Nowy numer 22/2020 Archiwum

E-churching

Co nam zostanie w Kościele po koronawirusie?

Pandemia wygenerowała nową odmianę churchingu e-churching. To już nie bieganie po kościołach, ale  – klik! – i jestem na internetowej Mszy. Klik! – i włączam rekolekcje wziętego kaznodziei. Klik! – i jestem na Jasnej Górze albo w Łagiewnikach.

Ma to swoją wartość. W czasach izolacji daje namiastkę wspólnoty. Gdy nie można przyjąć Komunii sakramentalnej, pomaga w przyjęciu komunii duchowej. Dla jednych może być ewangelizacyjnym impulsem. Dla innych – umocnieniem, pogłębieniem, katechezą. Nieraz bardzo wartościową.

Hm..., a może - kiedy zaraza minie - ktoś sobie pomyśli: "eee tam, nie chce mi się iść do mojej parafii. Puszczę sobie Mszę z kazaniem..." (tu wstaw nazwisko któregoś z błyskotliwych internetowych kaznodziejów). Ja celowo ich nie wymieniam, bo nie o nie tutaj chodzi. Chodzi o to, czy przyzwyczajenie z czasów koronawirusa nie wyssie ludzi z parafii. Albo może w ogóle – z kościołów.

Zrobiłem mały research wśród proboszczów. Ich obserwacje i intuicje pokrywają się z moimi albo je uzupełniają.

  1. Koronawirus wyssie ludzi z kościołów, ale raczej tych, którzy chodzili do nich motywowani dogasającą resztką przyzwyczajenia. Nie wyssie tych, dla których Pan Bóg jest ważny.
  2. Koronawirus może wyssać ludzi nie z tych parafii, które uruchomiły różne formy wirtualne, ale z tych, które tego nie zrobiły. Bo jak nie było w sieci Mszy z własnej parafii, to ludzie poszli szukać gdzie indziej. Część z nich nie wróci. Ale to nie wina internetu, a jakości życia wspólnotowego parafii  jeszcze przed pandemią.
  3. Powrót do zwykłych praktyk religijnych będzie wymagał trochę wysiłku. Ale nie bój nic. Wielu naprawdę tęskni za tym, co utracili w czasie pandemii. A niektóre formy wirtualne warto utrzymać w parafiach także po zarazie.
  4. Może się zdarzyć taki niby to pobożny zapping – skakanie po kanałach na YouTube czy na Facebooku w poszukiwaniu jak najsilniejszych doznań religijnych. Ani to mądre, ani budujące. Jak słuchasz Mszy – to jednej. Jak rekolekcje – to jedne, ale od początku do końca.

Internetowe duszpasterstwo jest błogosławieństwem, gdy istnieje realna wspólnota, którą ono wspiera. A co, jeśli nie znajdujesz takiej w swojej parafii? A w dodatku znalazłeś ją w tych trudnych dniach gdzie indziej? Moja rada: spróbuj jednak wrócić do swej parafii. Nie możliwe? OK, zostań w nowej wspólnocie, ale zaangażuj się w nią realnie, nie wirtualnie. Szukaj takiej, w której to jest możliwe, choćby ze względu na odległość. Nie bądź tylko konsumentem pięknej internetowej liturgii czy porywających kazań. Jeśli rzeczywiście są takie głębokie, to usłyszysz w nich, że liczy się miłość. A ona realizuje się w konkretnych relacjach: w małżeństwie, rodzinie, parafii, wspólnocie. Danie serduszka na fejsie i chwila wzruszenia to jeszcze nie miłość. Jeśli na tym się kończy, to jesteś tylko "słuchaczem oszukującym samego siebie" (Tak mówi św. Jakub. Fantastyczny jest ten jego list w Biblii! Sam konkret!)

Pytanie o e-churching to jedno ze szczegółowych pytań o Kościół po koronawirusie. Nie wiem, jaki będzie. Ale mam jedno silne przeświadczenie:

Wierzę, że Pan Bóg chciałby, żeby Kościół po koronawirusie był jeszcze bardziej Kościołem miłosierdzia. Zawsze uważałem, że orędzie zawarte w "Dzienniczku" św. Faustyny to dany przez Boga klucz do rozumienia naszych czasów. Zarówno w skali mikro (jednego ludzkiego serca), jak i makro (w skali świata, Kościoła).

Czytam obawy, że wymuszona pandemią izolacja zaowocuje w przyszłości dobrowolną samoizolacją, rozumianą jako egoistyczne zwrócenie się ku samemu sobie albo – co najwyżej – własnemu otoczeniu. Może i tak będzie. Ale mam nadzieję, że nie wśród uczniów Chrystusa. Już dziś widać piękne przykłady solidarności, a nawet heroizmu duchownych i świeckich, którzy są miłosiernymi Samarytanami dla ofiar pandemii. A kiedy ona się skończy, wielu będzie potrzebowało pomocy materialnej, psychicznej i duchowej.

Jeśli jakaś parafia przespała pandemiczny okres duszpasterstwa wirtualnego – trudno.

Okresu duszpasterstwa miłosierdzia przespać nie wolno.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jarosław Dudała

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, z wykształcenia prawnik, były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. Współpracował m.in. z Radiem Watykańskim i Telewizją Polską. Od roku 2006 r. pracuje w „Gościu Niedzielnym”. Jego obszar specjalizacji to problemy z pogranicza prawa i bioetyki. Autor reportaży o doświadczeniach religijnych.

Kontakt:
jaroslaw.dudala@gosc.pl
Więcej artykułów Jarosława Dudały

 

Zobacz także

  • wietrzyk11
    26.04.2020 22:38
    Parafie, które nie transmitują Mszy św. (bo nie muszą) powinny podać w bardzo widocznym miejscu informację o polecanych transmisjach. Niestety, na stronie mojej parafii (stolica!) informacji o transmisjach nie ma, natomiast na samym środku jest informacja o DYSPENSIE.
    doceń 1
  • wietrzyk11
    26.04.2020 22:41
    Pandemia koronawirusa (prawdziwa czy fałszywa) obnażyła porażającą bezradność Kościoła - zagubienie i dezorientację. Ma rację Grzegorz Górny mówiąc, że całkowicie brak interpretacji teologicznej tego, co się dzieje.
    doceń 2
  • Horowski
    27.04.2020 08:28
    Horowski
    Artykuł 53 Konstytucji RP stwierdza w punktach 2, 5 i 6:

    2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują. [...]
    5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze USTAWY i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.
    6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.

    Dla wyjaśnienia: w polskim systemie prawnym USTAWA to akt prawny wydany przez Sejm i podpisany przez Prezydenta RP.

    Natomiast Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 (Dz.U.2020.697) opiera się co prawda na Ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U. 2008 nr 234 poz. 1570), ale ta ustawa daje podstawę do wielu ograniczeń, lecz nie reguluje nic, co dotyczy sprawowania kultu religijnego (nie ważne jakiej religii, może byc nawet kościół latającego potwora spaghetti). Ograniczania liczby wiernych w kościołach, synagogach czy meczetach albo salach Królestwa nie da się podciągnąć pod art. 46 ustęp 4, punkt 4 (zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności), bo nie jest to zgromadzenie takie jak inne, skoro jest obwarowane w osobnym artykułem Konstytucji (Art. 53). Akty kultu religijnego nie są zresztą podciągane pod prawo o widowiskach i zgromadzeniach także w innych ustawach i rozporządzeniach.

    Wobec tego wierni mogą odmówić podporządkowania się poleceniom policji i nie muszą przyjmować mandatu.

    A kapłani zawsze mogą powiedzieć, że nie mogą zmuszać wiernych do nieuczestniczenia w praktykach religijnych (Konstytucja art. 53, punkt 6), czyli nie mogą wypraszać wiernych ze świątyni.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji