Nowy numer 21/2020 Archiwum

Tajemnice Beethovena

– Są i będą tysiące książąt. Jest tylko jeden Beethoven – zbeształ arystokratę kompozytor.

Był mistrzem dwóch epok, klasycznej i romantycznej. Nawet dzisiaj, w początkach naszego wieku, Ludwig van Beethoven jest supergwiazdą wśród największych kompozytorów, a jego utwory grane są codziennie w salach koncertowych, odtwarzane są z płyt, w internecie czy w radiu. IX Symfonia, ostatnia w jego dorobku, należy do najczęściej wykonywanych symfonii na świecie.

Nie mogę myśleć o twoich skrzypcach

Chociaż 250. rocznica urodzin mistrza przypada dopiero w grudniu, rok jubileuszowy obchodzony jest nie tylko w Bonn i Wiedniu, czyli w najważniejszych miastach w jego życiu, ale właściwie w każdym zakątku świata. Również w Polsce, gdzie jeszcze przed inwazją koronawirusa przygotowywano wiele wykonań dzieł kompozytora. Nie wiemy, czy epidemia pozwoli na organizację koncertów na żywo, ale już teraz na wielu portalach można posłuchać muzyki Beethovena w wykonaniu najlepszych zespołów, solistów i orkiestr symfonicznych. Nie spełniła się więc, przynajmniej nie do końca, zawarta w piosence „Roll Over Beethoven” Chucka Berry’ego żartobliwa przepowiednia, że muzyka klasyczna będzie musiała ustąpić przed inwazją rock and rolla.

Ludwig van Beethoven pochodził z umuzykalnionej rodziny, jego ojciec był tenorem w kapeli księcia elektora arcybiskupa Kolonii. W wieku 5 lat uczył się grać na skrzypcach, później na fortepianie i organach, uczył się też kompozycji. Jako pianista robił tak błyskawiczne postępy, że w ciągu kilku lat potrafił po mistrzowsku interpretować „Das Wohltemperierte Klavier”, czyli zbiór dwóch cykli preludiów i fugę Bacha na instrument klawiszowy. Po śmierci matki, kiedy ojciec całkowicie pogrążył się w alkoholizmie, Beethoven utrzymywał swoje rodzeństwo. Udało mu się spełnić marzenie o wyjeździe do Wiednia, gdzie zamieszkał na stałe w 1792 roku. Tu powstały jego największe utwory. Obracał się w kręgach arystokracji, znalazł wśród niej wielu sponsorów swojej twórczości. Znał swoją wartość i nie wahał się zbesztać księcia ­Lichnowsky’ego, jednego ze swoich chlebodawców, kiedy ten podkreślał swoje arystokratyczne pochodzenie. – Są i będą tysiące książąt. Jest tylko jeden Beethoven – wypalił. Nie przejmował się konwenansami. – Nie mogę myśleć o twoich nędznych skrzypcach, kiedy rozmawiam z moim Bogiem – odpowiedział Ignazowi Schuppanzighowi, znakomitemu skrzypkowi, kiedy ten skarżył się na szczególnie trudne miejsce w jednym z kwartetów skrzypcowych Beethovena. Nie pisał pod publiczkę, tworzył z wewnętrznej potrzeby, ignorując przyzwyczajenia odbiorców, co zyskało mu opinię twórcy niezależnego.

Tajemnicza adresatka

Dostępne jest 31% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji