Nowy numer 44/2020 Archiwum

Rozprawa z Hongkongiem?

Gdy świat pochłonięty jest walką z koronawirusem, Pekin zapowiada wprowadzenie w Hongkongu nowego prawodawstwa, które de facto likwiduje odrębność tej byłej brytyjskiej kolonii.

Autonomia Hongkongu od początku była solą w oku dla władz w Pekinie. Wraz ze wzrostem potęgi Chin komuniści coraz częściej podejmowali próby demontażu demokracji w dawnej kolonii Wielkiej Brytanii, ale za każdym razem natrafiali tam na silny opór społeczny. Tym razem wiele wskazuje na to, że Chińczycy zdecydowali się na ostateczną konfrontację. 21 maja, podczas corocznych obrad Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, zapowiedziano „stworzenie ram prawnych i mechanizmów gwarantujących bezpieczeństwo Hongkongu”. Chiński minister spraw zagranicznych dodał: „Musimy to zrobić bez najmniejszej zwłoki”.

Nowe prawo pozwalałoby m.in. uciszyć wszystkich politycznych przeciwników i przeprowadzać zbrojne interwencje. Zapowiedziom szybkiego uchwalenia ustawy towarzyszą ostrzeżenia Xi Jinpinga o „gotowości do walki zbrojnej i zwiększenia zdolności przeprowadzania operacji militarnych”.

Prawo do zbrojnych interwencji

Projekt „prawa o bezpieczeństwie narodowym Hongkongu” (Hong Kong National Security Law) przewiduje kary za wszelkie działania, które prowadziłyby do secesji Hongkongu, nosiłyby znamiona sabotażu (zdefiniowanego jako „podważanie uprawnień i władzy rządu centralnego”), a także terroryzmu („używanie przemocy lub zastraszanie ludzi”). Zabroniona byłaby też wszelka „ingerencja obcych sił w sprawy Hongkongu”. Co więcej, nowa ustawa daje uprawnienia do zbrojnych interwencji: „W razie potrzeby odpowiednie organy rządu centralnego ustanowią przedstawicielstwa w Hongkongu w celu wypełniania zgodnego z prawem obowiązku ochrony narodowego bezpieczeństwa”.

Jawnym lekceważeniem specjalnego statusu Hongkongu jest tryb prac nad nową ustawą. Powstaje ona w Pekinie, bez konsultacji z władzami autonomii. Po jej przyjęciu przez Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych prawo zostanie włączone do Ustawy Zasadniczej Hongkongu (Hong Kong Basic Law). Chińczycy wykorzystają do tego furtkę prawną. Aneks numer III do Basic Law wymienia ustawy uchwalane przez chiński rząd centralny, które automatycznie stają się częścią porządku prawnego Hongkongu. Jednakże dotychczas było to tylko 6 ustaw o ogólnym charakterze, dotyczących m.in. obowiązującego kalendarza, flagi i godła, świąt narodowych, uznawalności dyplomów.

Innym przejawem zbliżającej się rozprawy z Hongkongiem są toczące się w lokalnym parlamencie (zdominowanym przez prochińskich deputowanych) prace nad ustawą „o hymnie narodowym”. Przewiduje ona grzywnę lub karę więzienia do 3 lat dla każdego, kto „nieodpowiednio używa chińskiego hymnu narodowego lub go znieważa”. Dotychczas jego odgrywanie często kończyło się wybuczeniem melodii, regularnie dochodziło do tego podczas meczów piłkarskich. Teraz uczestników podobnych incydentów czekają kary.

Prawnicy i obrońcy demokracji w Hongkongu są zgodni, że przyjęcie „prawa o bezpieczeństwie narodowym Hongkongu” stanowiłoby najpoważniejszą w historii ingerencję w autonomię Hongkongu. Opiera się ona na umowie zawartej w 1997 roku między Chinami a Wielką Brytanią, zwanej „jeden kraj, dwa systemy”. Hongkong zachował swój własny system prawny i demokratyczne instytucje. Wprowadzenie w życie napisanej w Pekinie ustawy to początek demontażu autonomii. Oznacza zniesienie niezależności sądów, wprowadzenie utajnionych procesów politycznych na wzór tych w Chinach, ograniczenie swobód obywatelskich, wolności słowa, zgromadzeń, praktyk religijnych.

Nowe prawo da chińskim władzom narzędzie do natychmiastowej rozprawy z demonstrantami w Hongkongu, będą oni mogli być sądzeni za „terroryzm”. Kara dosięgnie też organizatorów zeszłorocznych manifestacji przeciwko próbie wprowadzenia przez hongkoński parlament prawa o ekstradycji, które umożliwiałoby wydawanie oskarżonych chińskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

Garnizony w gotowości

Dlaczego właśnie teraz Pekin decyduje się na radykalne kroki? Chińscy decydenci są zniecierpliwieni nieporadnością uległego im parlamentu Hongkongu i szefowej hongkońskiej administracji Carrie Lam. Chiny od kilku lat konsekwentnie, ale i bardzo ostrożnie podkopywały odrębność Hongkongu, m.in. znosząc powszechne wybory szefa administracji. Działania Carrie Lam doprowadziły natomiast do radykalizacji nastrojów społecznych. Od początku 2019 r. w dawnej brytyjskiej autonomii nieustannie trwają demonstracje. Siłowa odpowiedź lokalnych władz – rozpędzanie manifestacji gazem, bicie studentów – jedynie pogłębiła antychińskie nastroje. W Pekinie przybywa zwolenników siłowej rozprawy. Słowa Xi Jinpinga o „gotowości do walki zbrojnej” były generalnym ostrzeżeniem dla wszystkich przeciwników. Chińskie biuro łącznikowe (liason office) w Hongkongu również wydało komunikat w ostrym tonie: „Stanowczo ostrzegamy tych, którzy lekceważą determinację rządu centralnego do ochrony stabilności Hongkongu”.

Oprócz tego zarówno sytuacja międzynarodowa, jak i wewnętrzna w Chinach zdaje się sprzyjać zdecydowanym działaniom. Na arenie międzynarodowej pozycja Państwa Środka uległa dalszemu wzmocnieniu. Niezależnie od ujawnianych przez media manipulacji statystykami ofiar i dowodów na ukrywanie pierwszych przypadków koronawirusa pozostaje faktem, że już od początku kwietnia sytuacja epidemiczna jest pod kontrolą. W tym czasie Europa dopiero wychodzi z kryzysu, a USA są w jego szczycie.

Z drugiej strony, społeczne nastroje w kraju nie są dobre. W pierwszym kwartale 2020 r. gospodarka skurczyła się o 6,8 procent. To pierwszy ujemny wynik od 1992 roku. Premier Li Keqiang zapowiedział, że władze „nie wyznaczają w tym roku konkretnych celów wzrostu ekonomicznego”. W pierwszych tygodniach pandemii w Chinach media donosiły, że na publicznych spotkaniach dochodziło do rzadkich w kraju przypadków manifestowania pretensji do rządzących o nieudolność. W związku z tym, jak to często bywa w krajach autorytarnych, w chwilach kryzysu władze sięgają po metodę mobilizacji społeczeństwa wokół łatwego do wygrania konfliktu. Podporządkowanie Hongkongu może być metodą uspokojenia nastrojów.

Nowa zimna wojna

Jednakże wcale nie jest pewne, czy demontaż autonomii Hongkongu przyjdzie Chinom z łatwością. Najważniejsi gracze na Dalekim Wschodzie są obecnie silnie zantagonizowani. Twarde stanowisko wobec Pekinu to teraz główny element amerykańskiej polityki zagranicznej. Donald Trump zapowiedział „bardzo mocną odpowiedź” w razie przyjęcia National Security Law. Gdy okazało się, że prace nad ustawą nabierają w Pekinie tempa, prezydent USA wytoczył ciężkie działa. Zapowiedział likwidację specjalnego statusu Hongkongu w amerykańskim prawie. Oznaczałoby to zniesienie wszystkich przywilejów handlowych dla dawnej brytyjskiej kolonii i traktowanie jej na równi z resztą Chin. Byłby to poważny cios gospodarczy dla Państwa Środka. Tamtejsze firmy wykorzystują Hongkong jako pośrednika w handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Dodatkowo Trump zapowiedział nałożenie sankcji na wszystkie osoby, który przyczynią się do demontażu hongkońskiej autonomii. Senat USA, przy ponadpartyjnym porozumieniu, rozpoczął prace nad stosowną ustawą. Na razie odpowiedzią Pekinu jest dalsze zaostrzenie retoryki. Minister spraw zagranicznych Wang Yi stwierdził, że Stany Zjednoczone „prą do nowej zimnej wojny”.

W konflikt mocno włączył się Tajwan, dla którego nastała dobra koniunktura w stosunkach międzynarodowych. Spektakularny sukces w walce z koronawirusem sprawił, że coraz więcej krajów zaczęło domagać się przyznania Tajwanowi pełnego członkostwa w WHO. Tajwańska głowa państwa Tsai Ing-wen otwarcie krytykuje działania Pekinu. 27 maja ogłosiła plan „pomocy humanitarnej dla Hongkongu”. Oferuje wszystkim hongkońskim obywatelom, którzy będą czuli zagrożenie ze strony Chin, prawo do stałego pobytu, zakwaterowanie i pracę na Tajwanie. Wielka Brytania także zapowiedziała przyznawanie obywatelom Hongkongu brytyjskich paszportów.

Sytuacja w Hongkongu jest niepokojąca. Choć konflikt tli się od kilku lat, jeszcze nigdy nie uciekano się do tak konfrontacyjnych deklaracji. Nowa zimna wojna może szybko stać się faktem.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama