Nowy numer 27/2020 Archiwum

Zróbmy to razem

Wspólne wykonywanie obowiązków w rodzinie to prawdziwe wyzwanie. Czy trudno jest nauczyć dzieci sprzątania i porządku?

Do pewnego momentu dzieci chętnie pomagają dorosłym. Choć czasami niezdarnie, działają z prawdziwym zaangażowaniem. Niejednokrotnie wymaga to od dorosłych cierpliwości. Coś się stłucze, coś przewróci, ale zabawa jest przednia. Starsze dzieci tracą jednak zapał do uczestniczenia w codziennych domowych obowiązkach, a nastolatki często traktują dom jak pensjonat. Ktoś posprząta, wypierze, ugotuje, poda, pozamiata. Obowiązki domowe bywają w tym okresie prawdziwym zesłaniem, a ich zakres jest negocjowany w niekończących się dyskusjach.

Czy można tego uniknąć? Nie wiem, ale jest kilka sposobów, wykorzystywanych np. u M. Montessori. Są też rodziny, które gotują, sprzątają i dbają o porządek w domu razem z dziećmi.

Od najmłodszego

Dwu- i trzyletnie biegające szkraby z zainteresowaniem obserwują, co robią dorośli. Chętnie też naśladują rodziców, dziadków czy opiekunów w codziennych czynnościach. Moja znajoma, która ma trzyletniego syna, opowiada mi o wspólnym sprzątaniu tak: „Ulubionym zajęciem Antka jest wycieranie kurzu. Robi to z pełną powagą prawdziwą szmatką i spryskiwaczem do polerowania mebli. Kiedy w sobotę zabieramy się całą rodziną do sprzątania, upomina się o swoje narzędzia pracy. Podobnie jest z pomaganiem w ogrodzie. Zamiast zabawkowych ma swoje niewielkie grabki, którymi pomaga mi równać kretowiska na trawniku. Sadził też ze mną roślinki. Wie, które są jego, pielęgnuje je codziennie, co sprawia mu mnóstwo radości”.

I o to chodzi. Pomaganie i wykonywanie konkretnych zadań w tym wieku jest świetną zabawą. Przy okazji dziecko ma świadomość, że wykonuje prace, które są ważne, mają cel i dają konkretne efekty. Dziecko dwu- i trzyletnie może już samodzielnie wynosić swoje brudne ubrania do kosza na bieliznę, wyrzucać zużyte pieluchy czy sprzątać zabawki. Ważne jest, aby pokazać maluchowi, gdzie przedmioty mają swoje miejsce i dlaczego po całym dniu zabawy trzeba posprzątać. Można mu w tym pomóc, ale wyręczanie będzie błędem. I choć łatwo radzić, takie podejście wymaga dużo cierpliwości rodziców i odporności na ewentualne szkody. Z podziwem obserwowałam znajomego, który z kilkunastomiesięcznym dzieckiem na ręku ładował brudne naczynia do zmywarki. Pomagało mu w tym dwoje starszych dzieci – trzylatka i pięciolatek. W chaosie rozlewanych co chwila resztek soku, wchodzeniu głową do wnętrza zmywarki i rozmazywaniu resztek jedzenia po podłodze dawno straciłabym cierpliwość. A to duży błąd, bo aby się nauczyć, dzieci muszą mieć czas i naszą cierpliwość. Nie każdemu jej wystarcza, ale patrząc na tę krótką scenkę, widziałam radość, zapał i dobrą zabawę. Dla tej gromadki nakrywanie do stołu i sprzątanie po posiłku pewnie zawsze będą się kojarzyć ze wspólnym wykonywaniem obowiązków, czymś naturalnym, co robią od zawsze.

Starszaki też potrafią

Im dziecko jest starsze, tym jego umiejętności są coraz większe. Wiek przedszkolny to przede wszystkim nauka dbania o własną higienę i większe zaangażowanie w obowiązki domowe. Dla przedszkolaków pomoc w domu wciąż stanowi dobrą zabawę, ale zdarza się już, że niektóre czynności wykonują chętniej, a za innymi nie przepadają. Na tym etapie mogą już nakrywać do stołu i sprzątać po posiłku, pomagać w rozpakowywaniu zakupów, ścielić swoje łóżko czy dbać o porządek w pokoju. Drobne prace ogródkowe, podlewanie kwiatków i dbanie (pod nadzorem rodziców) o swoje domowe zwierzaki to czynności, które też chętnie wykonają.

W tym wieku dziecko musi dostawać jasne i krótkie komunikaty, co i w jaki sposób ma zrobić, aby było zrobione dobrze. Oczywiście nie ma sensu wymagać efektów na miarę perfekcyjnej pani domu. Zamiast tego można nauczyć sposobów i systemów ułatwiających i skracających pracę (np. parowanie skarpet, składanie ubrań, układanie książeczek czy kredek tak, aby potem mieć do nich łatwy dostęp). Na tym etapie dzieci nie tylko bawią się w sprzątanie, ale też powoli odkrywają, czym są obowiązki. Im wcześniej je wprowadzimy, tym łatwiej będzie je dzieciom wykonywać. Ważne jest zachowanie rytmu dnia, by dzieci wiedziały, co po czym następuje. Nie można przy tym zapominać o pochwałach za dobrze wykonaną pracę. Starsze przedszkolaki i dzieci wczesnoszkolne chętnie włączają się też we wspólne przygotowywanie posiłków. Choć to prawdziwa próba cierpliwości dla rodziców, warto angażować je w prace kulinarne. Dzieci nie tylko ćwiczą wtedy sprawność manualną, ale sprawia im też ogromną satysfakcję przygotowanie czegoś, co mogą potem zjeść z najbliższymi. Poza obsługą podstawowych narzędzi, odmierzaniem ilości, mieszaniem, krojeniem i doprawianiem w pamięci zostają również smaki. Często wspominane przez całe życie. Nieraz słyszałam od dorosłych osób o zapamiętanych z dzieciństwa scenach robienia domowego makaronu z babcią czy pieczenia świątecznych pierników. Żadna grająca, migająca i mówiąca zabawka z reklamy nie jest w stanie tego zastąpić.

Duże może więcej?

Teoretycznie tak, ale nie zawsze chce. W praktyce im starsze dziecko, tym trudniej zachęcić je do pomocy. Tymczasem nastolatek – sprawnie obsługujący telefon komórkowy, tablet czy komputer – poradzi sobie równie dobrze z nastawieniem prania, koszeniem trawy czy odkurzaniem. I choć nie zawsze chętnie, potrafi to zrobić bez problemu. W wielu rodzinach sprawdza się sposób z grafikiem rozpisanym na dni i obowiązki, które dzieci mają do wykonania w tygodniu. Sprawdzają się dyżury, sprawiedliwy ich podział odpowiednio dostosowany do wieku. Ważne, aby zasady i zakres oraz czas wykonywania drobnych i większych prac domowych ustalać wspólnie z dziećmi. Dzięki temu mają one świadomość współuczestniczenia w ich podziale i mogą czuć się odpowiedzialne za wykonywanie odpowiednich czynności. U nastolatków chyba najbardziej motywujące jest wykonywanie obowiązków przed konkretnie zaplanowanym przez nie czasem wolnym. Z moich osobistych obserwacji wynika, że czynności czasem przeciągane całymi godzinami mogą być zrobione w kilkadziesiąt minut, jeśli motywacją jest spotkanie towarzyskie.

Wiele nastolatków lubi też eksperymentować w kuchni. To dobry moment, aby czasem oddać pałeczkę. Wspólne gotowanie to też sposób, aby z nastoletnim buntownikiem czy buntowniczką porozmawiać na ważne tematy, nawet jeśli ostre narzędzia są na wyciągnięcie ręki.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama