Nowy numer 42/2020 Archiwum

Recenzje

KSIĄŻKI

Zdejmowanie masek

Zmęczona codziennymi obowiązkami i utrzymywaniem perfekcyjnej powierzchni Kinga czuje duchowe znużenie. Postrzegana przez innych jako „dobra, mądra i pełna łaski”, ma poczucie winy. Kiedy mąż proponuje jej tygodniowy urlop nad morzem, z ociąganiem zgadza się na wypoczynek. Jednak Bóg ma wobec Kingi inne plany. Wędrując wśród nadmorskich wydm, odkrywamy sposób na uwolnienie się od pozorów powierzchni i utwierdzamy w przekonaniu, że w życiu nie ma przypadków. I chociaż chwilami trudno popatrzeć na siebie w prawdzie, to właśnie ona ostatecznie uzdrawia. Druga część „Szlaku Kingi” to zaproszenie do ściągnięcia masek.

Ilona Lorenz

Antologia na trzydziestolecie

Trzydzieści lat minęło od utworzenia komitetu założycielskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Katowicach, podtrzymującego niezależne życie literackie w kraju. W jego skład weszli m.in. dzisiejszy prezes oddziału Jan Strządała i redaktorka „Gościa Niedzielnego” Renata Zwoźniakowa. Paweł Majerski we wstępie do jubileuszowego wyboru wierszy i prozy zaprasza „do lekturowej wyprawy” przez teksty, mówiącej językami plejady autorów. Są wsród nich: Jan Strządała, Stanisław Krawczyk, Leonard Neuger, Jolanta Trela-Ptaszyńska, Andrzej Szuba i inni, których warto czytać indywidualnie.

Barbara Gruszka-Zych

PŁYTY

Ludycznie, apokaliptycznie

Kazik Staszewski jest jednym z tych nielicznych artystów, którzy piosenkami reagują na bieżące wydarzenia, a jego obserwacjom trudno nieraz odmówić trafności. I choć piosenka „Twój ból jest lepszy niż mój”, która narobiła ostatnio tyle zamieszania, do specjalnie udanych nie należy, to jednak sam tytuł okazał się nośny i – jako powiedzenie – ma szansę zostać w polszczyźnie na stałe. Czy podobny los czeka inne fragmenty płyty „Zaraza”? Trudno powiedzieć. Podporządkowanie albumu tematowi epidemii jest posunięciem tyleż zaskakującym, co ryzykownym. Od strony muzycznej płyta nie wydaje się zbyt odkrywcza. Kazik od dawna bawi się gatunkiem klezmerskiej, czy może nawet podwórkowej ballady, łącząc ją z rockowymi dźwiękami. Również teksty w stylu: „Kwarantanna, kwarantanna – pokój, kuchnia, kibel, wanna” – trudno traktować inaczej niż z przymrużeniem oka. Choć trudno też powiedzieć, że są całkiem niepoważne. Najlepsze na tym krążku okazują się bowiem nie bieżące komentarze, ale te fragmenty, w których pobrzmiewa refleksja na temat małości człowieka w obliczu katastrofy: „Jeszcze wczoraj myślałem, że jestem panem świata/ Że wszystkim rządzę, co chodzi, pływa, lata (…)/ A teraz schowany między cztery ściany/ Czas, jaki mi został, gna jak opętany”. Jest więc trochę ludycznie, trochę apokaliptycznie, jednak na ziemię nie padamy – ani ze śmiechu, ani z przerażenia. Płyta zapisze się w historii raczej jako pamiątka dziwnego czasu niż jako wybitne dzieło.

Szymon Babuchowski

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama