Nowy numer 49/2020 Archiwum

Samodyscyplino, pobudka!

Między tym, co „muszę”, a tym, co „chciałbym”, jest przestrzeń dla myślenia, z której trzeba skorzystać.

Poluzowane zasady izolacji. Można to, można tamto. I co? I wiele osób odczytuje słowo „można” jak „trzeba”, a nawet „bardzo trzeba”. Innymi słowy, gdy otwarto galerie i większe sklepy, gromady spragnionych mebli ludzi, bo przecież izolacja pozbawiła ich foteli, łóżek i kredensów, ruszyła na zakupy. Bo po prostu meble pokończyły się jak ryż oraz makaron. Dlatego trzeba, pod karą braku osłonki na doniczkę i nowego garnka, stanąć w kilometrowej kolejce i kupować. Oczywiście należy też latać po kiecki, bo koronawirus wymiótł z szafy wszystkie. I trzeba łazić po sklepach ogrodniczych, wybierając godzinami grabie i inne szpadle. Bo te z ubiegłego roku już nie działają.

Dziwne to wszystko. Wielu z nas, jeśli nie ma spisanych zasad od a do z, jeśli nie ma wypunktowanego, konkretnie i łopatologicznie, co wolno, a czego nie wolno, głupieje. Oczywiście te zasady muszą być wyłuszczone pod konkretnymi, a najlepiej bardzo surowymi karami. Jak jest kara, to jeszcze funkcjonują. Jeśli brak kary i trzeba włączyć myślenie, to włącza się raczej wiatraczek w nogach. Bieganina, próby „nadrobienia straconego kwietnia” w sytuacji, gdy i tak się nie cofnie czasu. Co najwyżej zablokuje się skutecznie kolejny kwiecień, przyszłoroczny. Bo w sytuacji nieokiełznanego kontaktowania się prędzej czy później dojdzie do kolejnych zakażeń.

Niewątpliwie poluzowanie obostrzeń związanych z pandemią jest konieczne, i to z wielu powodów. Niewątpliwie ogromnym wysiłkiem udało się uniknąć scenariusza włoskiego czy hiszpańskiego. I uratowaliśmy tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy istnień. Ale jeszcze nie czas na głupawe fetowanie czy – co gorsza – odreagowywanie albo i bunt. Przeciwko komu i czemu zresztą ten rodzaj buntu? Przeciwko babci Kazi, którą w dzieciństwie się oszukiwało w kwestii czapki i odmrażało uszy? Jeśli w chwili obecnej, zamiast mądrze rozszerzać aktywności poza domem i racjonalnie podchodzić do luzowania izolacji, wpadniemy w ogólny amok pt. „Jesteśmy wolni, możemy iść”, skończy się to zbiorowym odmrożeniem uszu. Oby nie pod respiratorami.

Kwestia samodyscypliny to złożony temat i tak naprawdę dotyczy wszelkich sfer: życia domowego, pracy, zabawy. Między tym, co „muszę”, a tym, co „chciałbym”, jest przestrzeń dla myślenia, z której trzeba skorzystać. Jeśli rozum i samodyscyplina przysną, dobrze nie będzie.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także