Nowy numer 33/2020 Archiwum

Przesada w sprawie Wojtyłów?

Otwarcie procesu beatyfikacyjnego Wojtyłów to nie nadużycie, ale powinność.

To nie był jeden post. Od opublikowania książkowej biografii Emilii i Karola Wojtyłów na Twitterze i Face­booku raz po raz otrzymuję pytania, czy rodzice papieża rzeczywiście zasługują na miano świętych. Przecież jest wiele podobnych małżeństw, które nigdy nie będą mieć szansy wyniesienia na ołtarze. Czy więc proces beatyfikacyjny Wojtyłów rozpoczął się tylko dlatego, że są rodzicami Jana Pawła II? Czy nie jest to nadużycie?

Zobacz serwis specjalny: wadowice1920.gosc.pl

Istotnie, jest wielu małżonków i rodziców, którzy byli święci za życia i cieszą się bliskością Boga w niebie, ale nie zostaną kanonizowani. Ale prawdą jest także to, że święci przyciągają świętych, że święci chodzą parami, po troje czy czworo. Wreszcie – że święci najlepiej odczytują świętość innych, są najlepszymi świadkami ich duchowej wartości. Można stawiać pytania: czy czcilibyśmy dziś św. Monikę, gdyby jej syn, św. Augustyn, nie opisał jej wytrwałej modlitwy, dobroci i wiary w „Wyznaniach” i gdyby on pierwszy nie uznał jej za świętą? Czy małżonkowie Zelia i Ludwik Martin zostaliby wyniesieni na ołtarze, gdyby ich córka, św. Teresa z ­Lisieux, nie świadczyła o ich świętości i nie zapisała w notatkach, że „byli bardziej godni nieba aniżeli ziemi”?

Czy małżeństwo Quattrocchich z Włoch, pierwsza w historii Kościoła para małżonków razem wyniesiona na ołtarze, zostałoby beatyfikowane, gdyby nie świadectwo ich czworga dzieci, które oddały się służbie kapłańskiej i zakonnej? Albo czy rozpocząłby się proces beatyfikacyjny Małgorzaty Occhieny, gdyby jej syn – św. Jan Bosko – nie opisał, z jakim sercem wspierała go w pomocy ubogiej młodzieży? Przykłady można by mnożyć. I zapewne Emilia i Karol Wojtyłowie, pozornie zwykłe małżeństwo, jakich wiele, nie zwróciliby na siebie uwagi, gdyby nie świadectwo ich syna, św. Jana Pawła II, wyraźnie mówiącego o ich niezwykłości.

Święci najlepiej potrafią rozpoznać i odczytać życie duchowe innych osób, także swoich świętych rodziców. Tak też jest w przypadku rodziny Wojtyłów. Trzeba dobrej woli, by to zrozumieć i uszanować. A może też rozpoznać, że otwarcie procesu beatyfikacyjnego Emilii i Karola to nie jest żadne nadużycie, ale wręcz powinność.•

Książka Mileny Kindziuk w promocyjnej cenie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama