Nowy numer 48/2020 Archiwum

Znowu na Marsa

Niektórzy twierdzą, że to najbardziej rewolucyjna misja kosmiczna od czasów lotu człowieka na Księżyc. Nawet jeżeli w tym porównaniu jest trochę przesady, rzeczywiście mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Na Marsa leci kolejny łazik i… helikopter.

Czego my ciągle szukamy na tym Marsie? W zasadzie wszystkiego. Jesteśmy jak dzieci wpuszczone do pokoju pełnego zabawek. Albo żeby nie sprawiać wrażenia, że o pustą zabawę tutaj chodzi, jesteśmy jak grupa naukowców, która właśnie odkryła wyspę inną niż wszystkie.

Pytania

Oczywiście wiedzieliśmy o jej istnieniu, ale przez setki lat patrzyliśmy na nią z odległości. Mogliśmy mierzyć jej wielkość i położenie. I samo to było fascynujące, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z czasem budowaliśmy coraz lepsze teleskopy, dzięki którym odkryliśmy, że wyspa jest jeszcze ciekawsza, niż nam się wydawało. I gdy już myśleliśmy, że wiemy o niej niemal wszystko, technologia pozwoliła na pierwszą wizytę. Jeszcze nie osobistą, ale i to było rewelacją i rewolucją. Dosłownie każdego roku dowiadywaliśmy się więcej. A każda informacja okazywała się tak ciekawa, tak zaskakująca, że porywała nie tylko naukowców, ekspertów, ale także tych, którzy patrząc w niebo, nie rozróżniają gwiazd od planet. Możliwość istnienia wody, czapy polarne, największe w Układzie Słonecznym struktury wulkaniczne, a nawet kształty, jakie na Ziemi rzeźbi w piasku woda. Czy na Marsie też były rzeki, jeziora i morza? Jest to całkiem prawdopodobne. Czy było życie? A może cały czas jest? Jeżeli to wszystko kiedyś tam było, dlaczego dzisiaj tego nie widzimy? Co tam się stało? I czy to samo czeka też Ziemię?

To jasne, że Mars nie jest jedyną ciekawą planetą w kosmosie. W rzeczywistości każda planeta jest oryginalna i na swój sposób ciekawa. Tyle tylko, że Mars jest blisko, warunki, jakie na nim panują, umożliwiają badanie z orbity (na Wenus to niewykonalne z powodu gęstych chmur) i lądowanie na powierzchni. Korzystamy zatem z tego, że jest tuż za rogiem, a lot do niego zajmuje zaledwie kilka miesięcy. I próbujemy odpowiedzieć na te pytania, które już sobie zadajemy, mając świadomość, że każda odpowiedź jest źródłem kolejnych wielu pytań. A jako że – jak powiedzieliśmy – apetyt rośnie w miarę jedzenia, na każde kolejne pytanie chcemy odpowiedzieć bardziej niż na poprzednie.

Krater

Mars2020 wystartował w kosmos kilka dni temu, a na jego pokładzie łazik Perseverance, czyli Wytrwałość. Jest wyposażony w 23 kamery i kilka różnego rodzaju „mikrofonów”. Zbiera skały i próbki gleby. I co ciekawe – to, co zbierze, trafi na Ziemię. Na jego pokładzie zostanie m.in. przetestowany materiał, z którego mają być wykonane skafandry pierwszych ludzi lądujących na Marsie. A konkretnie to, na ile będzie on (ten materiał) potrafił zatrzymać szkodliwe dla człowieka promieniowanie. Ponadto na pokładzie łazika znajduje się urządzenie, które ma sprawdzić wydajność „przetwarzania” dwutlenku węgla, z którego składa się rzadka atmosfera marsjańska, w tlen, którym mieliby oddychać pierwsi ludzie na Marsie. W ramach tej misji mają być też sprawdzone możliwości wykorzystania do badania planety maszyn latających. Chodzi o niewielki, ważący około 2 kilogramów i zasilany energią słoneczną helikopter Ingenuity, czyli Pomysłowość. Ma być oczami łazika tam, dokąd Perseverance nie będzie mógł dojechać. A takich miejsc na jego drodze może być całkiem sporo, bo inżynierowie i naukowcy z NASA na miejsce lądowania wybrali wyjątkowo trudny do poruszania się na kołach krater Jezero. Zdaniem badaczy jest bardzo prawdopodobne, że w przeszłości krater wypełniała woda, że było w nim jezioro. A jeżeli tak, to badanie jego dna, pobieranie z niego próbek, które znajdą się na Ziemi, może być wyjątkowo interesujące. Bo gdzie, jak nie w osadach z dna zbiornika wodnego, będzie można znaleźć ślady życia?

Kłopot w tym, że poruszanie się po stromych zboczach krateru jest dla robotów ryzykowne. Łazik co prawda jest wyposażony w algorytmy, które na Ziemi bez pudła przechodziły testy autonomicznej jazdy w najbardziej nawet wymagającym terenie, zawsze jednak pozostaje ryzyko, że coś pójdzie niezgodnie z planem. Stąd właśnie pomysł, by pojazd nie zapuszczał się w ryzykowne rejony, ale do ich zbadania wysługiwał się dronem. Ten jest zaprojektowany na pięć misji. Z kolei samemu łazikowi wystarczy energii (jest zasilany energią jądrową) na 14 lat ciągłej pracy.

Rekonesans

Łazik Perseverance w sumie waży tonę, jest wielkości dużego samochodu i kosztował 2,5 mld dolarów. Choć będzie zbierał próbki skał i osadów, nigdy na Ziemię nie wróci. To, co zbierze, zapakuje do dwóch kapsuł i zostawi w ściśle określonym miejscu na dnie krateru. Łazik misji Mars2020 wyląduje na Czerwonej Planecie 18 lutego 2021 roku. Po kapsuły z próbkami wylecą z Ziemi sondy w 2026 roku. A same próbki trafią pod mikroskopy naukowców w 2031 roku.

Komentatorzy podkreślają, że Mars2020 jest ostateczną próbą przed lotem człowieka. Że w zależności od wyników, jakie dostarczy ta misja, będą podejmowane konkretne decyzje dotyczące lotu ludzi. I choć każda poprzednia misja pogłębiała naszą wiedzę o Marsie, to właśnie ta jest rekonesansem. I dlatego jest niezwykle ważna. Jej pierwszym sukcesem będzie sprawne wylądowanie w obiektywnie trudnym terenie. O tym, czy się to udało, dowiemy się w drugiej połowie lutego przyszłego roku.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się