Nowy numer 43/2020 Archiwum

Przypadek? Nie sądzę

Pomimo powszechnego dostępu do rzetelnych źródeł informacji nie przestajemy wierzyć w teorie spiskowe. Żyzną glebą do ich rozwoju są media społecznościowe.

Rząd światowy próbuje zredukować populację przez szkodliwe substancje rozpylane za pomocą samolotów. Australia nie istnieje, a chcący ją odwiedzić turyści są tak naprawdę wywożeni do Ameryki Południowej. Adolf Hitler uciekł do Argentyny, królowa Elżbieta zawdzięcza swoją długowieczność kanibalizmowi, Walt Disney został zahibernowany i czeka na wynalezienie leku na raka. Ziemia jest płaska, światem rządzą iluminaci, a lądowanie na Księżycu było jedną wielką mistyfikacją. To tylko niektóre z wielu krążących po internecie teorii spiskowych. W ostatnim czasie prawdziwą furorę robią te dotyczące koronawirusa SARS-CoV-2.

Infodemia i pandemia

„Wiesz, że to podobno Amerykanie stworzyli koronawirusa i uderzyli w ten sposób w Chińczyków?” – usłyszałem od znajomej. Nie uwierzyłem, ale z ciekawości postanowiłem poszperać w sieci. O wysunięcie tak kontrowersyjnej tezy nie pokusił się żaden poważny tytuł prasowy. Dziennikarze „Bulletin of the Atomic Scientists” przytomnie zauważyli natomiast, że nowy wirus infekujący wszystkie napotkane osoby bez względu na pochodzenie (zarówno obywateli Chin, jak i USA), a jednocześnie dość łagodnie traktujący te w sile wieku, nie byłby najlepszym narzędziem do prowadzenia wojny. Od dalszych poszukiwań dowodów potwierdzających teorię o koronawirusie jako amerykańskiej broni biologicznej ostatecznie odwiódł mnie artykuł opublikowany na łamach „Nature Medicine”. Naukowcy jednoznacznie wykluczyli w nim możliwość celowego wytworzenia drobnoustroju w warunkach laboratoryjnych. Potwierdzili, że jego źródłem są zwierzęta. – Po analizie publicznie dostępnych danych dotyczących koronawirusa SARS-CoV-2 i koronawirusów pokrewnych możemy z całą pewnością stwierdzić, że wirus wywołujący COVID-19 powstał w wyniku naturalnych procesów – podkreślił współautor tekstu prof. Kristian Andersen, immunolog i mikrobiolog ze Scripps Research.

I cóż z tego? Naukowcy swoje, a internauci swoje. Teoria, zgodnie z którą Amerykanie użyli wirusa do produkcji broni biologicznej, nadal cieszy się dużą popularnością w sieci, zwłaszcza wśród Chińczyków. W USA nie brakuje natomiast osób, które są przekonane o tym, że ową broń stworzyli naukowcy z ChRL. Niektórzy użytkownicy sieci wskazują także innych winowajców pandemii, m.in. Georga Sorosa, Billa Gatesa, satanistów i twórców sieci 5G. W reakcji na te i inne fałszywe informacje dotyczące koronawirusa (m.in. niepotwierdzone naukowo metody leczenia i ochrony przed zakażeniem) eksperci Światowej Organizacji Zdrowia jeszcze przed ogłoszeniem stanu pandemii stwierdzili, że mamy do czynienia z „infodemią”.

Kłopotliwe fakty

„Gwałtowny przyrost liczby osób wierzących w spiski wydaje się naturalną konsekwencją tragicznych, nierzadko spektakularnych wydarzeń, na przykład ataku terrorystycznego na WTC czy tragicznej śmierci księżnej Diany” – pisze dr Monika Grzesiak-Feldman w książce „Psychologia myślenia spiskowego”. Bez wątpienia kolejnym tego typu wydarzeniem jest obecna pandemia. Kto w takiej sytuacji jest najbardziej podatny na teorie spiskowe? Intuicja podpowiada, że osoby z niskim poziomem wykształcenia. W pracy „American Conspiracy Theories” Joseph E. Uscinski i Joseph M. Parent przedstawiają badania, które potwierdzają tę tezę. Według nich 42 proc. Amerykanów bez świadectwa szkoły średniej jest skłonnych uznać takie teorie za prawdziwe, natomiast w grupie lepiej wykształconych ten odsetek spada do 23 proc. (w Polsce nie przeprowadzono takich badań). Jednocześnie autorzy publikacji zaznaczają, że wiara w spiski jest niezależna od wieku, płci, narodowości, zamożności i przekonań politycznych.

Zwolennicy teorii spiskowych przyjmują pewne tezy a priori, poszukując argumentów, które mogłyby je potwierdzić: „Przywiązanie do teorii nierzadko staje się tak silne, że jej zwolennicy wolą odrzucić niewygodne dane niż podać w wątpliwość samą teorię. Kłopotliwe fakty często pozostają zresztą niezauważone” – tłumaczy antropolog Wiktor Stoczkowski w książce „Ludzie, bogowie i przybysze z kosmosu”. Z kolei w „Kulturze spisku” amerykański politolog dr Michael Barkun wymienia trzy najważniejsze cechy myślenia spiskowego. Pierwszą z nich jest przekonanie o tym, że nic nie dzieje się przez przypadek, a drugą – że nic nie jest tym, na co wygląda, a zatem każde, nawet najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie musi zostać uznane za mistyfikację. Trzecią cechą jest doszukiwanie się jawnych lub ukrytych związków pomiędzy wszystkimi istotnymi wydarzeniami.

Płaskoziemcy na Facebooku

Wzrost popularności teorii spiskowych jest związany ze spadkiem zaufania do tradycyjnych mediów oraz rozwojem internetu, którego charakter pozwala na rozpowszechnianie fałszywych informacji. W tym kontekście dużą rolę odgrywają media społecznościowe, które stanowią idealną przestrzeń do integracji osób wierzących w różnego rodzaju spiski. Przykładowo facebookowa grupa Towarzystwo Płaskiej Ziemi (Flat Earth Society) liczy już 37 tys. członków, a Płaska Ziemia – Ukrywana Prawda skupia 18 tysięcy. Nie ma tam miejsca na rzeczową dyskusję, wyniki badań naukowych są z góry uznawane za kłamliwe: „Kiedy przestajemy wierzyć we własne oczy i doświadczenie, to musimy się potknąć o stopy oślepiających nas pseudonaukowców, abyśmy traktowali ich jako ekspertów, astronomicznych kapłanów, którzy mają szczególną wiedzę, do której mają dostęp, jak np. teleskop Hubble’a. Przez pranie nam mózgów do czegoś tak gigantycznego i fundamentalnego, sprawiają, że każdy inny rodzaj indoktrynacji to bułka z masłem! ” – piszą administratorzy drugiej z wymienionych grup.

Teorie spiskowe są rozpowszechniane nie tylko przez użytkowników mediów społecznościowych. Zdarza się, że – prawdopodobnie nieświadomie – robią to także dziennikarze renomowanych tytułów prasowych. Na początku marca w „Gazecie Wyborczej” opublikowano artykuł pt. „Czy Senat zatrzyma chorą ustawę o koronawirusie?”. Jego autorka przypisała złe intencje rządzącym, którzy przygotowali przepisy mające ułatwić walkę ze zbliżającą się epidemią. Dziennikarka stwierdziła, że ustawa omija konstytucję, pozwala premierowi ubezwłasnowolnić samorządy, godzi w swobodę działania przedsiębiorców i „nie jest wcale potrzebna”. Nie przedstawiając żadnych dowodów, zasugerowała, że rząd ma coś do ukrycia: „Im więcej nacisków na szybkie przyjęcie specustawy, tym więcej powinniśmy mieć wątpliwości, czy naprawdę tylko o wirusa tu chodzi”. W komentarzach czytelnicy dopowiedzieli sobie resztę, pisząc o kolejnym etapie wprowadzania „pisowskiej dyktatury”. Niewielu zwróciło uwagę na to, że ustawa została przyjęta także głosami posłów opozycji.

Dreyfus i Watergate

Niektóre teorie spiskowe wydają się niegroźne. Do takich można zaliczyć np. wiarę w płaską Ziemię i wątpliwości dotyczące lądowania na Księżycu. Problem zaczyna się w momencie, w którym konsekwencją uznania danej teorii za prawdziwą jest zagrożenie życia lub zdrowia. W tym kontekście warto wspomnieć o niektórych osobach chorych na raka, które wierzą w spisek koncernów farmaceutycznych i na własną prośbę rezygnują ze sprawdzonych terapii. Zamiast nich wybierają np. leczenie gigantycznymi dawkami witaminy C, którego skuteczność nie została potwierdzona naukowo.

W stosunku do teorii spiskowych warto zachować daleko idący sceptycyzm, ale nie wszystkie należy z góry wykluczać. W historii świata kilka z nich okazało się prawdziwymi, np. sprawa Dreyfusa, afera Watergate czy zmowa koncernów motoryzacyjnych, które doprowadziły do zaniku komunikacji miejskiej w wielu amerykańskich miastach. „Odrzucanie teorii spiskowych tylko dlatego, że są teoriami spiskowymi, jest stosowaniem racjonalności ograniczonej, która lekceważy pewne obszary rzeczywistości i stara się ich nie dostrzegać” – zauważa Janusz Guzowski w artykule „Psychologiczne źródła teorii spiskowych” opublikowanym na łamach Magazynu Filozoficznego „Hybris” (Wydawnictwo UŁ). Jednocześnie podkreśla, że myślenie spiskowe jest bardzo ułomne. Jego zdaniem żadna taka teoria nie powinna zostać z góry uznana za prawdziwą – zawsze należy przeprowadzić najpierw postępowanie badawcze. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama