GN 22/2020 Archiwum

Wybory centralnie sterowane

Nie ma żadnych „europejskich standardów” organizacji i przeprowadzania wyborów. Co kraj, to obyczaj.

W całym zamieszaniu wokół niedoszłych wyborów prezydenckich 10 maja moją uwagę zwróciło powtarzanie przez obie strony sporu dwóch tez: podczas gdy jedni próbowali przekonać, że Państwowa Komisja Wyborcza tak naprawdę nie ma umocowania w polskiej konstytucji oraz że nie ma swojego odpowiednika w innych krajach, więc tym samym nie jest niezbędna do organizacji i przeprowadzania wyborów, drudzy odbijali piłeczkę, powtarzając, że „europejskie standardy” wykluczają organizację wyborów przez rząd czy ministra spraw wewnętrznych, chyba że mówimy o państwach autorytarnych.

Każde z tych twierdzeń ma w sobie pewien fałsz: zakłada bowiem istnienie jakiegoś „uniwersalnego” punktu odniesienia, który miałby decydować o wiarygodności procesu wyborczego. Tymczasem w samej Europie, także w ramach Unii Europejskiej, są przynajmniej trzy różne modele organizacji wyborów. I w jednym z nich mieści się nasza PKW, ale w innym jako organizator sprawdza się rząd lub szef jednego z resortów – bez uszczerbku na przejrzystości procesu. Jest tylko jeden wspólny mianownik oceny tego, czy można mówić o demokratycznych wyborach: muszą być one powszechne, równe, tajne i bezpośrednie. Reszta to cała gama możliwości zgodnych z tradycją i aktualnymi warunkami danego kraju.

Komisje i posłowie

Gdyby ktoś z polityków miał z tym problem, a nie chciałby opierać się tylko na wiedzy dziennikarzy, to wystarczy, by sięgnął do źródeł w Biurze Analiz i Dokumentacji Kancelarii Senatu RP. Oto bowiem senacki zespół analityków w 2014 roku za pośrednictwem Europejskiego Centrum Badań Parlamentarnych i Dokumentacji zwrócił się do państw członkowskich z prośbą o wypełnienie ankiety, której celem było uzyskanie aktualnych informacji o obowiązującym systemie wyborczym. Po przejrzeniu odpowiedzi przysłanych przez poszczególne kraje utwierdziłem się w przekonaniu, że ani nasza Państwowa Komisja Wyborcza nie jest „z kosmosu”, ani organizacja wyborów przez jednego ministra nie byłaby rozwiązaniem wziętym „z sufitu”.

Dostępne jest 23% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji