Nowy numer 32/2020 Archiwum

Wolontariuszka uratowała dziecko przed aborcją. Teraz jej grożą

Wolontariuszka Fundacji Pro-Prawo do życia Zuzanna Wiewiórka uratowała życie dziecka, które miało zostać zabite poprzez aborcję za pomocą pigułek poronnych.

Teraz grożą jej zwolennicy organizacji aborcyjnych, które pośredniczą w nielegalnym handlu tego typu środkami.

Od kilku lat działa w Polsce grupa przestępcza, która namawia kobiety do aborcji i oferuje im pomoc w uzyskaniu nielegalnych pigułek poronnych. Tworzące ją feministki i aborcjonistki są bardzo aktywne w internecie, gdzie prowadzą liczne strony oraz grupy dyskusyjne. Na jedną z takich grup w mediach społecznościowych zgłosiła się niedawno młoda dziewczyna, która chciała dokonać aborcji.

Wolontariuszka Fundacji Pro-prawo do życia Zuzanna Wiewiórka podjęła próbę rozmowy z dziewczyną, chcąc udzielić jej wsparcia i zapobiec tragedii. Niestety, to nie pomogło, gdyż wcześniej do dziewczyny dotarły aborcjonistki, zachęcające Polki do aborcji. Zuzannie udało się jednak skontaktować z ojcem dziecka, który jak się okazało, o niczym nie wiedział. Był jednocześnie absolutnie przeciwko zabijaniu własnego dziecka. Jak wynika z informacji udostępnionych w internecie, w sprawę włączyła się także rodzina dziewczyny, dzięki czemu dziecko aktualnie ma się dobrze.

Tymczasem Zuzanna Wiewiórka zmaga się teraz z groźbami i innymi aktami nienawiści, które płyną ze strony zwolenników organizacji aborcyjnych. Usłyszała liczne wyzwiska, groźby i obelgi. W nocy próbowano włamać się na jej profil na Facebooku. W internecie publicznie udostępniono jej prywatne dane wraz z adresem zamieszkania, sugerując dalsze nękanie, które miałoby wyjść poza ramy internetu.

Te groźby to odpowiedź środowisk aborcyjnych na prowadzoną od kilku lat przez Fundację Pro-Prawo do życia ogólnopolską kampanię społeczną "Stop pigułce śmierci", której celem jest informowanie Polaków na temat skutków działania aborcyjnych pigułek oraz niesienie pomocy kobietom namawianym do aborcji.

Pigułka aborcyjna to środek, który po zażyciu wywołuje przedwczesny poród. W handlu tymi środkami pośredniczy grupa aborcjonistek, które namawiają kobiety do aborcji z ich użyciem i zarabiają pieniądze na każdej sprzedanej pigułce. Zażywanie tego typu środków kończy się wyjątkowo brutalną śmiercią dziecka. Potwierdzają to liczne świadectwa kobiet, które dokonały tego typu aborcji:

"Ciężko mi to pisać, ale widziałam wykształcony płód: główka, raczki złożone jakby do modlitwy, nóżki i to wisiało z pępowiną, bo musiałam złapać za ten sznureczek, żeby poszło, boże, to było okropne, płakałam pół godziny na kiblu."

"To już koniec... boże dziewczyny, siedzę i wyję.... ono miało główkę, rączki, nóżki... widziałam je dokładnie, czułam, jak wychodziło... jestem przerażona (...) masakra jakaś to wszystko (…) nigdy więcej tego nie chcę, nigdy. Mam poczucie winy."

"Ujrzałam maleńka istotkę, wielkości połowy mojego kciuka, mającą złożone maleńkie rączki, maleńkie nóżki, główkę i dobrze widoczne oko. I serduszko, które biło. Powiedzieli, że nie jest możliwe, żeby serce takiego płodu bilo poza łonem matki, ale ja jestem pewna, że to, co widziałam, to było bicie małego serduszka."

Dokonywana w domu aborcja za pomocą pigułek może być też skrajnie niebezpieczna dla zdrowia kobiety, co również potwierdzają świadectwa kobiet, które połknęły ten preparat:

"Zalała mnie fala krwi, dosłownie wszystko było we krwi, łóżko, podłoga, moje ciuchy, skarpetki, kapcie, wszystko. Biegiem do toalety, tam kolejna fala bólu, kolejne dwa [skurcze] silniejsze niż kiedykolwiek. Do szpitala trafiłam z krwotokiem i regularnymi skurczami. Dziecko było żywe. Była próba powstrzymania, nie zadziałała. Dziecko urodziło się i zmarło mi na rękach w szpitalu. Po prostu masakra."

Fundacja Pro-Prawo do życia apeluje do rządzących, policji, prokuratury oraz innych służb państwowych o natychmiastowe zajęcie się grupami aborcyjnymi, które pośredniczą w nielegalnym handlu pigułkami i namawiają kobiety do ich połykania w domach. Fundacja zapowiada także podjęcie działań prawnych przeciwko osobom, które grożą jej wolontariuszom.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama