Nowy numer 47/2020 Archiwum

To minie

Myśl wyrachowana: Im większa noc, tym większa Wielkanoc.

Parę dni temu jedna z moich facebookowych znajomych złożyła mi życzenia. Po chwili pojawił się dopisek: „Pisząc do Pana otrzymałam informację, że wypowiedziano mi umowę o pracę”.

No… Tak że tego… Wielu z nas, i to na całym świecie, ma lub może mieć ten problem. Do tego ludzie chorują, umierają, w szpitalach pełno, w kościołach pusto, przed sklepami pełno, w portfelach pusto…

A tu idą święta. Najradośniejsze z wszelkich świąt. I jak tu się cieszyć w takich warunkach?

Ano właśnie – jeśli chodzi o zmartwychwstanie, to nawet najgorsze warunki w ogóle mu nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Trudno przecież powstać z grobu, jeśli się w nim najpierw nie znalazło. Zaś proces prowadzący do osiągnięcia tej lokalizacji, jak wiadomo, do przyjemnych nie należy.

Zauważyć wypada, że zmartwychwstanie Jezusa nastąpiło w najgorszych możliwych warunkach. Zostało poprzedzone tak strasznymi zdarzeniami, że nawet wieki wcześniej zadudniło o nich w uszach prorokom. Nie było miło. Zwaliło się na Niego wszystko, co w piekle mieli na nas. Dzięki temu nam to już nie grozi. My już tego nie przeżywamy. Nas dotyka jedynie cień tamtej męki i cień tamtej śmierci. To, rzecz jasna, też przyjemne nie jest, ale jednak, co by nie gadać, chwilowe. To minie, a wszystkie przykrości, które mijają, są do zniesienia, nawet gdy chwilowo wydają się nieznośne.

– Tylko co mi z tego, jak ja teraz tu nie mam z czego żyć? Aktualnie nie mam problemu z życiem wiecznym, tylko z doczesnym – powie ktoś. Owszem, tylko czy to nasze obecne doświadczenie ograniczeń jest czymś obcym ludzkiej naturze? Czy może raczej nienaturalna jest długotrwała i powszechna materialna obfitość? To uzależnia, a to znaczy, że też ogranicza. Dlatego wiele z tych rzeczy, które się nam dziś niekoniecznie podobają, może się okazać wyzwalającą terapią.

„Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” – napisał św. Paweł (Flp 4,11-13). Wychodzi na to, że ani dostatek, ani niedostatek nie mają większego znaczenia. Jeśli coś mogę, to dzięki Jezusowi.

Zapamiętamy tę Wielkanoc jak żadną inną. Będzie wyjątkowa, bo mimo drzwi zamkniętych będziemy w swoich domach gościli – o ile Go wpuścimy – Zmartwychwstałego. To pewne, bo On sam powiedział, że przyszedł do tych, którzy się źle mają. No to chyba teraz przybyło adresatów. Przyjdzie, bo my za bardzo przyjść nie możemy. I chyba będziemy się mogli wreszcie na Nim skupić, bo nie będą nas rozpraszać te wszystkie kurczaki, zające, malowane jaja i inne takie. Jesteśmy wreszcie „skazani” na Pana Jezusa. Alleluja!

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także