Nowy numer 24/2021 Archiwum

Oko w oko z dzikim zwierzęciem

Może się zdarzyć, że podczas wakacyjnych wędrówek spotkamy na swojej drodze dzika, wilka czy niedźwiedzia. Co wtedy zrobić? Zmykać na drzewo czy stać w bezruchu?

Dzikie zwierzęta w lesie unikają ludzi. Jeśli wędrujemy normalnie, rozmawiając i trzymając się szlaków, zwierzęta, słysząc nas i czując nasz zapach, będą się trzymać z daleka – mówi Kazimierz Nóżka, leśniczy z Nadleśnictwa Baligród. – Oczywiście czasami zdarzają się wyjątki. Naturalnym odruchem zwierzęcia jest ucieczka, więc jeśli zachowuje się inaczej, oznacza to zwykle, że jest chore. Dzikie zwierzę, które nie boi się ludzi, lepiej omijać szerokim łukiem, wycofać się spokojnie, bo nigdy nie wiadomo, jak zareaguje – dodaje.

Trzymajmy się z daleka

A co, jeśli jednak dojdzie do konfrontacji z dzikiem, niedźwiedziem albo żubrem? – Przed niedźwiedziem nie uciekniemy, bo wbrew pozorom to bardzo zwinne i szybkie zwierzę. Prawdopodobnie ograniczy się tylko do odgonienia człowieka. Jeśli jednak widzimy, że zwierzę ruszyło za nami i mu nie uciekniemy, lepiej położyć się w pozycji skulonej na ziemi, twarzą do dołu, i plecakiem albo torbą zabezpieczyć głowę – mówi Kazimierz Nóżka. – Rozjuszony dzik pędzący w naszą stronę jest mniej zwrotny, więc możemy spróbować schować się za drzewem, wdrapać się na nie lub wejść na ławkę czy stół w miejscu obozowania. Natomiast żerujący żubr jest bardzo zaabsorbowany tą czynnością. Jeśli nas zauważy, zanim ruszy do ataku, przestanie jeść i zacznie nam się przyglądać. To ostatni moment, aby się spokojnie wycofać – instruuje K. Nóżka.

Kiedy spotkamy zwierzę, które przed nami nie ucieka, w grę nie wchodzą żadne zdjęcia, nie mówiąc już o głaskaniu. To samo dotyczy rannych i/lub młodych osobników. Choć wzbudzają naszą czułość i zainteresowanie, musimy wiedzieć, że w pobliżu na pewno znajdują się ich rodzice. Czasami matka może zareagować agresywnie, widząc w zbliżającym się człowieku wroga. W żadnym wypadku nie możemy podchodzić zbyt blisko młodego zwierzęcia, również w trosce o jego bezpieczeństwo. Dorosłe osobniki, czując obcą woń, oddalą się, przez co maluch może zostać na długi czas bez opieki i pożywienia. Kiedy zaś dotkniemy młodego zwierzęcia i zostawimy nasz zapach, może ono zostać całkowicie porzucone, co oznacza dla niego prawdopodobnie śmierć.

Obecnie coraz częściej spotykamy dzikie zwierzęta w parkach, na szlakach turystycznych, a nawet w pobliżu ludzkich siedzib. – Dzieje się tak dlatego, że człowiek pozostawia tam resztki jedzenia, których zapach wabi zwierzęta – tłumaczy Kazimierz Nóżka. – Z czasem zwierzę zaczyna kojarzyć takie miejsca z łatwo dostępnym pożywieniem, gdzie może regularnie coś smacznego znaleźć. Jeśli jest to śmietnik lub wiata na szlaku, łatwiej tam o bliskie spotkanie z dzikiem, wilkiem czy niedźwiedziem.

Dlatego bezwzględnie nie można zostawiać śmieci i resztek jedzenia na szlakach turystycznych czy miejscach postoju.

Czy jest niebezpiecznie?

Lasu nie należy się bać, ale wychodząc na spacer, powinniśmy pomyśleć o odpowiednim do pogody stroju. Źle dobrane obuwie czy zbyt odsłonięte ciało mogą bardziej narazić nas na szkody niż spotkanie z wilkiem. – W ten sposób sami narażamy się na nieprzyjemne przygody. Skręcona noga czy bolesne ukąszenia owadów to tylko niektóre z nich – przestrzega Marcin Scelina, leśniczy z Nadleśnictwa Baligród. – Jeśli w porach dużej aktywności owadów krwiopijnych (komary, muchówki, jusznice deszczowe, bąki zwane ślepakami, meszkowate) wybierzemy się do lasu bez odpowiedniej odzieży, a do tego mamy skłonności alergiczne i źle znosimy ukąszenia, to taka wycieczka może zakończyć się dla nas bardzo nieprzyjemnie. Dlatego ważne jest, aby przewidywać zmiany pogodowe, pory dnia i trasę wycieczki (bagna, rozlewiska, góry skaliste, błoto). Warto też mieć na uwadze, że nie zawsze będziemy mieli zasięg w telefonie, aby wezwać pomoc – zaznacza Marcin Scelina.

Przygotowując się do wyprawy, dobrze jest opryskać się lub posmarować środkami chemicznymi odstraszającymi owady. Po powrocie z wędrówki niezbędne jest sprawdzenie, czy nie mamy kleszczy. Źródłem nieprzyjemnych dolegliwości mogą być też różnego rodzaju płazy. Choć większość z nich ucieka, trzeba uczyć, szczególnie dzieci, że np. niektóre żaby potrafią w samoobronie wypuścić substancję, która w zetknięciu z oczami może powodować podrażnienia.

– Niebezpieczne mogą być też niektóre rośliny. Owiany złą sławą barszcz Sosnowskiego w upalne dni może powodować podrażnienia skóry, nawet jeśli tylko zbliżymy się do niego na kilka kroków. W żadnym wypadku nie powinno się też zjadać nieznanych owoców i grzybów – mówi Marcin Scelina. Warto również trzymać się szlaków i obozować w wyznaczonych do tego celu miejscach.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Anna Leszczyńska-Rożek

Redaktorka działu „4 strony kobiety"

Absolwentka muzykologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współzałożycielka Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa, w którym koordynowała projekty „Cztery żywioły" (cykl zajęć dla dzieci w gorszej sytuacji materialno-rodzinnej), wystawę fotografii naukowej „Mikro-Makro. Skale wszechświata" i cykliczne spotkania Śląskiej Kawiarni Naukowej w Katowicach. Autorka tekstów w miesięczniku „Mały Gość Niedzielny". Od 2018 r. w „Gościu Niedzielnym" prowadzi dział Cztery Strony Kobiety. Mama bliźniąt i żona Tomasza. Gra na skrzypcach w zespole Dobre Ludzie. Żegluje, eksperymentuje w kuchni, a od czasu do czasu wyrusza do dalekich krajów (m.in. Uganda, Islandia i Indie), by poznawać nowych ludzi, smaki, zapachy i miejsca.

Kontakt:
Więcej artykułów Anny Leszczyńskiej-Rożek

Zobacz także