GN 43/2020 Archiwum

Spór o maseczki w szkołach we Włoszech

Czy uczniowie powinni nosić w szkołach maseczki - ta sprawa dzieli ekspertów we Włoszech na ponad dwa tygodnie przed inauguracją roku szkolnego. Chronią i są niezbędne, są uciążliwe i szkodliwe- tak różnie specjaliści oceniają maseczki podczas ożywionej debaty.

Różnice zdań w tej sprawie ujawniły się też podczas rozmów rządu z przedstawicielami władz regionów - podały włoskie media.

Gdy trwa walka z czasem i stale opracowywane są zasady funkcjonowania szkół w dobie pandemii , eksperci wciąż przedstawiają kolejne rozwiązania, które ich zdaniem należy wprowadzić w życie. Różne podejście tłumaczy się tym, że nadal jest zbyt mało danych naukowych i za dużo znaków zapytania, by przedstawić jasne i jednoznaczne wskazówki. Poza tym w dyskusjach padają argumenty, że nie wiadomo, czy można zagwarantować przestrzeganie dystansu społecznego w klasach i w salach gimnastycznych.

Pozostaje zatem zdrowy rozsądek - podkreśla się w komentarzach.

Profesor higieny Carlo Signorelli z uniwersytetu Vita-Salute San Raffaele w Mediolanie wyraził opinię, że trudność z opracowaniem jasnych reguł dotyczących maseczek w szkołach wynika z tego, że należy uwzględnić różny rodzaj aktywności.

"Ma sens noszenie maseczki podczas przemieszczania się, przy wejściu i wyjściu , w trakcie przerw, gdy najtrudniej utrzymać dystans"- dodał.

Lekarz medycyny pracy i badacz z Mediolanu Michele Riva zaznaczył zaś, że dystans społeczny przynosi rezultaty tylko wtedy, gdy rygorystycznie przestrzegane są normy higieniczne, takie jak kaszel i kichanie w zgięcie łokcia, co nie zawsze ma miejsce.

"Dlatego w pierwszych tygodniach po otwarciu szkół, ze względów ostrożności radziłbym noszenie maseczek również w klasie; można by potem stopniowo znosić ten obowiązek w zależności od rozwoju zakażeń"- stwierdził włoski ekspert.

Nie brak też głosów, że w szkołach trudno będzie wprowadzić w życie nakaz maseczek.

"Nie jest możliwe to, by dzieci mogły je nosić przez pięć godzin, ja też nie daję rady"- powiedział cytowany przez Ansę profesor Massimo Galli , szef oddziału chorób zakaźnych z mediolańskiego szpitala Sacco. Jego zdaniem ten ośrodek ochronny potrzebny jest przy wejściu i wyjściu ze szkoły. "Podczas przerwy trudno jednak zjeść drugie śniadanie z maseczką na twarzy"- podkreślił.

Niektórzy eksperci ostrzegają, że maseczki są nie tylko uciążliwe, ale także mogą sprawiać kłopoty z oddychaniem i koncentracją.

Większa zgoda wśród ekspertów panuje w kwestii gimnastyki. Uważają oni , że podczas aktywności fizycznej noszenie maseczki nie ma większego sensu, bo może się przesuwać i zamoczyć od potu. W takiej sytuacji ich zdaniem należy zwiększyć dystans do ponad jednego metra.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama