Nowy numer 49/2020 Archiwum

Nie wiedzieli, że skazują świętą

W maju minęła 100. rocznica kanonizacji Joanny d’Arc, która stała się najbardziej znaną francuską świętą. Popularność ta jest w znacznej mierze rezultatem zainteresowania się jej postacią przez twórców kultury, również masowej.

Znaczącą rolę w tym procesie odegrał film, bo Joanna d’Arc jest chyba najbardziej „filmową” świętą w dziejach kina. Nakręcono o niej co najmniej 41 filmów kinowych i telewizyjnych, w tym kilka arcydzieł, realizowanych nie tylko przez twórców związanych z katolicyzmem czy szerzej – chrześcijaństwem, ale także przez agnostyków czy ateistów. Każdy z nich miał swoją wizję postaci, często sprzeczną z ustaleniami procesu kanonizacyjnego czy faktami historycznymi.

Po każdym nowym poświęconym jej filmie dyskusja na temat świętej wybucha na nowo. Padają pytania, czy rzeczywiście słyszała głosy, czy nie była chora psychicznie, czy jej wpływ na zwycięstwo w wojnie stuletniej z Anglikami był aż tak znaczący, czy może była marionetką w rękach delfina, a później króla Karola VII i jego doradców, którzy kreowali ją na symbol swej walki z najeźdźcą. Rodzi się również pytanie, dlaczego została kanonizowana dopiero prawie 500 lat po śmierci.

70 zarzutów

Fakty dotyczące życia i działalności Dziewicy Orleańskiej są powszechnie znane dzięki filmom, utworom literackim i biografiom. Wiemy, że urodziła się prawdopodobnie w styczniu 1412 r. w rodzinie wieśniaków. W 1424 r. po raz pierwszy doświadczyła wizji i usłyszała głosy, które oznajmiły jej, że Bóg chce wypędzić Anglików z ziem francuskich i doprowadzić delfina, czyli następcę tronu, do Reims, by tam został koronowany na króla Francji. Anglicy w tym czasie zajmowali Paryż i znaczną część królestwa. Cztery lata później 17-letnia dziewczyna ogarnięta wiarą, że zgodnie z wolą Bożą ma doprowadzić do wypędzenia Anglików, po wielu perypetiach dociera do rezydującego w Chinon następcy tronu. Przekonuje go i jego doradców, by powierzyli jej armię. Ta w krótkim czasie odnosi szereg sukcesów. Znosi oblężenie Orleanu i zdobywa kilka innych miast, co stanowi przełom w wojnie stuletniej. Koronacja Karola VII w Reims rozstrzyga spór o sukcesję francuskiego tronu, do którego rościli sobie pretensje królowie angielscy.

Karol VII nie posłuchał jednak rad Joanny, by jak najszybciej zdobyć Paryż. 3 maja 1430 r. doszło do nieszczęścia. W czasie potyczki pod Compiégne Joanna dostała się do niewoli Burgundów, a ci sprzedali ją Anglikom, którzy uznawali dziewczynę za swego głównego wroga. Chociaż Joanna była jeńcem wojennym, wytoczono jej proces przed złożonym wyłącznie z angielskich stronników trybunałem inkwizycyjnym w Rouen. W akcie oskarżenia znalazło się 70 zarzutów, w tym m.in. o czarnoksięstwo, herezję, schizmę czy słuchanie szatańskich głosów. Później z wielu z nich się wycofano, bo nie można było znaleźć dowodów, ale i tak skorumpowany sąd pod naciskiem Anglików wydał wyrok śmierci. 30 maja 1431 r. ­Joanna została spalona na stosie. Anglicy w obawie, by ludzie nie zachowali jej relikwii, spalili jej szczątki jeszcze raz, a popioły wrzucili do Sekwany.

Francuzi odzyskali Rouen dopiero w 1449 r. i wówczas rozpoczęto szereg dochodzeń na temat procesu i skazania przyszłej świętej.

Proces sprzeczny z prawem

O rehabilitację zabiegali rodzina Joanny i Karol VII, który nie zrobił kompletnie nic w jej obronie, kiedy dostała się do niewoli. Teraz chciał, by oddalić wszelkie podejrzenia, że zyskał tron dzięki pomocy heretyczki, bo Joanna została stracona właśnie jako „niepoprawna heretyczka”, która nawet w obliczu śmierci nie wyparła się swoich przekonań. Jedynym trybunałem, który mógłby dokonać rewizji procesu, był sąd papieski, który stanowił jednocześnie ostateczną instancję apelacyjną. Śledztwo prowadził Guillaume Bouille. Wykazało ono trzy główne nieprawidłowości procesu w Rouen. Były to: finansowanie procesu przez Anglików z zaznaczeniem, że werdykt w sprawie Joanny d’Arc będzie skazujący, skazanie Joanny na śmierć z powodu przywdziania przez nią męskiego stroju oraz uniemożliwienie oskarżonej apelacji do papieża. Kolejne zarzuty przyniosło dochodzenie prowadzone przez kard. Guillaume’a d’Estouteville’a, wysłannika papieża Mikołaja IV. Ostatecznie sprawa trafiła do Rzymu. Papież Kalikst III wydał polecenie zbadania przeprowadzonego procesu. W czasie dochodzenia przesłuchano prawie 120 osób. 7 lipca 1456 r., w obecności kardynała oraz licznie zgromadzonych mieszkańców Rouen, arcybiskup Reims odczytał pismo rehabilitujące Joannę. Dokument ten nie rozstrzygał, czy jej objawienia były prawdziwe, wymieniał jedynie błędy, jakich dopuścili się sędziowie inkwizycyjni. Niesławny proces w Rouen został określony jako sprzeczny z prawem. Podsumowując: w procesie rehabilitacyjnym uznano ją za straconą przez sąd, który sam złamał kościelne reguły.

Joanna d’Arc stała się narodową bohaterką i większość Francuzów była przekonana o jej niewinności. Od 1432 r. Orlean corocznie upamiętniał jej śmierć, wystawiając sztukę religijną osnutą na kanwie jej zwycięstw. Swoistym paradoksem było to, że liczne prośby o oficjalną kanonizację Joanny przez Kościół zostały zainspirowane w połowie XIX w. przez publikacje świeckich historyków, które bazowały na protokołach i dokumentach procesów sądowych.

Fenomen jej świętości

Pierwszą jej biografię wydał w 1841 r. Jules Michelet, historyk i pisarz, a jednocześnie zażarty antyklerykał. W latach 1841–1849 Jules Étienne Joseph Quicherat opublikował dokumenty sądowe dotyczące obu procesów Joanny, skazującego i rehabilitacyjnego. Sprawę kanonizacji podjął w latach 1849–1878 biskup Orleanu Félix Dupanloup. W 1894 r. papież Leon XIII przyznał Joannie kanonicznie tytuł „czcigodnej”, w 1904 r. św. Pius X ogłosił heroiczność jej cnót, a pięć lat później w bazylice św. Piotra w Rzymie dokonał jej uroczystej beatyfikacji. Kanonizował ją 16 maja 1920 r. papież Benedykt XV.

W styczniu 2011 r. Benedykt XVI jedną z audiencji generalnych poświęcił postaci Joanny d’Arc, przybliżając zebranym fenomen jej świętości. „Ta francuska święta, którą kilkakrotnie cytuje Katechizm Kościoła Katolickiego, ma wiele cech wspólnych ze św. Katarzyną ze Sieny. Są to bowiem dwie młode kobiety z ludu, świeckie konsekrowane, które złożyły ślub dziewictwa; dwie mistyczki, które nie żyły w klasztornym zaciszu, lecz uczestniczyły w najbardziej dramatycznych wydarzeniach, jakie przeżywał w ich epoce Kościół i świat. Moglibyśmy porównać je ze świętymi kobietami, które na Kalwarii trwały u boku ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr zaparł się Go trzy razy. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej kobiety było właśnie połączenie doświadczenia mistycznego i zaangażowania politycznego. Jej procesowi przewodniczyło dwóch sędziów kościelnych, bp Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre, ale w rzeczywistości kierowała nim liczna grupa teologów ze słynnego uniwersytetu w Paryżu, którzy brali w nim udział jako asesorzy. Byli to francuscy duchowni, których wybór polityczny był inny niż Joanny i z góry negatywnie osądzili ją i jej misję. Tym sędziom-teologom brak było miłości i pokory, potrzebnych, by dostrzec w tej młodej kobiecie działanie Boga. I tak sędziowie Joanny byli z gruntu niezdolni ją zrozumieć, dostrzec piękno jej duszy: nie wiedzieli, że skazują świętą” – wyjaśniał Benedykt XVI. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także