Nowy numer 9/2021 Archiwum

Ambasador w sutannie

Dlaczego nuncjuszami apostolskimi nie zostają świeccy i jak wyglądają kulisy pracy w watykańskich ambasadach opowiada abp Henryk Jagodziński, nowy nuncjusz apostolski w Ghanie.

Beata Zajączkowska: Nie żałuje Ksiądz Arcybiskup, że jako kapłan jest urzędnikiem, nawet jeśli Ojca Świętego?

Abp Henryk Jagodziński: Zostanie urzędnikiem grozi księdzu nie tylko w nuncjaturach, ale również na parafii i w innych miejscach, gdzie go biskup pośle. Widziałem kiedyś taki ładny napis: „urząd parafialny”. (śmiech) Nuncjusz może ograniczyć się do funkcji urzędnika, ale nawet te czynności urzędnicze dotyczą działań pastoralnych. Trzeba zachować właściwy kierunek. A nuncjatura z tego względu, że obejmuje swoim zasięgiem przynajmniej jeden kraj, daje dość duże możliwości duszpasterskie. Nie zawsze jest to systematyczne, aczkolwiek na przykład w Indiach mieliśmy regularne Msze św. w kaplicy nuncjatury, która była otwarta dla wiernych. Dyżurowaliśmy też w konfesjonale.

Dawniej warunkiem przyjmowania do akademii kształcącej papieskich dyplomatów była błękitna krew. Jak jest teraz?

Wielu ma zbyt wyidealizowany obraz akademii jako instytucji bardzo wyjątkowej, z bardzo wyszukaną etykietą. Jednak w jej historii były wzloty i upadki, a nawet na pewien czas jej działalność została przerwana. Choć powstała w 1701 r., tak naprawdę dopiero bł. Pius IX nadał jej kształt akademii prawdziwie dyplomatycznej. Do Soboru Watykańskiego II nazywała się Akademią dla Duchownych Szlachetnie Urodzonych, potem nobilis usunięto z nazwy. Faktem jest, że do dyplomacji papieskiej zasadniczo kierowano księży pochodzących z rodów szlacheckich z tego powodu, że praktycznie do XIX w. dyplomacja była zdominowana przez arystokrację.

Do tej akademii nie można się zgłosić, to ona wybiera. Dlaczego tak się dzieje?

Zwracając się do duchownych, Franciszek często ostrzega przed pokusą karierowiczostwa. Stolica Apostolska sama wyszukuje kandydatów na nuncjuszy, ponieważ w tej specyficznej służbie ambicje ludzkie muszą zejść na dalszy plan i należy je mocno kontrolować. Większość zajęć nuncjusza to żmudna praca za biurkiem, która wymaga dużej cierpliwości i pokory. Nuncjusz jest przede wszystkim przedstawicielem Ojca Świętego, i musi dołożyć staranności, aby go przedstawić jak najlepiej.

Misjonarze po latach posługi często zostają biskupami, nie ma wśród nich raczej nuncjuszy…

Są za to nuncjusze, którzy po zakończeniu służby dyplomatycznej stają się biskupami w krajach uważanych za misyjne, tak jest np. w indyjskiej archidiecezji Chennai. Zasadniczo nuncjusze rekrutowani są spośród pracowników służby dyplomatycznej. Aczkolwiek zdarzają się wyjątki od tej reguły. Pierwszym nuncjuszem, u boku którego pracowałem, był abp Dominik Hrušovsky z Bratysławy, wyświęcony na księdza w Rzymie i po przejęciu władzy przez komunistów w Czechosłowacji mianowany przez Jana Pawła II biskupem dla słowackiej emigracji, który potem jako nuncjusz pomagał odradzać struktury kościelne na Białorusi. Jego nominacja była odpowiedzią na wymogi czasu. Akademia dyplomatyczna jest wspaniałą uczelnią, ale wszystkiego nie można się nauczyć podczas wykładów, ważnie jest także doświadczenie, które zdobywa się podczas pracy w kolejnych nuncjaturach. Każda nuncjatura, każdy kraj i każdy kontynent ma swoją specyfikę. Tego nie da się nauczyć w akademii,

Po synodzie dla Amazonii Franciszek zaproponował, by przyszli papiescy dyplomaci przez rok pracowali w krajach misyjnych. Jednak nie w nuncjaturach, ale w duszpasterstwie. Czym to może zaowocować?

Przede wszystkim może to pomóc w zrozumieniu Kościoła, tego, że chociaż jest jeden, ma różne oblicza. Inaczej wygląda praca w parafii w Polsce, a inaczej w jakimś kraju afrykańskim. Zetknięcie się z rzeczywistością misyjną może skutkować wzrostem wrażliwości w przygotowaniu dyplomatycznym, uświadomieniu sobie, że tak naprawdę ta nasza praca ma służyć właśnie takim placówkom zagubionym w buszu czy dżungli. I tutaj dotyka się tej rzeczywistości, której mamy służyć i dla której pracujemy. Ostatni kanon Kodeksu prawa kanonicznego mówi, że największym prawem w Kościele winno być zbawienie dusz. Takie doświadczenia misyjne, spotkania z ludźmi i misjonarzami, mogą sprawić, że świadomość tego głównego celu, czyli zbawienia dusz, utrwali się i będzie myślą przewodnią w pracy dyplomatycznej i posłudze nuncjusza.

Na początku pontyfikatu Franciszka Kolegium Kardynałów rozważało propozycję, która upadła, by nuncjuszami mogli zostać również świeccy. Czy może dojść do tego, np. z powodu braku powołań?

Trudno mi wypowiadać się na temat tej propozycji, nie znam szczegółów. Gdyby przedstawicielami papieża byli świeccy, to ich działalność mogłaby się ograniczyć do pracy biurowej, bo wymiar duszpasterski byłby bardzo ograniczony. Jest zupełnie inaczej, gdy gdzieś tam w afrykańskim buszu do parafii przyjeżdża biskup, który jest przedstawicielem papieża, sprawuje dla nich Mszę św. i w imieniu Ojca Świętego ich błogosławi, niż gdy przyjechałby dżentelmen w eleganckim garniturze i powiedział: „Pozdrawia was papież”. Jest też racja teologiczna, bo nuncjusze są arcybiskupami i dlatego są częścią kolegium biskupiego; jak mówi prawo kanoniczne, pod przewodnictwem Ojca Świętego stanowią najwyższą władzę w Kościele. Zdarza się, że świeccy przewodniczą misjom watykańskim. Na przykład podsekretarzem sekcji ds. relacji z państwami w Sekretariacie Stanu, czyli watykańskim odpowiednikiem wiceministra spraw zagranicznych, jest teraz świecka kobieta z ruchu Focolari Francesca di Giovanni.

Nuncjusz to ambasador w sutannie. Czym różni się od tego w garniturze?

Zasadnicza różnica polega na tym, że ambasador w sutannie działa na rzecz obywateli państwa, w którym jest nuncjuszem, a ten w garniturze – na rzecz obywateli kraju, który go wysłał. Główny obszar zainteresowań nuncjuszy dotyczy kwestii związanych z religią, szeroko pojętą, nie tylko katolicką. Stolica Apostolska nie ma interesów wojskowych, politycznych czy handlowych. Nuncjusze w swojej działalności starają się pomóc miejscowemu Kościołowi w realizacji jego misji. Niejednokrotnie troszcząc się o sprawy wolności religijnej, działają także na rzecz wyznawców innych religii. Nuncjusze są przedstawicielami Ojca Świętego i Kurii Rzymskiej, działają na rzecz Stolicy Apostolskiej, która jest centralnym organem władzy w Kościele, mówiąc językiem prawniczym. A Kościół ten tworzą wszyscy katolicy.

Wróćmy do korzeni, do których jest Ksiądz Arcybiskup mocno przywiązany. To Kielecczyzna i Małogoszcz, mała ojczyzna, do której chętnie Ksiądz wraca…

Dla mnie dom to jest ten konkretny dom rodzinny, gdzie jeszcze mieszka mój tata, gdzie mam swój pokój i gdzie są moje rzeczy osobiste, bo nie jestem w stanie ich wozić ze sobą z placówki na placówkę. Miałem szczęśliwy dom, pełen radości i ciepła, gdzie wraz z rodzeństwem czuliśmy się kochani przez rodziców. Moje powołanie wyrosło w rodzinie. Mój tata był kościelnym, urodziłem się w organistówce i kościół był moim drugim domem. Zanim poszedłem do szkoły, już służyłem do Mszy św. Byłem ministrantem i kapłaństwo przyszło tak naturalnie, bez jakichś wielkich wstrząsów czy egzystencjalnych rozważań.

Nuncjusz musi bardziej patrzeć z perspektywy Rzymu niż Polski – to trudne?

Nuncjusz jest przedstawicielem Ojca Świętego. Dlatego też jego perspektywa w postrzeganiu świata i Kościoła to perspektywa papieża. Każdy Kościół partykularny, pomimo swojej specyfiki, stanowi część ogromnej rodziny, którą jest Kościół rzymskokatolicki, jeden, powszechny i apostolski. Nie można o tym zapominać. Rolą papieża i Kurii Rzymskiej, która mu pomaga w pełnieniu jego misji, jest bycie ośrodkiem jedności Kościoła. Zadaniem nuncjuszy jest pomoc w realizacji tego zadania. Z perspektywy Rzymu najlepiej widać świat katolicki.

Po święceniach i spotkaniu z papieżem Franciszkiem wyrusza Ksiądz Arcybiskup do Ghany. Jakie najważniejsze wyzwania czekają na pierwszego w historii nuncjusza z Kielecczyzny?

Kościół w Ghanie będę dopiero poznawał. Wiem tylko, że jest to Kościół mniejszości, katolicy stanowią 12 proc. ludności tego kraju. Większość chrześcijan należy do wspólnot protestanckich. 17 proc. ludności wyznaje islam, a reszta religie tradycyjne. Jest to była kolonia angielska, będąca kiedyś pod wpływem protestanckiej Holandii. Misjonarze katoliccy pojawili się tam dość późno. Siłą rzeczy więc najważniejszymi wyzwaniami w Ghanie będą ekumenizm i dialog międzyreligijny. Wspólnota katolicka jest tam bardzo zaangażowana w pracę na rzecz tamtejszego społeczeństwa – prowadzi szkoły i liczne instytucje opieki zdrowotnej. Reszty będę się uczył na miejscu.

Na swe motto biskupie wybrał Ksiądz Arcybiskup słowa: „Aż po krańce ziemi”. Wyrażają one program nuncjusza?

Moje biskupie wezwanie pochodzi z Psalmu 19 i odnosi się do chwały Bożej, która rozchodzi się aż po krańce świata. W pewnym sensie wezwanie to jest moim programem. To oznacza także gotowość i chęć udania się na krańce świata.•

Abp Henryk Jagodziński

Nowy nuncjusz apostolski w Ghanie. Watykańską akademię dyplomatyczną ukończył 19 lat temu. Pochodzi z Małogoszcza na Kielecczyźnie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama