Nowy numer 40/2020 Archiwum

Życie sakramentami to podstawa

W Tarnowie mamy 14 parafii, więc łatwo przechodzić z jednej do drugiej. Widać to także w dni powszednie, kiedy ludzie w drodze do pracy wstępują do kościoła.

Poza tym nasz kościół jest wielki, a to w czasie epidemii koronawirusa pozwala z większym spokojem uczestniczyć we Mszy św. Okazją do tego, aby się spotkać z parafianami, porozmawiać z nimi, przypomnieć, że to ich parafia, są chrzty i śluby. Wiele osób to rozumie, zwłaszcza że kiedy załatwiają dokumenty związane z sakramentami, biegają po różnych parafiach. Chociaż zachęcam do bycia we własnej parafii, dziękuję Bogu, że oni w ogóle chcą być w Kościele. Pamiętamy oazy, potem grupy charyzmatyczne. I dawniej ludzie szukali czegoś swojego. Teraz mamy wielorakie ruchy, różnorodne duchowości. Może ludzie nie potrzebują wielkiej grupy, jak w czasach ks. Blachnickiego, ale mniejszych wspólnot, więc jeśli je znajdują, to do nich idą. Nie wszędzie jednak można tworzyć takie wspólnoty. W mojej parafii działa około 20 grup. Jedni parafianie szukają wyciszenia i refleksji, inni śpiewu i ruchu, ale wszystko powinno się sprowadzać do życia sakramentami. Jeśli będzie spowiedź i Komunia św., to ruchy będą później prowadzić do bierzmowania, małżeństwa lub kapłaństwa. O wielu rzeczach można zapomnieć, ale życie sakramentami to podstawa.

Niektórzy obawiają się, że wspólnoty rozbiją jedność parafii. Nie obserwuję tego w mojej parafii. Ale chociaż bardzo potrzebujemy świeckich, jest ważne, żeby na spotkaniach wspólnot czy grup parafialnych był kapłan. Żeby mógł odpowiedzieć na wiele problemów i pytań. Mamy w naszym kościele całodobowe wystawienie Najświętszego Sakramentu. Widzę, jak to wpływa na parafię, na młodych i starszych. Na adorację nie przychodzą wielkie tłumy, ale widać, jak bardzo współczesny człowiek potrzebuje wyciszenia, refleksji, zadumy. Watykańska instrukcja zachęca parafie do wychodzenia do ludzi, do aktywności misyjnej. I to jest bardzo potrzebne. Miałem szczęście pracować 13 lat na misjach w Peru. Z tej perspektywy widzę, jak trzeba walczyć o każdego człowieka. Dziś ludzie cierpią na pracoholizm, zabieganie, nie mają czasu dla nikogo. Ile osób nam dziękuje, że poświęciliśmy im choć chwilkę! Uśmiech, zwykłe „dzień dobry”... tego brakuje. Tego akurat wszyscy – kapłani i świeccy – potrzebujemy: na nowo odkrywać w sobie dobro. Bo w każdym człowieku jest bardzo dużo dobra.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama