Nowy numer 2/2021 Archiwum

Tropiciel niejasnych znaków

Trudno byłoby nazwać Rymkiewicza poetą wiary – jego twórczość to raczej poezja niejasnych przeczuć. A jednak te wiersze są nieustannym pytaniem o wieczność.

Jarosław Marek Rymkiewicz, jeden z najwybitniejszych żyjących poetów polskich, kończy 85 lat. To dobra okazja, by przyjrzeć się najważniejszym wątkom jego twórczości poetyckiej, wydobyć tematy, które artystę nurtują najbardziej i do których wraca, czasem niemal obsesyjnie. Bo właśnie to, w czym się powtarzamy, często mówi o nas najwięcej.

Wybierzmy przeszłość

Rymkiewicz bywa – nie bez powodu – postrzegany jako główny teoretyk współczesnego polskiego klasycyzmu. Jedną z jego najważniejszych, najczęściej cytowanych książek jest zbiór manifestów, zatytułowany „Czym jest klasycyzm”. To w tej, wydanej w 1967 r., a więc dziesięć lat po poetyckim debiucie, pozycji Marek Rymkiewicz wykłada swój poetycki program. Są w nim stwierdzenia zaskakujące, np. takie, że wiersz jest „ponowieniem wzoru czasu minionego”. To teza zupełnie pod prąd współczesnym tendencjom w sztuce, bo przecież dzisiaj w cenie jest raczej porzucanie konwencji, burzenie schematów, szukanie nowych form – choćby za cenę utraty sensu.

Poecie z Milanówka nie chodzi jednak o bezmyślne naśladowanie tego, co inni wcześniej napisali. Chodzi raczej o to, że – jak zauważa badaczka Magdalena Heydel – „opis rzeczywistości jest (…) zapośredniczony przez wszystkie powstałe do tego czasu opisy”. Twórca, chcąc nie chcąc, musi mówić językiem Biblii, mitów i poetów, którzy byli przed nim. Portretując współczesność, odnajduje w niej to, co uniwersalne, co jest śladem „zamierzchłego i wciąż powracającego”. „Wybierać można tylko z tego, co jest, co ma jakąś określoną treść, a przeszłość jest właśnie pełna treści – jeśli wybierzemy przyszłość (czyli nic), jeśli wzgardzimy tym, co jest w przeszłości, to nie tylko przestaniemy być Polakami, ale w ogóle przestaniemy być – nie będzie nas, bo nie będziemy mieli żadnego życia duchowego, żadnej treści duchowej. Treścią życia duchowego jest treść przeszłości. Jeśli przeszłość znika, to znika wszystko – i nasze duchowe istnienie całkowicie wyparowuje, przestajemy istnieć” – powiedział mi kiedyś poeta w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”, nawiązując żartobliwie do głośnego niegdyś hasła wyborczego „Wybierzmy przyszłość”.

Jeśli jest Bóg

Jakie jest to życie duchowe według Rymkiewicza? Najczęściej powracającym w jego poezji tematem okazuje się śmierć. Scenerią większości swoich wierszy poeta czyni przestrzeń najbardziej prywatną – ogród w Milanówku. W tym ogrodzie śmierć współistnieje z życiem, obraz kwitnącej czeremchy sąsiaduje z obrazem rozkładającego się kota. Pytanie o życie po śmierci, o wieczność, nasuwa się w takiej scenerii samo. Rymkiewicza fascynuje i jednocześnie przeraża ciemne podłoże ziemskiego bytowania. Przyroda odradza się, ale za jaką cenę? – zdaje się pytać. Przecież pojedyncze istnienie obraca się w nicość:

Tam mysz leży – już jedzona przez robaki Znak niejasny czy to wieczność daje znaki Czy to Bóg jest ten kto myszy dał istnienie Tam w igliwiu to dziwiące się zdziwienie

(„Ogród w Milanówku, mysz przyniesiona przez koty”)

Doświadczenie śmierci wiąże się nieuchronnie z pytaniem o Boga. Czy to możliwe, że po drugiej stronie istnienia jest tylko nicość? W niektórych wierszach pojawia się motyw zmartwychwstania, ale są też takie utwory, w których spoza rozkładu nie widać wcale wieczności. Ostateczna odpowiedź na pytanie o nią oczywiście nie pada. Kondycję bohatera wierszy Rymkiewicza dobrze określa powtarzające się w nich sformułowanie: „ja nie wiem”. Niemal każda wypowiedź na temat wieczności obwarowana zostaje zastrzeżeniem („jeśli jest Bóg”, „jeśli jest jakaś reszta”) czy niedookreśleniem („rodzaj jakiejś drugiej strony”, „dokądś idą”, „jakby ktoś komuś dawał niewyraźne znaki”).

Nie jestem nihilistą

W ciekawej rozmowie, jaką przeprowadził kiedyś z poetą Krzysztof Masłoń w tygodniku „Do Rzeczy”, Rymkiewicz wyznaje, że pisanie wierszy jest dla niego jak rozłożenie rąk: „Powiadam: jest, jak jest, ale nie wiem, dlaczego tak jest, i już się nie dowiem”. Podkreśla jednak: „(…) ja nie jestem nihilistą, bo pytam i domagam się odpowiedzi, a świat mi odpowiada – nie będziesz wiedział, bo właśnie takie jest twoje przeznaczenie”.

Wobec fundamentalnych pytań poeta wydaje się więc tak samo bezradny jak jeż czy wiewiórka, które – dzięki wspólnemu doświadczeniu kruchości istnienia – stają się równorzędnymi z nim bohaterami utworów. Trudno byłoby nazwać Rymkiewicza poetą wiary – jego twórczość to raczej poezja niejasnych przeczuć. A jednak te wiersze kierują myśli czytelnika w stronę wieczności. I nawet jeśli poeta używa słowa „nicość”, to niekoniecznie po to, by odbierać nadzieję. Na przykład paradoksalne stwierdzenie: „jest nicość inna”, pojawiające się w jednym z wierszy, pozwala ufać, że, mimo naszej kruchości, śmierć nie jest końcem istnienia. Rozmawiając w swoich tekstach z sikorkami i gawronami, artysta nie daje im co prawda gwarancji, że z „drugiej strony” będzie też „rodzaj karmnika”. Ale wyznaje, że „na to liczy”:

I ta ścieżka gdzie szedłeś z szablą i w galonach Też z tobą do nicości będzie przeniesiona

(„Do widzenia gawrony”)

Jeśli tak, to nicość przestaje być nicością i można w niej zamieszkać.

Wszystko jest na kole

Problem w tym, że Rymkiewicz nie jest w tej nadziei konsekwentny. I choć chrześcijańska wizja życia po śmierci stanowi niewątpliwie dla poety punkt odniesienia, to jednak trudno powiedzieć, że przyjmuje ją jako swoją. Równie ważna okazuje się bowiem w tej poezji np. Nietzscheańska teoria wiecznego powrotu. Świat z wierszy Jarosława Marka Rymkiewicza przypomina wielki młyn, w którym nic – także pierwiastek duchowy – nie ginie, ale wszystko miele się, miesza i powraca w różnych konfiguracjach:

Biodro prostata czaszka – wszystko jest na kole Trochę jest się na górze a trochę na dole

(„Kawałki mego ciała”)

Fakt, w tym kole jest też miejsce dla Boga, który „porusza Naturą każdym listkiem rusza”, a nawet dla Chrystusa, który „z naszych łez otchłani (…) wychodzi z krwawiącym sztandarem”. Tyle że te odwołania nie powodują przerwania kręgu życia i śmierci, ale stają się jego częścią. Chrystus z wierszy Rymkiewicza wydaje się pozbawiony swojej mocy, przypomina raczej postać baśniową:

Konsubstancjalny Jezus Chrystus idzie skrajem łąki Tam w obłokach śpiewają już pierwsze skowronki I Jego dwór – Bóg Ojciec aniołowie święci Idą za Nim – kompletnie dla nas niepojęci

(„Wielkanoc – konsubstancjalny Jezus Chrystus”)

Gdzie znika istnienie?

Na końcu cytowanego przed chwilą wiersza pojawia się „krew – ta która cieknie z niepojętej rany”. Można więc wnioskować, że postać Chrystusa naprawdę fascynuje poetę. Z drugiej jednak strony nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Rymkiewicz woli zatrzymać się wpół kroku przed jakąś ostateczną decyzją; że wygodniej mu jest – według recepty Miłosza – „wędrować po obrzeżach herezji” niż wejść w głąb Tajemnicy. „(…) powinienem wiedzieć coraz więcej, a wiem coraz mniej. Nie wiem, dlaczego zjawiłem się na świecie, i nie wiem, dlaczego zniknę. I dlaczego właśnie ja tu jestem, a nie, na moim miejscu, ktoś inny. Mam takie poczucie, że od dłuższego już czasu moja poezja krąży właśnie wokół tego pytania o istnienie. Skąd się bierze istnienie i gdzie znika? Jednak nie tyle krąży, ile bezradnie kuśtyka” – wyznaje Rymkiewicz we wspomnianej rozmowie z Krzysztofem Masłoniem.

Przestrzeń ogrodu w Milanówku pełna jest tego istnienia, które przemawia do nas nazwami gatunków drzew i ptaków, a nawet imionami kotów – z pozoru wydaje się więc oswojona. A jednak są to obrazy podszyte grozą. „To wszystko ma pod spodem strach metafizyczny” – napisze poeta w jednym z wierszy. Chwilami wydaje się, że od tego strachu tylko krok do chrześcijańskiej nadziei, innym razem ginie ona w obrazach śmierci i rozkładu. Pozostaje więc „Znak niejasny, baśń półżywa”, jak głosi tytuł jednego z tomów. Nieustanne drążenie w ziemi w poszukiwaniu znaków. Ale skoro Pismo mówi: „Szukajcie, a znajdziecie”, to może i w tym szaleństwie – bezradnym kuśtykaniu śladami istnienia – jest metoda?•

Jarosław Marek Rymkiewicz

Ur. 13 lipca 1935 r. w Warszawie. Poeta, eseista, powieściopisarz, dramaturg, tłumacz, profesor nauk humanistycznych. Przedstawiciel współczesnego klasycyzmu w polskiej poezji. Autor ponad 20 tomów wierszy, nieszablonowych encyklopedii poświęconych Leśmianowi i Słowackiemu, a także licznych szkiców historycznych i historycznoliterackich. Laureat m.in. Nagrody Nike (2003, za tom „Zachód słońca w Milanówku”), Nagrody im. Józefa Mackiewicza (2008, za książkę historyczną „Wieszanie”) i Nagrody Poetyckiej Orfeusz (2016, za tom „Koniec lata w zdziczałym ogrodzie”).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także