Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wynik biało-czerwony

Najważniejsze w tych wyborach były wielka frekwencja oraz silny mandat, jaki na drugą kadencję zdobył Andrzej Duda. Polska nigdy nie była jednorodna. Barwy narodowe najlepiej oddają tę różnorodność, a więc i wynik bliski remisu odzwierciedla w jakimś stopniu ten stan.

Ten wybór jest przede wszystkim osobistym sukcesem Andrzeja Dudy, który zaangażował się w kampanię wyborczą całym sobą, nie kryjąc w jej trakcie emocji i wzruszeń. Oczywiście ważne były także dokonania rządów Prawa i Sprawiedliwości, a zwłaszcza reformy społeczne, które stały się istotnym elementem społecznego poczucia sprawiedliwości. To jednak byłoby za mało, aby kandydat tego ugrupowania mógł wygrać wybory prezydenckie.

Nie byłoby sukcesu Andrzeja Dudy bez pięciu lat jego prezydentury, bez stałej obecności wśród Polaków, nie tylko tych z wielkich miast. Prezydent wiele jeździł po polskiej prowincji, budując osobiste więzi z ludźmi, którzy dzięki jego obecności czuli się dowartościowani. Ludzie głosowali na Andrzeja Dudę nie tylko w obawie, że kontrkandydat odbierze im programy socjalne, ale i w poczuciu, że jest częścią ich świata: wyznawanych wartości, emocji, wyborów światopoglądowych. Dawał im poczucie, że z podniesioną głową mogli powiedzieć: jesteśmy obywatelami, nasz głos się liczy, bez nas rządzić w Polsce nie można. To bardzo propaństwowa i republikańska postawa, która kiedyś budowała siłę I Rzeczypospolitej i pozwalała przetrwać wojenną katastrofę II Rzeczypospolitej. Jestem przekonany, że to poczucie sensu udziału w wyborach politycznych – ugruntowane realizacją przez Prawo i Sprawiedliwość znacznej części swych obietnic z poprzedniej kampanii wyborczej – zrodziło wielką frekwencję. Ludzie wiedzą, że faktycznie wiele od nich zależy, i dlatego idą na wybory.

Podzielona mapa Polski

Jeśli w 2015 roku PiS-owi udało się przesunąć granice swych wpływów na zachód, to druga tura tegorocznych wyborów prezydenckich oznaczała stratę tych obszarów dla tej partii. Prezydent Andrzej Duda najwięcej głosów zdobył w sześciu województwach we wschodniej i południowej Polsce. Wygrał bardzo dużą przewagą w województwach: małopolskim, podkarpackim, lubelskim, podlaskim, łódzkim i świętokrzyskim. Z kolei Rafał Trzaskowski zwyciężył w dziesięciu województwach: zachodniopomorskim, lubuskim, dolnośląskim, opolskim, śląskim, warmińsko-mazurskim, pomorskim, kujawsko-pomorskim, wielkopolskim i w mazowieckim. Zdecydowanie wygrał także w dużych i większych miastach, natomiast wieś i mniejsze miejscowości gremialnie oddawały głosy na Andrzeja Dudę. Młodzi Polacy głosowali najczęściej na Rafała Trzaskowskiego i nie można wytłumaczyć tego jedynie naturalną u młodego pokolenia skłonnością do buntu oraz zachowań antysystemowych. Przyczyny są głębsze. Zwłaszcza część o prawicowych poglądach czuje się rozczarowana sposobem rządzenia Zjednoczonej Prawicy, partyjnym nepotyzmem, bezideowością i cynizmem na wielu obszarach. Bardziej także cenią wartości wolnorynkowe w gospodarce i nie muszą być zachwyceni polityką społeczną realizowaną przez rządzących. Fakt, że tak wielu wyborców Krzysztofa Bosaka zagłosowało na Rafała Trzaskowskiego, dowodzi, jak głęboka jest niechęć młodych Polaków do obozu sprawującego władzę.

Szósta porażka Platformy

Obóz liberalny poniósł w tych wyborach szóstą z rzędu porażkę. Prawda, że tym razem losy starcia ważyły się do ostatniej chwili, a Rafał Trzaskowski wykonał gigantyczną pracę, aby występując w roli zmiennika, pokusić się nieomal o detronizację Andrzeja Dudy. Szans na to miał niewiele. Musiał się zmierzyć z utrwalonym negatywnym wizerunkiem własnego ugrupowania, zwłaszcza na prowincji. Przeciwko niemu obóz władzy zmobilizował wszystkie siły, a przede wszystkim telewizję publiczną, która stała się ważnym graczem tej rozgrywki. Nie to jednak było decydujące, choć oczywiście propaganda mediów publicznych miała duże znaczenie. Nie zmienia to faktu, że wyborcy w czasie tej kampanii nie byli skazani na monopol informacyjny jednej telewizji. Jednym kliknięciem mogli się przenieść w świat informacji TVN, wykreowany równie jednostronnie jak serwisy TVP. Polsat wśród wielkich nadawców zachował się najbardziej obiektywnie, starając się nie faworyzować żadnego z rywali. Nie od mediów zależała porażka kandydata obozu liberalnego, ale była wynikiem jego braku wiarygodności, pustki programowej oraz ideowej. Trzaskowski walczył dzielnie i dobrze wypadał na mitingach w większych miejscowościach, gdzie wystarczyło krzyknąć: „Mamy dość”, aby zdobyć poklask i sympatię wiecujących. Zdecydowanie gorzej radził sobie na prowincji. Ogólne narzekanie na rządzących nie robiło tam większego wrażenia, a konkretnych propozycji dla miejscowych wyborców nie miał. Dopóki środowiska liberalne, reprezentowane przez Koalicję Obywatelską, nie przedstawią przemyślanej alternatywy dla polskiej prowincji i atrakcyjnej oferty dla rodziny, będą przegrywać kolejne wybory.

Powściągliwe milczenie

Kościół hierarchiczny podczas tej kampanii zachowywał się wstrzemięźliwie, dlatego pojawiające się w mediach oskarżenia, że wspierał kandydaturę Andrzeja Dudy, są zupełnie bezpodstawne. W przedwyborczym apelu bp Artur Miziński, sekretarz generalny Episkopatu Polski, zachęcał do pójścia na wybory oraz wyrażał nadzieję na „współpracę i wspólne działanie wszystkich środowisk politycznych dla dobra Polaków i naszej ojczyzny”. Jeśli dodamy do tego wyraźne zdystansowanie się biskupów od absurdalnej idei zorganizowania wyborów korespondencyjnych w terminie majowym, można uznać, że było to zachowanie racjonalne. Odnotowywane skrupulatnie przez media jednostkowe przypadki agitacji wyborczej z udziałem duchownych nie zmieniają tej oceny.

Nie jest dzisiaj przedmiotem sporu, że Kościół nie powinien wskazywać kandydata, na którego mieliby głosować wierni. Jest to obszar suwerennej decyzji każdego obywatela, kierującego się własnym sumieniem i poczuciem odpowiedzialności. Wszelka ostentacja w tej sprawie, pouczanie z ambon bądź szykanowanie w jakikolwiek sposób osób wyznających inne poglądy jest szkodliwe. Wprowadza jedynie podziały i złe emocje. Nie sądzę także, aby – poza bardzo niewielką grupą osób – było skuteczne. Kościół natomiast ma niezbywalne prawo przypominania przy takich okazjach, że decyzje wyborcze katolików powinny być owocem dojrzałego namysłu i uwzględniać czynnik nazywany w katolickiej nauce społecznej troską o dobro wspólne. W tym kontekście można mówić o całym katalogu spraw wymagających oceny w kontekście deklaracji programowych każdego z kandydatów. Są to z pewnością kwestie ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, postawienie rodziny w centrum życia społecznego, wolności sumienia, ale także wrażliwości na nierówności społeczne czy zanieczyszczanie środowiska naturalnego. O te sprawy powinni upominać się hierarchowie, jednak nie w czasie kampanii wyborczej, ale wcześniej, kiedy te kwestie rozważane są w parlamencie.

Teraz trzy lata spokoju?

Zwycięstwo Andrzeja Dudy daje rządzącemu obozowi trzy lata spokoju, co w trudnych czasach recesji gospodarczej i walki z koronawirusem jest kapitałem bezcennym. Jednocześnie rząd nie będzie mógł powiedzieć, że ktoś przeszkadza mu w skutecznym działaniu. Ten okres nie powinien być czasem dalszych rewolucji, ale spokojnej pracy oraz porządkowania wielu dziedzin życia publicznego. Jestem przekonany, że taki właśnie kierunek w drugiej kadencji będzie wspierał prezydent Andrzej Duda.

Nie mniej ważne będzie w tym czasie zachowanie opozycji, która powinna wyciągnąć wnioski z kolejnej porażki. Albo ugrzęźnie w jałowej kontestacji, obrażaniu przedstawicieli zwycięskiego obozu już bez żadnych hamulców, co niestety także miało miejsce w czasie tej kampanii wyborczej, albo postara zdefiniować swoje cele na nowo. Dla przyszłości kraju jest to niezbędne. Żadna partia nie ma monopolu na rację. Dobre rozwiązania są owocem dialogu i współpracy. Nie powstają w zadyszce i mroku nocnych posiedzeń parlamentarnych. Zdecydowana, twórcza i samodzielna prezydentura może w tym spokojnym stanowieniu dobrego prawa bardzo pomóc. Powinna łączyć Polaków, a nie ich dzielić, słuchać także głosu drugiej strony i stawać w obronie szacunku dla każdego.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama