Nowy numer 43/2020 Archiwum

Prymas w Sierpniu ’80

Nieoczywisty wydaje się stosunek prymasa Stefana Wyszyńskiego do powstającej w sierpniu 1980 r. Solidarności. W pamięci zbiorowej utkwiła jego homilia z 26 sierpnia, w której miał zdystansować się od strajkujących robotników.

Sytuacja strajkowa trwała w Polsce od lipca, jednak kluczowe dla powstania Solidarności były strajki, które rozpoczęły się na Wybrzeżu w połowie sierpnia 1980 r. 17 sierpnia w Wambierzycach – podczas koronacji tamtejszego wizerunku maryjnego – prymas wzywał władze komunistyczne do liczenia się z opinią strajkujących. 18 sierpnia w swoich codziennych zapiskach określił postulaty strajkujących jako słuszne, zwłaszcza te społeczne i polityczne. 21 sierpnia prymas, uważnie obserwujący wydarzenia na Wybrzeżu, po konsultacji z bp. Lechem Kaczmarkiem zaczął skłaniać się do wniosku, że strajki „to nie są koterie partyjne, lecz budzenie świadomości społecznej”. Tego samego dnia napisał na ten temat list do Ojca Świętego, w którym starał się naświetlić sytuację w Polsce.

Prymasa Wyszyńskiego nieustannie informowano o możliwej interwencji w Polsce wojsk sowieckich, a nawet szerzej – wojsk Układu Warszawskiego (m.in. wschodnioniemieckich). Sam wyrażał wątpliwości, czy Sowieci zaryzykują w Polsce „nowy Afganistan”, choć jednocześnie liczył się z taką możliwością. 22 sierpnia doradca prymasa Romuald Kukołowicz opowiadał mu o sytuacji w Gdańsku, gdzie był poprzedniego dnia. Mówił o sile komitetów strajkowych i poparciu dla nich ze strony społeczeństwa Wybrzeża.

Kardynał kilkukrotnie był poważnie sondowany, ze strony partii oraz ambasady sowieckiej, czy nie dąży do przejęcia kontroli politycznej nad państwem. 24 sierpnia, komentując czytanie liturgiczne, zapisał: „Jak wiele musi wytrzymać Naród, wzięty w pakt przez samozwańczych włodarzy, którzy odrzucili kamień węgielny wszelkiego budowania”, czyli Boga. Tego samego dnia otrzymał sygnał z ambasady sowieckiej, podobno od ambasadora Borisa Aristowa, że „jeżeli się to nie uspokoi, to będziemy musieli wejść w sprawę”. 25 sierpnia spotkał się z Edwardem Gierkiem w Klarysewie. Była to dopiero czwarta bezpośrednia rozmowa lidera polskiego Kościoła i I sekretarza KC PZPR. Do ich spotkania doszło w związku z dramatycznymi naciskami na prymasa, dokonanymi m.in. za pośrednictwem Stanisława Kani, odpowiedzialnego w kierownictwie partyjnym za sprawy relacji z Kościołem. Prymas opisał to 1,5-godzinne spotkanie w następujący sposób: „Problem interwencji ZSSR – jako problem polityczny, o dużym zagrożeniu. Największa dyskusja dotyczyła »wolnych Związków Zawodowych«, w której Edward Gierek stawał zdecydowanie w obronie monopolu związkowego. – Ja byłem za »samorządnymi Związkami Zawodowymi«. Postulowałem »wolność opinii«. Dążyłem do tego, żeby przezwyciężyć u p. Edwarda Gierka silną depresję, która mogłaby skończyć się tragicznie”.

26 sierpnia 1980 r. prymas ze szczytu Jasnej Góry wygłosił swoją słynną homilię. Wzywał w niej do „poczucia odpowiedzialności zawodowej, ażeby nastąpił należyty ład i porządek”. W tym samym słynnym kazaniu mówił również m.in., że „niezbędna jest suwerenność narodowa, moralna, społeczna, kulturalna i ekonomiczna”. Wystąpienie to uważano powszechnie za brak wyczucia i poparcia dla strajkujących, choć zwykle formułowano tę opinię na podstawie odbioru okrojonej i zmanipulowanej wersji wyemitowanej w TVP 1. Sam fakt emisji był wydarzeniem niezwykłym, zaś prymas ocenił, że mimo manipulacji „i tak jest to mały cud, że w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej Kościół dostał się do telewizji”.

Tego samego dnia, 26 sierpnia, na Jasnej Górze obradowała Rada Główna Episkopatu Polski z udziałem biskupa szczecińskiego Kazimierza Majdańskiego i ks. inf. Bernarda Polzina z Gdańska. Rada – której przewodniczył prymas – jednogłośnie postanowiła wydać komunikat o prawach narodu polskiego, który mówił m.in. o „prawie do zrzeszania się” i „samodzielności przedstawicielstw pracowniczych”. Poza tym tekst przypominał o posiadanym przez naród „prawie do Boga, (…) do prawdy, (…) do poznania pełnej historii i kultury narodowej”. Rada Główna wzywała też do „rzetelnego dialogu” władz z komitetami strajkowymi.

27 sierpnia bp Bronisław Dąbrowski, sekretarz Episkopatu Polski, wydał informację, że opublikowany przez media państwowe tekst Prymasowskiej homilii nie był integralny, autoryzowany oraz że został opublikowany bez zgody prymasa. Następnego dnia prymas przyjął w Warszawie przybyłą potajemnie delegację strajkujących z Komitetu Strajkowego Stoczni Komuny Paryskiej w Gdyni, których poinformował o stanowisku Episkopatu Polski oraz o zniekształceniu kazania przez media. A 29 sierpnia rozmawiał z ks. Henrykiem Jankowskim, który był kapelanem strajkujących. Powiadomił on prymasa o przebiegu negocjacji z władzami państwowymi. Kardynał Wyszyński poprosił o wizytę u siebie, po zakończeniu strajku, przewodniczącego komitetu Lecha Wałęsy. Po konsultacji z prof. Kukołowiczem kard. Wyszyński postanowił wysłać do stoczni, w celu finalizacji przedłużających się negocjacji, swoich trzech przedstawicieli: Kukołowicza, Andrzeja Święcickiego szefa warszawskiego KIK-u, i Andrzeja Wielowiejskiego. A 30 sierpnia 1980 r. jako biskup Warszawy zaproponował ks. Jerzego Popiełuszkę na kapelana strajkujących w Hucie Warszawa, co zapoczątkowało zupełnie nowy etap w życiu ówczesnego wikarego parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

Kiedy prymas Wyszyński otrzymał informacje z Gdańska o zgodzie strony rządowej na powstanie wolnych związków zawodowych oraz na prawo do strajku, skomentował to słowami: „W dniu sobotnim zwyciężyłaś, najlepsza Matko”, przypisując ten sukces interwencji Najświętszej Maryi Panny. Tego samego dnia w Warszawie obradowała ponownie Rada Główna KEP, na której relację o sytuacji w Gdańsku zdał bp Lech Kaczmarek. Kardynał Macharski przekazał poparcie dla prymasa – wyrażone telefonicznie – przez Jana Pawła II.

Prymas Wyszyński komentował sytuację w kraju, wyrażając przekonanie, że interwencja sowiecka była wówczas realna. Pisał: „Wydało się (...), że ZSSR nie stworzy sobie w Polsce drugiego Afganistanu. Ale mamy do czynienia z szaleńcami, którzy naprzód działają, a później myślą. W moim ujęciu agresja »dla obrony ustroju« była możliwa w Polsce dziś, jak ongiś była w Czechosłowacji czy na Węgrzech.(…) PZPR nie ma gwarancji ZSSR, że niepodległość Polski będzie uszanowana. Więcej, raczej partia jest zmuszana do uległości ciągłymi pogróżkami Kremla”.

31 sierpnia na wieść o podpisaniu porozumień gdańskich napisał: „Najpewniejsze siebie rząd i partia musiały przyznać się do swoich błędów i ustąpić przed opinią robotników. Właśnie (…) przed pracownikami stoczni. Rząd robotniczy i partia robotnicza zostały pobite przez robotników. (…) Do głosu w Polsce doszli robotnicy, a nie inteligenci”.

4 września na wieść o wewnętrznym kryzysie w PZPR i nasilaniu się walki o władzę zanotował: „Jeszcze w styczniu 1979 r. mówiłem Edwardowi Gierkowi, że jeżeli partia nie nawróci się, zginie. A nie wiadomo, czy ta, która będzie wprowadzona na jej miejsce − będzie lepsza”. Pisał te słowa z wyraźną obawą o skutki narastającego chaosu.

7 września kard. Wyszyński przyjął Lecha Wałęsę wraz z pomocniczym biskupem gdańskim Kazimierzem Kluzem. Wałęsa podczas tego spotkania prosił prymasa o doradców i wsparcie prawne w opracowywaniu przyszłego statutu związku. Autorami projektu statutu zostaną, z rekomendacji prymasa, Jan Olszewski i Wiesław Chrzanowski.

Można więc powiedzieć, że prymas Stefan Wyszyński jednoznacznie pozytywnie oceniał ruch strajkowy, jako samodzielny ruch społeczny oraz ruch budzącej się autentycznej aktywności Polaków, przez lata ubezwłasnowolnionych przez komunistyczne państwo. Jednocześnie jednak obawiał się nadmiernego zaostrzenia sytuacji w kraju, która mogła – jego zdaniem – zakończyć się interwencją sowiecką, a raczej, na wzór Czechosłowacji w 1968 r., interwencją wojsk Układu Warszawskiego, w tym wojsk NRD. W tym przekonaniu umacniały go z pewnością, celowo zapewne wysyłane doń, sygnały ze środowisk partyjnych, a także z ambasady sowieckiej w Warszawie. Sprawa jego kazania wygłoszonego na Jasnej Górze 26 sierpnia, rzekomo krytycznie oceniającego strajki, wydaje się celowo zmistyfikowana. Początkowo zakłamywała jego prawdziwy wydźwięk propaganda partyjna, potem jednak tę samą wykrzywioną interpretację podtrzymywały środowiska, które ideowo dystansowały się od osoby Prymasa Tysiąclecia i jego narodowego patriotyzmu.●

Więcej o początkach "Solidarności" dowiesz się w serwisie https://twarzesolidarnosci.gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama