Nowy numer 22/2020 Archiwum

Klucz do papieskich wierszy

Czy dreszcz towarzyszący lekturze poezji Karola Wojtyły jest wynikiem czytania jej w kluczu biograficznym, czy może jednak o takim odbiorze decyduje artystyczny kształt wierszy?

Już za kilka dni trafi na półki księgarń drugi tom „Dzieł literackich i teatralnych” Karola Wojtyły. Pierwszy, wydany przed rokiem i zawierający juwenilia, okazał się ważnym wydarzeniem na rynku księgarskim. W drugim tomie znajdą się utwory poetyckie z lat 1946–2003, czyli od przyjęcia przez przyszłego papieża sakramentu kapłaństwa aż po wydany w ostatnich latach życia „Tryptyk rzymski”. W trzecim, będącym dopiero w planach – dramaty napisane po 1946 r. i ewentualne uzupełnienia. Redaktorzy liczą bowiem na to, że w międzyczasie odnajdą się nieznane dotąd utwory Wojtyły. Jedno z takich odkryć, tekst prozatorski zaczynający się od słów: „Ciągle jestem na tym samym brzegu”, zostało już opublikowane w pierwszym tomie.

Kłopoty z kanonem

Na czym polega waga publikacji wydawnictwa Znak? Otóż jest to pierwsze wydanie krytyczne pism literackich Karola Wojtyły. Krytyczne, tzn. takie, w którym dzieła opatrzono szerokimi komentarzami, informującymi czytelnika o historii powstania utworu i jego archiwizacji, a także o istniejących wariantach tekstu i dotychczasowych wydaniach. Solidnie przygotowane objaśnienia pomagają natomiast zrozumieć archaicznie dziś brzmiące wyrazy i osadzić poszczególne utwory w kontekstach historycznych.

Informacja o tym, że jest to pierwsze wydanie krytyczne, zapewne zdziwi niejednego czytelnika. Wydawać by się bowiem mogło, że twórczość papieża już dawno została przez polskich filologów dokładnie przebadana. Okazuje się, że jest inaczej. O tym, jakie problemy wiążą się z odczytaniem dzieła Karola Wojtyły, pisze prof. Zofia Zarębianka we wstępie do drugiego tomu. Dowiadujemy się tam m.in., że kolejne wersje poszczególnych utworów często znacznie różnią się od siebie. „Ustalenie w tej sytuacji kanonicznej postaci tekstu nastręczało niemałych trudności, zwłaszcza jeśli dodać konieczność oddzielenia zapisów i dopisków czynionych ręką Autora od tych wprowadzanych przez kogoś innego, najczęściej, jak można przypuszczać, przez osoby przepisujące tekst z autorskiego rękopisu” – pisze członkini Komitetu Naukowego Krytycznego Wydania Dzieł Literackich Karola Wojtyły, która odpowiada za redakcję tomu. Właśnie ze względu na te liczne ingerencje komitet pod przewodnictwem prof. Jacka Popiela z Uniwersytetu Jagiellońskiego postanowił, tam, gdzie to możliwe, przyjąć za podstawę wydania rękopisy lub autorskie maszynopisy, mimo że najczęściej za kanoniczną uznaje się ostatnią wersję tekstu drukowaną za życia autora.

Papież odszyfrowany

Uzasadniona w tym przypadku odmienna decyzja postawiła zespół przed kolejnym wyzwaniem – odszyfrowania odręcznego pisma Karola Wojtyły. Pisma, jak podkreśla prof. Zarębianka, „zwartego, o małych literach i często bardzo niewyraźnego”. „Dodatkową trudność sprawiał także stan owych rękopisów, zapisywanych przeważnie ołówkiem na marnej jakości papierze, często przebitce. Dlatego proces ich odczytywania przypominał niekiedy żmudne postępowanie śledcze i wymagał zaangażowania wszystkich członków komitetu redakcyjnego. Pracowaliśmy dwójkami, sczytując teksty, a potem uzgadnialiśmy na wspólnych spotkaniach ostateczne brzmienie wątpliwych fragmentów. Zależało nam na tym, aby czytelnik otrzymał autorski wariant utworów, oczyszczonych z dopisków czynionych inną ręką niż Karola Wojtyły” – relacjonuje redaktor tomu.

Nawet pobieżny rzut oka na obszerne uwagi edytorskie, a także porównanie rozmaitych odmian tekstu (niektóre z nich zamieszczono w całości w aneksie), uświadamia czytelnikowi ogrom tej pracy. Najważniejsze jest jednak to, że wreszcie mamy do czynienia z takimi wersjami utworów, które wydają się najbliższe intencjom autora. Filolodzy mogą więc z pasją zagłębiać się w niuanse, ale główną część książki przygotowano przede wszystkim z myślą o wszystkich czytelnikach, nie tylko specjalistach.

Co więc przynosi drugi tom „Dzieł literackich i teatralnych” Karola Wojtyły? Czternaście utworów, mających z reguły postać rozbudowanych, wieloczęściowych poematów. Tylko jeden z tekstów, „Wędrówka do miejsc świętych”, napisany po pielgrzymce bp. Wojtyły do Ziemi Świętej w 1963 r., wyłamuje się nieco z tego schematu. Zaczyna się jak poemat, a w pewnym momencie przechodzi w prozę poetycką, czy może raczej w rodzaj podróżnego notatnika. Wrażenie szkicowości, nieukończenia towarzyszy zresztą lekturze wielu poetyckich tekstów przyszłego papieża. Pytanie, czy to jest zabieg celowy, pozostaje otwarte, zwłaszcza że – jak dowiadujemy się ze wstępu – Karol Wojtyła niespecjalnie miał czas na zajmowanie się korektami swoich utworów.

Między skrajnościami

Mimo tej, nie zawsze dopracowanej, miejscami nieco rwanej frazy, twórczość autora „Tryptyku rzymskiego” zadziwia rozmachem poetyckiej wizji. Nadal, podobnie jak w juweniliach, dużą rolę odgrywają w niej obrazy kosmosu i bujnej przyrody, nieustannie odsyłające do Stwórcy, tak jak w pięknej frazie otwierającej „Tryptyk rzymski”:

{BODY:BBC}Zatoka lasu zstępuje w rytmie górskich potoków ten rytm objawia mi Ciebie, Przedwieczne Słowo.{/BODY:BBC}

W dojrzałych wierszach mniejszy jest już jednak niż w juweniliach wpływ tradycji młodopolskiej, a rytm wiersza okazuje się znacznie mniej regularny niż wcześniej. Prof. Zofia Zarębianka, obok dość oczywistych wpływów norwidowskich, wskazuje tu na model poezji wypracowany w kręgu międzywojennej Drugiej Awangardy; na literackie pokrewieństwa z twórczością Józefa Czechowicza i Czesława Miłosza. Zwraca też uwagę, że Karol Wojtyła należał do tzw. pokolenia Kolumbów, które wydało poetów tak różnych jak Krzysztof Kamil Baczyński, Tadeusz Różewicz, Miron Białoszewski czy Zbigniew Herbert. Zdaniem badaczki obraz tego pokolenia bez uwzględnienia twórczości polskiego papieża pozostaje niepełny. Dlatego wstęp do drugiego tomu jest w pewnym stopniu apelem o odczytanie twórczości Wojtyły w perspektywie szerszej niż tylko biograficzna; o dostrzeżenie jej walorów artystycznych i ukazanie jej w kontekście rozwoju polskiej literatury XX wieku. Zwłaszcza że krytykom, jak dotąd, często brakowało klucza do tej twórczości. Jej recepcja bywała więc rozpięta między dwiema skrajnościami: „od deprecjonowania po apoteozę” – jak trafnie to określiła prof. Zarębianka. Tymczasem ani jedna, ani druga postawa nie służy z reguły wnikliwemu czytaniu.

Skała, czyli posadzka

Oczywiście gdy mowa o postaci tak niezwykłej jak Jan Paweł II, trudno przy czytaniu wierszy całkowicie abstrahować od biografii autora. Zwłaszcza gdy elementy tej biografii przenikają wprost do tekstu. Dlatego nie da się np. wiersza „Kamieniołom” odczytywać bez nawiązania do wojennego doświadczenia pracy młodego Wojtyły na terenie fabryki Solvay. Choć, rzecz jasna, kamieniołom z wiersza jest obrazem symbolicznym – służącym ukazaniu znaczenia ludzkiej pracy w osiąganiu świętości. Podobnie wiersza „Kościół” nie sposób czytać w oderwaniu od biograficznego faktu, jakim był udział bp. Karola Wojtyły w obradach Soboru Watykańskiego w bazylice św. Piotra. To właśnie wtedy musiała rodzić się ta strofa:

{BODY:BBC}To Ty, Piotrze. Chcesz być tutaj Posadzką, by po Tobie przechodzili (idąc przed siebie nie wiadomo dokąd), by szli tam, gdzie prowadzisz ich stopy, by łączyły się w jedno przestrzenie poprzez wzrok, który pomaga urodzić myśl. Chcesz być Tym, który służy stopom – jak skała raciczkom owiec: Skała jest także posadzką gigantycznej świątyni. Pastwiskiem jest krzyż.{/BODY:BBC}

Dziś te słowa wydają się wręcz prorocze, bo ten, który je napisał, sam kilkanaście lat później stał się Piotrem prowadzącym swoje owce na pastwisko krzyża. Czy dreszcz towarzyszący lekturze tego fragmentu jest więc wynikiem czytania w kluczu biograficznym, czy może jednak o takim odbiorze decyduje artystyczny kształt wiersza? Nie ma prostej odpowiedzi, bo przecież strofa wydaje się nie do końca udana (zyskałaby chociażby na wykreśleniu nawiasu czy brzmiącego tu dość niezgrabnie słowa „gigantycznej”). A jednak wyznanie przyszłego papieża porusza także dzięki konsekwentnie zbudowanej metaforze – utożsamieniu biblijnej Skały, którą jest Piotr, z posadzką świątyni. To jeden z tych obrazów, które pozwalają dostrzec artystyczną wartość twórczości Karola Wojtyły. Dzięki wydaniu „Dzieł literackich i teatralnych” mamy teraz te obrazy zebrane w jednym miejscu i uporządkowane.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji