Nowy numer 43/2020 Archiwum

To się opłaca

Gdy w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wylatywała prywatna rakieta Falcon 9 z dwoma astronautami, pojawiało się całkiem sporo głosów, że wydawanie pieniędzy na loty kosmiczne to marnotrawstwo środków.

Zresztą takie głosy pojawiają się zawsze, gdy szeroki rozgłos zyskują jakiekolwiek osiągnięcia technologiczne. Mówi się wtedy, że na Ziemi jest sporo problemów i pieniądze powinno się kierować na rozwiązanie tych najbardziej palących, a dopiero później można finansować ekstrawagancje.

Nikt nie przeczy temu, że Ziemia i jej mieszkańcy mają sporo palących problemów do rozwiązania. Całkiem spora część z tych najpilniejszych to problemy, z którymi teraz bohatersko walczymy, a które w zasadzie sami stworzyliśmy. I mam tutaj na myśli chociażby zanieczyszczenie środowiska. Ale skąd pomysł, że którykolwiek z tych problemów (głód, choroby, edukacja, dostęp do wody i opieki zdrowotnej) da się rozwiązać bez rozwoju nauki i technologii? Czy da się zrezygnować np. z trujących środowisko paliw kopalnych, jeżeli przestaniemy inwestować w naukę? Albo czy da się zapewnić edukację na uczciwym poziomie coraz większej grupie dzieci bez rozwoju cyfrowych narzędzi, takich jak internet, sztuczna inteligencja czy rzeczywistość rozszerzona albo wirtualna? Świat, w którym żyjemy, jest daleki od ideału, ale – choć to mało popularna teza – jest mu znacznie bliższy niż świat sprzed 100, 500 czy 1000 lat. Problemy, z którymi dzisiaj się mierzymy, nie są nowe, a zaryzykowałbym stwierdzenie, że dzisiaj problemy głodu, dostępu do wody czy ludzkiej nędzy dotyczą mniejszej części ludzkości, niż miało to miejsce w przeszłości. Tę poprawę udało się osiągnąć właśnie dzięki rozwojowi nauki i technologii.

Yusaku Maezawa, japoński miliarder, będzie pierwszym kosmicznym turystą, który okrąży Księżyc w Starship, prywatnym statku kosmicznym firmy SpaceX. Nie będzie sam. Zabierze ze sobą kilku znajomych. Misja ma się odbyć za dwa lata, a trasa przelotu ma być tak zaplanowana, by kosmiczni turyści mogli oglądać Srebrny Glob z odległości zaledwie 200 kilometrów. Docelowo statki takie jak Starship będą mieścić do 100 osób. W takich Elon Musk chce zabrać ludzi na Marsa.

Cena, jaką za lot swój i znajomych zapłacił Yusaku Maezawa, nie została ujawniona, ale mówi się o dziesiątkach, a może nawet setkach milionów dolarów. To bardzo dużo, ale nie oburza mnie wydawanie takich pieniędzy np. na loty kosmiczne. Bez nich nie mielibyśmy ani tak rozwiniętej komunikacji, ani wielu innych wynalazków, które realnie poprawiają los wielu ludzi na Ziemi. To właśnie osoby biedne powinny najgłośniej domagać się inwestowania w naukę, edukację i technologię, bo tylko to może na trwałe odmienić ich los. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się