Nowy numer 21/2020 Archiwum

Fatima. Jak doszło do nazwania małej portugalskiej miejscowości arabskim imieniem?

Historia przełamującej bariery, silniejszej niż śmierć, miłości chrześcijańskiego rycerza i muzułmańskiej dziewczyny może być wskazówką, gdzie szukać dróg do szacunku i przyjaźni. Miłość kruszy mury i przezwycięża wrogość. Dał temu wyraz Jan Paweł II, gdy po zamachu na swoje życie, w rocznicę objawień fatimskich, 13 maja 1981 roku, cudownie ocalony, przebaczył tureckiemu zamachowcowi.

Każdy, kto widział panoramę Jerozolimy, musiał zwrócić uwagę na rzucającą się w oczy, dominującą pośród zabudowy Starówki ogromną, złotą kopułę. To Kopuła na Skale, która wraz z sąsiednim meczetem Al-Aksa tworzy jedno z najświętszych miejsc islamu. Zbudowano ją w VII wieku, po wyparciu z Jerozolimy chrześcijan, w miejscu szczególnym; to tu Abraham miał ofiarować Bogu Izaaka, Salomon zbudować świątynię, a w końcu Mahomet odbyć nocną podróż do nieba.

Większość chrześcijan, patrzących na tę wspaniałą kopułę, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że po jej wewnętrznej stronie znajdują się imponujące, długie na 240 metrów mozaiki, zawierające najstarszy znany nam zapis koraniczny, z wyznaniem wiary w Allaha oraz… niewiary w Trójcę Świętą i bóstwo Chrystusa. „Mesjasz, Jezus syn Marii, jest tylko posłańcem Boga (…). Wierzcie więc w Boga i Jego posłańców i nie mówcie: "Trzy!" Zaprzestańcie! (…) Bóg - Allah - to tylko jeden Bóg! On jest nazbyt wyniosły, by mieć syna!”. Przesłanie Kopuły Skały związane jest z okolicznościami, w jakich ją budowano. Islam powstawał i rozwijał się w konkurencji do chrześcijaństwa. Nic dziwnego, że po zdobyciu Jerozolimy, miasta jak żadne inne związanego z życiem i działalnością Jezusa, muzułmanie chcieli podkreślić prawdziwość swojej wiary i błędność religii wrogów. Nie zmienia to jednak faktu, że wiara w boskość Jezusa pozostaje kamieniem niezgody między chrześcijaństwem a islamem, utrudniającym współpracę i wzajemny szacunek.

Czy wobec tego istnieje szansa na zbliżenie między tymi dwoma wielkimi religiami monoteistycznymi, których wyznawcy stanowią ponad połowę ludzkości? A może nawet wyobrażalne jest uznanie boskości Jezusa przez wyznawców islamu? Po ludzku wydaje się to niemożliwe, jednak niektórzy teologowie i publicyści katoliccy dostrzegają znak nadziei w objawieniach fatimskich. Tak bowiem, jak w przypadku objawień w Guadelupe zdumiewający jest tajemniczy wizerunek Maryi, tak w objawieniach fatimskich zastanawiające jest ich miejsce.

Fatima. Jak doszło do nazwania małej portugalskiej miejscowości arabskim imieniem?   Fatima sanktuarium. Jakub Szymczuk /Foto Gość


Nie ma nigdzie na świecie drugiej miejscowości o nazwie Fatima. Czy to nie dziwne, że objawienia miały miejsce w miasteczku o tej nietypowej nazwie, będącej zarazem popularnym, żeńskim imieniem arabskim, rozsławionym przez ukochaną córkę Mahometa? Jeśli w dziełach bożych nie ma przypadków, to co Opatrzność chce nam przez ten zbieg okoliczności powiedzieć? Odpowiedzi na to pytanie próbował udzielić sługa boży, arcybiskup Fulton Sheen, w wydanym w 1953 roku dziele „The World’s First Love”. Przypomniał on, że powstały w VIII wieku islam skutecznie wyparł chrześcijaństwo z Afryki Północnej i Azji Mniejszej, a „misjonarskie wysiłki Kościoła wobec tej grupy (…) kończyły się niepowodzeniem, ponieważ muzułmanie zwykle nie są podatni na nawrócenie”. Sheen był jednak przekonany, że muzułmanie „w końcu” uwierzą w boskość Chrystusa. Zdaniem sługi Bożego „stanie się to nie poprzez bezpośrednie głoszenie chrześcijańskiej nauki, lecz poprzez wezwanie muzułmanów do oddawania czci Matce Boga”. Sheen przypomniał, że Koran z wielkim szacunkiem traktuje Maryję, a muzułmanie wierzą w Dziewicze Narodzenie. Po śmierci Fatimy, swej ukochanej córki, Mahomet napisał: „Będziesz najbardziej błogosławioną spośród kobiet w Raju, po Maryi.” Właśnie dlatego, zdaniem Sheena, Maryja na miejsce swoich objawień wybrała miejscowość o niepowtarzalnej, egzotycznej nazwie: „Wierzę, że Najświętsza Dziewica wybrała sobie miano ‘Matki Boskiej z Fatimy’ jako obietnicę i znak nadziei dla ludów muzułmańskich i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują jej tak wiele szacunku, pewnego dnia przyjmą również Jej Boskiego Syna”.

Skąd jednak tajemnicza nazwa małej portugalskiej miejscowości, jak doszło do nazwania jej arabskim imieniem? Sheen znalazł odpowiedź w historii z czasów średniowiecza, gdy chrześcijanie wyzwalali Portugalię z rąk muzułmanów. „Gdy zostali wreszcie z niej wyparci, muzułmanami dowodził ostatni wódz, który miał piękną córkę o imieniu Fatima. Zakochał się w niej katolicki chłopak, ona odwzajemniła jego miłość i nie tylko pozostała w Portugalii, gdy muzułmanie odeszli, lecz przyjęła również wiarę katolicką. Jej młody mąż był w niej tak zakochany, że przemianował miasto w którym mieszkali; odtąd nosiło ono nazwę Fatima”.

W 2017 roku, w 100-lecie objawień fatimskich, w polskiej prasie katolickiej pojawił się szereg tekstów przypominających orędzie arcybiskupa Sheena oraz przytoczoną przez niego opowieść o pochodzeniu nazwy Fatima. Nikt nie dotarł jednak jeszcze do źródeł tej opowieści. Historię miłości portugalskiego rycerza Gonçalo Hermigueza i muzułmańskiej dziewczyny o imieniu Fatima znamy z dwóch tekstów. Pierwszy z nich to kronika Bernardo de Brito, mnicha cysterskiego, doktora teologii i kronikarza królewskiego, żyjącego w latach 1569-1617. De Brito był związany ze słynnym klasztorem Alcobaça, powstałym pod koniec XII wieku, kluczowym dla średniowiecznej Portugalii ośrodkiem nauki, kultury i polityki. Przyklasztorny kościół pod wezwaniem Matki Bożej Zwycięskiej był w średniowieczu największą budowlą sakralną w Portugalii. Na przełomie XVI i XVII wieku, kiedy żył de Brito, klasztor utracił już część swojej dawnej świetności, jednak wciąż jeszcze posiadał najważniejsze i najbogatsze zbiory archiwalne i biblioteczne w kraju. Korzystając z ich zasobów, a także ze źródeł pochodzących z innych portugalskich klasztorów, de Brito napisał „Da Chronica Cister”, ukończoną w 1599, a wydaną drukiem w 1602 roku. W kronice tej, znajdującej się obecnie w Bibliotece Narodowej Portugalii, przedstawił historię zakonu cystersów w tym kraju od chwili rozpoczęcia przez nich działalności.

Fatima. Jak doszło do nazwania małej portugalskiej miejscowości arabskim imieniem?   Bernardo de Brito. AUTOR / CC 2.0

W księdze VI-tej właśnie kroniki napotykamy na rozdział „O założeniu klasztoru Santa Maria dos Tamaraes, który był filią klasztoru w Alcobaça…”. Jest w nim opisana historia Gonçalo Hermigueza, zwanego „pogromcą Maurów”, który w święto Jana Chrzciciela, 24 czerwca 1169 roku (ta data widnieje w rękopisie, brak jej w wersji drukowanej kroniki), na czele grupy portugalskich rycerzy, zaatakował znienacka gromadę niczego nie spodziewających się Maurów, świętujących za murami twierdzy Alcacer do Sal z okazji przesilenia letniego. Wśród zaatakowanych znajdowała się młoda, piękna kobieta, której widok zauroczył Hermigueza do tego stopnia, że stoczył kilka zaciętych potyczek, by wyrwać ją z rąk obrońców i uprowadzić. Okazało się, że branka to dama dworu o imieniu Fatima (wbrew temu, co twierdził arcybiskup Sheen, źródła nie wspominają, jakoby była córką wodza muzułmanów). Pod wrażeniem miłości i dobroci rycerza, który poprosił króla o zgodę na uwolnienie jej z niewoli i poślubienie, szybko odwzajemniła jego uczucie. Po chrzcie, na którym przyjęła imię Oriana, została żoną Hermigueza.

Historia ich miłości została uwieczniona w najstarszym zachowanym portugalskim wierszu; de Brito przytacza go w swojej kronice w całości. To właśnie drugie źródło, opisujące tamte wydarzenia. Wiersz w sugestywny sposób oddaje uczucia rycerza, który w ogniu bitwy dostrzegł i pokochał piękną kobietę i walczył o nią, bojąc się ją utracić, a w końcu nie posiada się z radości, że zdobył wybrankę i doświadcza jej miłości. De Brito nie podaje, w jaki sposób dotarł do tego wiersza, którego autorem był podobno sam Hermiguez.

Wróćmy jednak do kroniki de Brito. Opowiada ona dalej, że rycerz niedługo cieszył się szczęściem; na skutek śmiertelnej choroby utracił ukochaną Orianę zaledwie rok po ślubie. Nieutulony w smutku został mnichem i wstąpił do klasztoru Alcobaça, tego samego, w którym około 430 lat później de Brito pisał swoją kronikę. Składając śluby zakonne rycerz ofiarował zakonowi część swoich dóbr, między innymi posiadłość ziemską w pobliżu miejscowości Ourém. Wkrótce potem przeor polecił mu, by w towarzystwie pięciu innych zakonników właśnie tam założył nowy konwent. Stało się to możliwe dzięki dużemu wsparciu Afonso Henriquesa, pierwszego króla Portugalii, który darzył Hermigueza, niegdyś ulubionego rycerza królewskiego, sporą estymą. W ten sposób 23 czerwca 1171 roku został otwarty i poświęcony kościół pod wezwaniem Maryi Dziewicy Pani Naszej wraz z klasztorem Santa Maria dos Tamarães (św. Marii od tamaryszków – czyli pięknych krzewów, występujących w okolicy). W klasztorze tym, odległym o około 5 kilometrów od obecnej Fatimy, Gonçalo "wiódł żywot bogobojny" aż do swojej śmierci.

Na tym kończą się informacje, podane w kronice. Warto jedynie dodać, że dla de Brito licząca sobie za jego czasów blisko pięć wieków historia tajemniczej mauretańskiej żony Hermigueza była na tyle ważna, iż nie tylko poświęcił jej całą księgę VI kroniki, przytaczając przy tym miłosny wiersz rycerza, ale zamieścił hasło „Fatima Mauryjka, jej konwersja i śmierć” w skorowidzu rzeczowym drukowanego wydania.

Na podstawie tekstu de Brito możemy się tylko domyślać, że Hermiguez sprowadził w pobliże nowego klasztoru doczesne szczątki Fatimy – Oriany. Faktem jest, że blisko 750 lat później w tej właśnie miejscowości, nazwanej imieniem kobiety, która z miłości stała się chrześcijanką, doszło do najważniejszych objawień maryjnych w XX wieku. Historia przełamującej bariery, silniejszej niż śmierć, miłości chrześcijańskiego rycerza i muzułmanskiej dziewczyny może być wskazówką, gdzie szukać dróg do szacunku i przyjaźni. Miłość kruszy mury i przezwycięża wrogość. Dał temu wyraz Jan Paweł II, gdy po zamachu na swoje życie, w rocznicę objawień fatimskich, 13 maja 1981 roku, cudownie ocalony, przebaczył tureckiemu zamachowcowi. I tak po 812 latach niebo wysłało z Fatimy kolejny znak działania Opatrzności Bożej nad światem i ludźmi. Kiedy pojawi się następny?
 

***

Autorka korzystała z licznych prac naukowych. Szczególnie cenną okazała się monografia berlińskiego proboszcza Christiana Friedricha Bellermanna „Die alten Liederbücher der Portugiesen“ z 1840 r. Za pomoc w tłumaczeniu staroportugalskich tekstów autorka serdecznie dziękuje pani M. Manueli Pardal Krühler z Freie Universität w Berlinie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Marke66
    13.05.2020 12:49
    W mojej opinii artykuł wypacza sens objawienia. Na zdjęciu jest jest figura upamiętniająca przyjmowanie Komunii Świętej. Tekst tego objawienia jest następujący: "Pierwsze widzenie Anioła w Loca do Cabeço z Hiacyntą i Franciszkiem. Łucja wspomina: "Zobaczyliśmy w pewnym oddaleniu ponad drzewami w kierunku wschodnim światło bielsze od śniegu w kształcie młodzieńca przejrzystego, bardziej jaśniejącego niż kryształ w blasku słonecznym".
    Jestem Aniołem Pokoju, módlcie się ze mną: "O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś wybaczył tym, którzy w Ciebie nie wierzą, którzy Ciebie nie uwielbiają, którzy Ciebie nie kochają, którzy Ci nie ufają".
    Tak macie się modlić. Serce Jezusa i Maryi słuchają z wagą waszych próśb." Więc jak Muzułmanie nawrócą się tak by móc to wypowiedzieć tą modlitwę i tak adorować Pana Jezusa - to ok będziemy mówili o wypełnianiu przesłania z Fatimy.Do tego czasu mamy się modlić tak jak uczył nas tego ten Anioł. Drugi wniosek jest taki - popatrzcie na te dzieci i zastanówcie się czy dzisiaj też tak przyjmujecie Komunię Święta. W opisie co się działo później jest, że Anioł klęknął obok dzieci i razem z nimi adorował Boga - czy tak to dzisiaj wygląda w naszych kościołach? To jest przesłanie z Fatimy, a nie jakieś "pokonywanie murów"!
    doceń 2
  • Anonim (konto usunięte)
    13.05.2020 22:49
    No fakt, że zdjęcie nieadekwatne do treści artykułu. Ale z pewnością nie bez powodu Maryja objawiła się akurat w Fatimie. Zresztą podobno Ali Agca nie mógł zrozumieć, jak to jest, że Fatima uchroniła Jana Pawła II przed śmiercią z jego ręki. Więc może Fatima drogą muzułmanów przez Maryję do prawdziwego Boga?
    doceń 0
  • wietrzyk11
    15.05.2020 19:45
    Objawienia nie miały miejsca w Fatimie, tylko w pobliskiej wiosce Cova da Iria.
    doceń 0
  • plumplum3
    20.05.2020 17:18
    Artykuł zasługuje na uwagę i szacunek dla Autorki, m.innymi ze względu na:
    Studium dokumentów historycznych, których poszukiwanie, tłumaczenia ( ze staro-

    portugalskiego - sic!) w tym źródeł Xii-to wiecznych,wymagało wielkiego nakładu starań.
    Efektem tych badań jest udokumentowane, a przez to najbardziej prawdopodobne pochodzenie

    nazwy Fatima, które w innych źródłach podawano jako opowieści, podania ludowe, o

    charakterze na wpół legendarnym.

    Główną tezą artykułu jest, jak się zdaje, wskazanie nieprzypadkowego działania Opatrzności

    Bożej, co do wyboru miejsca objawień NMP,poprzedzonych przez Anioła Pokoju, i znaczenia

    tego faktu dla możliwości dialogu pomiędzy Chrześcijaństwem a Islamem,- w ślad przemyśleń

    Sługi bożego Abp. F.Sheena.

    Założenie takie zgodne jest ze wskazaniem św. Jana Pawła II,zawartym w Jego przemówieniu

    skierowanym do wyznawców Islamu, podczas wizyty w Wielkim meczecie Omajjadów

    (Syria,Damaszek,2001 r.),u grobu św.Jana Chrzciciela, a mianowicie (cyt):

    "Ważne jest, aby muzułmanie i chrześcijanie nadal zgłębiali wspólnie zagadnienia

    filozoficzne i teologiczne, aby uzyskać bardziej obiektywną i rozległą wiedzę o

    przekonaniach religijnych drugiej strony. Lepsze wzajemne zrozumienie z pewnością

    ukształtuje — na płaszczyźnie praktycznej — nowy sposób przedstawiania naszych dwóch

    religii nie jako skłóconych z sobą, co zbyt często czyniono w przeszłości, lecz połączonych

    partnerską więzią dla dobra ludzkiej rodziny."

    Rozważania ,podjęte przez Autorkę ,jak najbardziej mieszczą się w tym nurcie,opisując wspólne

    dzieje wyznawców obydwu religii.
    Należy cieszyć się,że temat pokonywania barier, "murów" dzielących ludzi obydwu kultur i

    religii na płaszczyźnie miłości , "caritas cristiana", jest ciągle źródłem nadziei i

    pragnienia pokoju - równocześnie będąc dalej przedmiotem przemyśleń i troskliwości ludzi

    współczesnych - jak to wyraz daje Autorka w swoim opracowaniu.
    Takim przemyśleniom można życzyć jedynie : Szczęść Boże! a także - w przyszłości na ich

    rozwijania w przyszłych wydaniach naszego "Gościa", co Daj Boże!

    Artykuł zasługuje na uwagę i szacunek dla Autorki, m.innymi ze względu na:
    Studium dokumentów historycznych, których poszukiwanie, tłumaczenia ( ze staro-

    portugalskiego - sic!) w tym źródeł Xii-to wiecznych,wymagało wielkiego nakładu starań.
    Efektem tych badań jest udokumentowane, a pzez to najbardzirj prawdopodobne pochodzenie

    nazwy Fatima, które w innych źródłach podawano jako opowieści, podania ludowe, o

    charakterze na wpół legendarnym.

    Główną tezą artykułu jest, jak się zdaje, wskazanie nieprzypadkowego działania Opatrzności

    Bożej, co do wyboru miejsca objawień NMP,poprzedzonych przez Anioła Pokoju, i znaczenia

    tego faktu dla możliwości dialogu pomiędzy Chrześcijaństwem a Islamem,- w ślad przemyśleń

    Sługi bożego Abp. F.Sheena.

    Założenie takie zgodne jest ze wskazaniem św. Jana Pwła II,zawartym w Jego przemówieniu

    skierowanym do wyznacwów Islamu, podczas wizyty w Wielkim meczecie Omajjadów

    (Syria,Damaszek,2001 r.),u grobu św.Jana Chrzciciela, a mianowicie (cyt):

    "Ważne jest, aby muzułmanie i chrześcijanie nadal zgłębiali wspólnie zagadnienia

    filozoficzne i teologiczne, aby uzyskać bardziej obiektywną i rozległą wiedzę o

    przekonaniach religijnych drugiej strony. Lepsze wzajemne zrozumienie z pewnością

    ukształtuje — na płaszczyźnie praktycznej — nowy sposób przedstawiania naszych dwóch

    religii nie jako skłóconych z sobą, co zbyt często czyniono w przeszłości, lecz połączonych

    partnerską więzią dla dobra ludzkiej rodziny."

    Rozważania ,podjęte przez Autorkę,jaknajbardziej mieszczą się w tym nurcie,opisując wspólne

    dzieje wyznawców obydwu religii.
    Należy cieszyć się,że temat pokonywania barier, "murów" dzielących ludzi obydwu kultur i

    religii na płaszczyźnie miłości , "caritas christiana", jest ciągle źródłem nadzieji i

    pragnienia pokoju - równocześnie będąc dalej przedmiotem przemyśleń i troskliwości ludzi

    współczesnych - jak to wyraz daje Autorka w swoim opracowaniu.
    Takim przemyśleniom można życzyć jedynie : Szczęść Boże! a także - w przyszłości na ich

    rozwijania w przyszłych wydaniach naszego "Gościa", co Daj Boże!

    Artykuł zasługuje na uwagę i szacunek dla Autorki, m.innymi ze względu na:
    Studium dokumentów historycznych, których poszukiwanie, tłumaczenia ( ze staro-

    portugalskiego - sic!) w tym źródeł Xii-to wiecznych,wymagało wielkiego nakładu starań.
    Efektem tych badań jest udokumentowane, a pzez to najbardzirj prawdopodobne pochodzenie

    nazwy Fatima, które w innych źródłach podawano jako opowieści, podania ludowe, o

    charakterze na wpół legendarnym.

    Główną tezą artykułu jest, jak się zdaje, wskazanie nieprzypadkowego działania Opatrzności

    Bożej, co do wyboru miejsca objawień NMP,poprzedzonych przez Anioła Pokoju, i znaczenia

    tego faktu dla możliwości dialogu pomiędzy Chrześcijaństwem a Islamem,- w ślad przemyśleń

    Sługi bożego Abp. F.Sheena.

    Założenie takie zgodne jest ze wskazaniem św. Jana Pwła II,zawartym w Jego przemówieniu

    skierowanym do wyznacwów Islamu, podczas wizyty w Wielkim meczecie Omajjadów

    (Syria,Damaszek,2001 r.),u grobu św.Jana Chrzciciela, a mianowicie (cyt):

    "Ważne jest, aby muzułmanie i chrześcijanie nadal zgłębiali wspólnie zagadnienia

    filozoficzne i teologiczne, aby uzyskać bardziej obiektywną i rozległą wiedzę o

    przekonaniach religijnych drugiej strony. Lepsze wzajemne zrozumienie z pewnością

    ukształtuje — na płaszczyźnie praktycznej — nowy sposób przedstawiania naszych dwóch

    religii nie jako skłóconych z sobą, co zbyt często czyniono w przeszłości, lecz połączonych

    partnerską więzią dla dobra ludzkiej rodziny."

    Rozważania ,podjęte przez Autorkę,jaknajbardziej mieszczą się w tym nurcie,opisując wspólne

    dzieje wyznawców obydwu religii.
    Należy cieszyć się,że temat pokonywania barier, "murów" dzielących ludzi obydwu kultur i

    religii na płaszczyźnie miłości , "caritas christiana", jest ciągle źródłem nadzieji i

    pragnienia pokoju - równocześnie będąc dalej przedmiotem przemyśleń i troskliwości ludzi

    współczesnych - jak to wyraz daje Autorka w swoim opracowaniu.
    Takim przemyśleniom można życzyć jedynie : Szczęść Boże! a także - w przyszłości na ich

    rozwijania w przyszłych wydaniach naszego "Gościa", co Daj Boże!




Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL