Nowy numer 28/2020 Archiwum

Ludzkość w obłędzie

W miarę budowy świata sprawiedliwości społecznej walka ras i płci się zaostrza.

Czy przytaczanie definicji słowa „kobieta” można uznać za mowę nienawiści? Już można. A czy jest nią stwierdzenie, że mężczyźni nie są kobietami? Oczywiście, bo to przejaw transfobii. Cała literatura europejska pełna jest nierówności na tle rasowym i płciowym, należy więc ją na nowo zinterpretować. Zrobi to za nas sztuczna inteligencja. Opornych, czyli przywiązanych do stereotypów kulturowych, czekać będzie publiczne zawstydzanie. Nie jest bowiem tak, że z problemem dyskryminacji już sobie poradziliśmy. Przeciwnie. Walka weszła na nowy poziom. Uniwersytety, media i wymiar sprawiedliwości wytropią najmniejszy przykład upierania się przy prawie zwanym kiedyś naturalnym.

Jeśli – droga Czytelniczko lub Czytelniku – czujesz się zdezorientowany tym, co przeczytałeś, masz problem. I koniecznie powinieneś zrobić sobie Test Utajonych Skojarzeń (IAT), który ma za sobą już 30 mln osób. Bo na pewno jesteś do kogoś uprzedzony, tylko jeszcze sobie z tego nie zdajesz sprawy.

Nowa „religia”

Nie jest to żart ani nowa wersja Orwella. Tak wygląda nasza cywilizacja, układana w paragrafy, obrastająca w „naukową” literaturę, kodeksy zachowań, nowy język. Witamy w XXI wieku. Nie da się ukryć – tak zwana ludzkość popadła w obłęd (jak w sztukach Witkacego) i na razie nie ma zamiaru udać się na terapię. Choć coraz więcej konserwatywnych komentatorów jej to zaleca. Na przykład Douglas Murray, autor książki „Szaleństwo tłumów”, który pokazuje, z jak niebezpiecznym zjawiskiem mamy do czynienia.

Douglas
Murray
Szaleństwo tłumów
Zysk i S-ka
2020
ss. 400   Douglas Murray Szaleństwo tłumów Zysk i S-ka 2020 ss. 400

Nie ma już wojny Zachodu ze Wschodem, załamały się wielkie ideologie. Stare demokracje odwróciły się od chrześcijaństwa, w to miejsce stworzyły nową religię praw człowieka, z dogmatami wprowadzanymi w życie w zawrotnym tempie. Jak zauważa Murray, walka o równouprawnienie kobiet trwała sto lat, homoseksualistów – kilkadziesiąt, natomiast osoby transseksualne potrzebowały na to zaledwie dekady. Tyle że słowo „równouprawnienie” nie oddaje istoty owej „religii”. Nie chodzi bowiem o to, co Martin Luther King nazywał marzeniem, by jego dzieci nie były osądzane na podstawie koloru skóry, ale cech charakteru. Przeciwnie, dziś rasa, płeć, tożsamość seksualna staje się podstawowym kryterium oceny człowieka. Parafrazując marksistowski dogmat: w miarę budowy świata sprawiedliwości społecznej walka ras i płci się zaostrza.

Zatrważające rzeczy dzieją się w szkołach i na uczelniach. Nie ma już edukacji, jest reedukacja. Studia nad płcią kulturową zapuściły głębokie korzenie, teraz na uniwersytetach od Anglii po Australię uruchamiane są… studia nad białością. Narodziła się nowa „dziedzina nauki, której celem jest ujawnianie niewidocznych struktur supremacji i uprzywilejowania rasy białej”. Walka ze stereotypami kulturowymi toczy się na wszystkich frontach – w socjologii, psychologii, filologiach. Nauki społeczne i humanistyczne ogarnia coraz większe szaleństwo. Ma ono znamiona przemocy nie tylko symbolicznej.

Douglas Murray przywołuje wydarzenia z amerykańskich uczelni, gdzie lewicowi studenci urządzali swoim – nie dość uświadomionym – wykładowcom seanse nienawiści na granicy linczu, filmowali je komórkami i wrzucali do sieci. Autor „Szaleństwa tłumów” cytuje znamienne słowa z manifestu współczesnych następców pokolenia ’68: „Prawda jest konstruktem Euro-Zachodu, mitem, zaś mówienie o niej to próba zatkania ust ludom uciśnionym”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama