Nowy numer 49/2020 Archiwum

Klątwa chipu w szczepionce

Myśl wyrachowana: Zarówno w sprawach ducha, jak i materii lepiej ufać znawcom niż wyznawcom.

Swoim ostatnim felietonem pt. „Masoneria w szczepionce” wywołałem sporą burzę. Z treści wpisów i e-maili, które otrzymałem, wnioskuję, że podstawowymi produktami spożywczymi niebagatelnej części naszego społeczeństwa są olej i sól – jedno i drugie egzorcyzmowane. Nie żebym lekceważył sakramentalia, ale wiem, że z dodatkami do wiary jest tak jak z solą właśnie: nie należy przesadzać. Trzeba uważać na proporcje, bo zamiast poprawić, można wszystko zepsuć. Jeszcze łatwiej zepsuć zdrową pobożność faszerowaniem jej „objawieniami” urągającymi nie tylko nauce Kościoła, ale w ogóle nauce i po prostu zdrowemu rozsądkowi.

Sprawdzając źródła „wiedzy” niektórych moich informatorów, oświecających mnie w kwestii masonerii czy wpływu szczepionek na zbawienie, odniosłem wrażenie, że w ich świadomości diabeł i masoni zamienili się miejscami z Bogiem. Tu już nie Bóg jest najważniejszy, lecz szatan, który niczym jakiś demiurg wszystkim rządzi, a my, żeby przetrwać, musimy otoczyć się kręgiem z wody święconej i nie wystawiać poza niego nosa.

Tylko jak w tych warunkach spełnić wolę Jezusa i iść na cały świat z Ewangelią? Jak samą Ewangelię głosić, skoro się ją przysypało tonami bzdurnych słów, wygłaszanych przez samozwańczych proroków?

„Szczepionka na koronowirusa będzie mieć jakąś klątwę demoniczną” – ostrzegł mnie czytelnik, powołując się na orędzie niejakiego Żywego Płomienia. I cytuje: „Nie wolno wam przyjąć chipa RFID, bo od chwili przyjęcia tego chipu, zbawienie wasze nie będzie możliwe”.

Nie pisałbym o tym, rzecz jasna, gdyby to był głos odosobniony. Niestety, ta psychoza jest powszechna. Nawet poważne osoby zasypują mnie jakimiś dziwactwami o zgubnym dla duszy wpływie 5G. Technologia w przedziwny sposób zlewa się tu z teologią, a „technoduchowe” treści, krążąc w przestrzeni wirtualnej, okazują się bardziej zaraźliwe niż wirusy.

Sedno problemu tkwi, jak sądzę, w niewłaściwym lokowaniu zaufania. Ja się na technologii nie znam, więc ufam znawcom, a nie ideologom. Jeśli jednak postanowię wierzyć komukolwiek, byle gadał coś intrygującego, moim przewodnikiem stanie się nie wiedza, lecz ignorancja. I stanę się żywym potwierdzeniem złotej myśli, że obecnie za eksperta może uchodzić każdy, kto potrafi nam zaimponować naszą niewiedzą.

To jest jak ze Świadkami Jehowy. Często ludzie mówią o nich z podziwem: „Oni są naprawdę dobrzy, jak oni się znają na Biblii”. A prawda jest taka, że to nie oni się tak znają, tylko ty się tak nie znasz.

Jeśli swoim mistrzem uczynisz kogoś niesprawdzonego, uwierzysz w dowolną bzdurę i staniesz się jej apostołem, niosącym dumnie orędzie zagłady. I pobrzękując kajdanami strachu, będziesz przekonany, że głosisz Ewangelię wolności.

Ja tego nie kupuję. Wybieram Jezusa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także