Nowy numer 32/2020 Archiwum

Anioł znad przepaści

Don Ritchie - człowiek, który ratował ludzi przed samobójstwem.

Don Ritchie przez miejscowych nazywany "aniołem znad przepaści", ewentualnie można to przetłumaczyć jako "znad klifu". Mieszkał w pobliżu The Gap (klif) w Watson's Bay w Australii przez ponad 50 lat i w tym czasie odwiódł co najmniej 160 osób od popełnienia samobójstwa.

W młodości pan Ritchie po prostu krępował ludzi, którzy chcieli popełnić samobójstwo skacząc z klifu, podczas gdy jego żona Moya dzwoniła na policję. Potem zmienił taktykę. Zaczął proponować herbatę i rozmowę. 

Życie Dona Ritchiego można streścić w słowach, które sam wypowiedział: 

„Nigdy nie bój się rozmawiać z tymi, którzy czujesz, że są w potrzebie. Zawsze pamiętaj o sile prostego uśmiechu, pomocnej dłoni, słuchającego ucha i dobrego słowa”.

Przyjacielem rodziny był ojciec Tony Doherty z Rose Bay Parish. O Donie Ritchiem rozmawiał z Richardem Gloverem w programie Drive 702 ABC Sydney.  Poznał go 

- Poznałem go czterdzieści lat temu. To było w Watson's Bay, jechałem do domu około 1 w nocy. - wspominał. Na Gap była grupa facetów. Ojciec Tony ostrożnie się zbliżył. Zobaczył leżąco postać na brzuchu, która rozmawiała z przerażonym małym Wietnamczykiem, który był tuż przy krawędzi i groził, że skoczy. - Widziałem, jak ta postać stopniowo zachęca go do powrotu w bezpieczne miejsce. Miał głos, który sprawił, że ten mały człowiek nie skoczył. To był właśnie Don. 

Diane Gaddin, rzeczniczka zapobiegania samobójstwom, która sama straciła córkę w Gap, również rozmawiała z Richardem Gloverem o swoich wspomnieniach związanych z panem Ritchiem.

"Był wyjątkowym człowiekiem… latarnią morską i inspiracją nie tylko dla nas w Australii, ale także dla świata, ponieważ to wymaga odwagi, męstwa, wytrwałości… by stać na krawędzi klifu i zachęcać kogoś, by nie zrobił ostatniego kroku… Był łagodnym, przekonującym człowiekiem, który dawał im nadzieję w ciepłych, obejmujących słowach".

Don Ritchie otrzymał tytuł lokalnego Australijskiego Bohatera w 2011 roku, za jego odważne i inspirujące wysiłki. Zmarł rok później w 2012 w wieku 85 lat. Odszedł spokojnie, otoczony przyjaciółmi i rodziną. 

 
« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama