźniej nie było innych wariantów”; „W przeciwnym razie ryzyko dla ZSRR wzrosłoby wielokrotnie” oraz – majstersztyk – „Związek Radziecki aż do ostatniej chwili nie chciał stawać po stronie Niemiec”. Krótko mówiąc, ZSRR zrobił wszystko, by do wojny nie doszło, ale 17 września nie miał innego wyjścia i musiał przyjść z pomocą ludności białoruskiej i ukraińskiej. To niemal kopia przekazu, który w 1939 r. i przez długie lata potem był oficjalnym stanowiskiem kremlowskiego reżimu. I jest nim, niestety, również dzisiaj. Jeśli ktoś uważa, że to wyłącznie nerwowe wymachiwanie szabelką, powinien doczytać do końca i zatrzymać się dłużej na zdaniu, które jest otwartą groźbą: „Zapominanie o lekcjach historii nieuchronnie rodzi ciężką karę”. Oczywiście, można przyjąć „łagodną” interpretację tego tekstu Putina i uznać, że to tylko chęć zaznaczenia pozycji Rosji, która chce decydować o porządku światowym z innymi potęgami, tak jak robił to Związek Radziecki z aliantami. Świadczą o tym fragmenty tekstu, w których wymienia przywódców USA, Chin, Wielkiej Brytanii i Francji, zachęcając ich do takiej wspólnej aktywności. Pytanie tylko, czy to aby na pewno „łagodna” interpretacja, skoro właśnie taki koncert mocarstw po II wojnie, z ZSRR w roli głównej, zafundował naszej części Europy dekady zniewolenia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się