Nowy numer 32/2020 Archiwum

Doszliśmy do ściany

Było jak w kreskówkach. Wyrosła przed nami ściana, a my w pełnym biegu huknęliśmy w nią. Jasne, guzy bolą, ale to „nawrócenie typu Disney” pokazało, że musimy zdać się całkowicie na Boga – opowiada o. Piotr Jordan Śliwiński, kapucyn.

Marcin Jakimowicz: Ogromną furorę w sieci (niedługo zacytuje ją pewnie nawet Pudelek) robi profetyczna intuicja kard. ­Ratzingera o Kościele przyszłości – małym, uduchowionym, pokornym zaczynie. Tyle że gdy Bóg zaczyna tak formować swój Kościół, wiele osób zaczyna dramatyzować: „Kryzys!”.

o. Piotr Jordan Śliwiński: Widzę, że w czasie pandemii górę wzięło myślenie socjologiczne, medyczne, charytatywne. To z jednej strony dobrze. To dobrze, gdy proboszcz mówi: „Zatroszcz się o sąsiada, któremu nie ma kto zrobić zakupów”. W tej całej naszej koronawirusowej narracji brakowało mi refleksji, jak w tej trudnej sytuacji mam spotkać Jezusa. A to jest fundamentalne pytanie! Nie oszukujmy się, początek był dramatyczny. To była solidna lekcja pokory. Nie pamiętam, bym celebrował wydarzenia Triduum Paschalnego przy czterech wiernych w kościele. Co roku adoracja krzyża trwa i trwa, a w tym roku cała liturgia Wielkiego Piątku to było półtorej godziny. A naprawdę się nie spieszyliśmy…

I to echo, które odpowiadało rezurekcyjnemu wezwaniu: „A ta świątynia niech zabrzmi potężnym głosem całego ludu”…

Ogołocenie. Czułem, że czegoś mi brakowało. Ale był On. Niezmienny!

A może Jezus zwrócił uwagę na to, że podstawowa relacja nie leży na linii prezbiterzy–wierni (szkoła, roboczogodziny katechezy, nabożeństwa), ale Jezus–prezbiter. Jeden do jeden?

To zawsze najważniejsza relacja! Ja nie narzekałem na brak czasu, bo pracuję też naukowo, czytam, piszę, więc nie poczułem tego ogołocenia tak boleśnie jak na przykład katecheci. To prawda: wiele rzeczywistości zostało odciętych, ograniczonych, ale zaczęliśmy też jako Kościół świetnie funkcjonować w innych przestrzeniach. Mamy tu w parafii, w Skomielnej Czarnej, radio, słychać nas w odległości 20 kilometrów, a proboszcz jeszcze przed pandemią zainstalował w kościele kamerki. Początkowo zżymałem się, że robi z parafii Hollywood, ale potem zrozumiałem, że był to prorocki gest. (śmiech) Znaleźliśmy skuteczne środki, by dotrzeć do ludzi z Dobrą Nowiną, i doświadczyliśmy tego, jak bardzo jej potrzebują. Ta pandemia najmocniej uderzyła w ludzi starszych. Oni byli najbardziej osamotnieni, wystraszeni…

Nie uciekali w kolejne sezony serialu Netflixa…

Siedzieli przed telewizorami i karmili się zatrważającymi statystykami, tą całą pandemią strachu. Nie korzystali często z mediów społecznościowych, czuli się odizolowani i nie potrafili często nawet umówić się telefonicznie na spowiedź (była u nas taka możliwość!). Myślę jednak, że pandemia wyostrzyła nam wzrok na to, że wokół nas są inni, bardziej potrzebujący niż my. Bardzo podoba mi się interpretacja biblijnego cudu rozmnożenia chleba. Jezus podzielił się pięcioma chlebami i sprawił, że apostołowie – a potem cały tłum – również zaczęli się dzielić.

Mnożenie przez dzielenie?

Tak! Czy to nie prawdziwy cud?

„​Epidemia podkreśliła podział w Kościele polskim na rozsądnych i podskakujących – pisze benedyktynka s. Małgorzata Borkowska. – Ci pierwsi umieli przyjąć spokojnie kościelne i rządowe restrykcje i znaleźć Boga w tej nowej sytuacji po prostu dlatego, że On tam jest, bo jest wszędzie. Ci drudzy rzucili się krytykować, co popadło”. U was było sporo takich „podskakujących”, kontestujących? Górale nie toczyli batalii o Komunię do ust?

Nie, choć dla wielu nowa sytuacja była trudna. I trzeba ich zrozumieć. Proboszcz spokojnie to ludziom tłumaczył. Nie zrobił szkoły musztry liturgicznej. Naprawdę wiele zależy od sposobu, w jaki ludziom to wyjaśnisz. Urzekła mnie postawa abp. Grzegorza Rysia, który z ogromną delikatnością i taktem wyjaśniał: „Wiem, że dla wielu z Was może to być trudne”. Szacunek, wyjaśnienie, rozmowa – to są nasze środki! Same komunikaty, rozporządzenia nie załatwią sprawy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także