Nowy numer 23/2020 Archiwum

Korona z głowy

Stworek tak mały, że nie widać go nawet pod mikroskopem optycznym pokazał, że nie jesteśmy nieśmiertelni i wszechmocni.

Jesteśmy na wielkich rekolekcjach. Na razie półotwartych, ale z biegiem czasu reguła może się stawać coraz bardziej surowa, a nikt nie może odpowiedzialnie określić, jak długo wszystko potrwa. Panika, z jaką mamy do czynienia, ma wiele powodów. Według mnie działalność mediów społecznościowych przyłożyła się do jej powstania tylko trochę. Owszem, Twitter i Facebook sprzyjają rozpowszechnianiu plotek, ale Polacy rzucili się do półek z makaronem nie wtedy, gdy pojawił się jakiś wpis, czy nawet seria wpisów, ale wtedy, kiedy rząd ogłosił zamknięcie szkół. Strach przed tajemniczym zagrożeniem byłby moim zdaniem podobny, gdyby przekazywano go przez radio, albo rozmowy na targu.

Z pewnością szokowi sprzyja to, że w zasadzie nie mamy w pamięci czegoś takiego, jak zaraza. Dotyczy to nawet pamięci zbiorowej, przekazywanej przez kulturę. Nie twierdzę, że w polskich tekstach literackich nie pojawia się nigdy mór, ale na ogół zagrożeniem jest raczej najazd Tatarów, albo Niemców. Inną przyczyną strachu – pewnie ważniejszą – jest poczucie, że wirusa może złapać każdy i nic nie da się z tym zrobić. Choroba z Wuhan to nie AIDS, w przypadku którego względnie łatwo uniknąć ryzykownych zachowań. Nie atakuje też określonej grupy społecznej, ale dotyczy wszystkich. Nie wystarczy nawet unikanie ludzi, którzy kaszlą, bo wirusa może przenieść ktoś, kto nie ma żadnych objawów schorzenia. Wszystko to tworzy poczucie bezradności. I właśnie ono może się okazać cennym owocem tych rekolekcji. 

Nagle bowiem okazało się, że nie jesteśmy wszechmocni i nieśmiertelni. Na co dzień łatwo zapomnieć o tym, że nigdy nie wiadomo, co się zdarzy następnego dnia i czy w ogóle będziemy mieli okazję jeszcze to zobaczyć. Teraz boleśnie odczuwamy, że pewności jutra nie gwarantuje nam ani praca (na giełdach pogrom; nie wiadomo, co jeszcze i jak bardzo tąpnie), ani zdrowa dieta (wiele nie pomoże, jeśli miniemy na ulicy nosiciela koronawirusa), ani luźne podejście do życia (nie sprawi ono nawet tego, że w kolejce do sklepu stracimy mniej czasu niż ten, kto ma wózek załadowany zapasami na pół roku). Nie gwarantuje go także rozwój techniki. Widząc osiągnięcia ludzkości łatwo popaść w pychę. Można pomyśleć, że w przypadku medycyny może być już tylko lepiej – choroby, które niegdyś dziesiątkowały całe narody wyeliminowaliśmy, albo sprawiliśmy, że przestały być śmiertelne, a jeśli na coś nie ma jeszcze lekarstwa, to już niedługo będzie. I nagle okazuje się, że stworek tak mały, że nie widać go nawet pod mikroskopem optycznym rzuca na kolana całą naszą cywilizację. Nie da się go zabić, a uniknąć bardzo trudno. Sparaliżowane są wyrastające na supermocarstwo Chiny i bogate regiony Włoch, a przerażona i zagrożona reszta świata. Najwybitniejsi specjaliści pracują nad sposobem pozbycia się koronawirusa, ale na razie ludzki rozum jest kompletnie bezradny.

Myślę, że warto sobie tę katechezę wziąć do serca. Warto też pamiętać, że katechezy nie są po to, żeby nas zniszczyć. O tym, jak ufam, przekonamy się podczas tej epidemii jeszcze nie raz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Zobacz także

  • Piotr
    14.03.2020 08:31
    Witam, nawet jak człowiek wierzy albo się stara to może go dopaść lęk albo strach. Ja staram się wykorzystać to na zbliżenie się do Boga i wydaje mi się że takie artykuły pomagają. Módlmy się abyśmy nie ulegli pokusie.
    doceń 4
  • Abdiel
    14.03.2020 10:50
    Może jakieś inicjatywy rekolekcji on-line? Znalazłem tylko u karmelitów.
    doceń 1
  • Eugeniusz_Pomorze_
    14.03.2020 17:39
    Żeby nie było, że piszę tylko "straszne rzeczy", to przede wszystkim chcę przedstawić/przypomnieć jeden z najlepszych środków ratunku, jakie ofiarował ludzkości Pan Jezus, czyli Koronkę do Miłosierdzia Bożego. W tym czasie strasznego żniwa koronawirusa polecam lekturę "Dzienniczka" św. s. Faustyny, a żeby do tej zupełnie niezwykłej lektury zachęcić polecam fragment artykułu s. M. Elżbiety Siepak ZMBM. - dotyczący konkretnie obietnic Pana związanych z odmawianiem Koronki. I jeszcze jedno - hmm..., mam pełne podstawy by twierdzić, że na "wielkiego" koronawirusa... wystarcza "malutka" Koronka do Bożego Miłosierdzia... - sam bowiem doświadczyłem ratunku od nagłej, a niespodziewanej śmierci...

    "Z tą modlitwą Pan Jezus związał wielkie obietnice pod warunkiem właściwej praktyki nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, czyli w duchu ufności wobec Pana Boga i miłosierdzia względem bliźnich. Wyrazem tej ufności jest wytrwałość w modlitwie; im większa ufność, tym większa wytrwałość w odmawianiu Koronki. Pan Jezus powiedział do Siostry Faustyny, że przez tę Koronkę można wszystko uprosić, ale nigdy nie twierdził, że natychmiast i po jednorazowym jej odmówieniu, z wyjątkiem łaski dobrej śmierci. W swym „Dzienniczku” Siostra Faustyna opisuje takie sytuacje, gdy jej prośba została spełniona po jednorazowym odmówieniu Koronki np. uciszenie burzy (Dz. 1731), i takie, gdy tę modlitwę odmawiała ustawicznie przez wiele godzin, np. aby uprosić deszcz (Dz. 1128). Gdy modliła się przy konających czasem wystarczyło jednorazowe odmówienie Koronki, by uprosić łaskę szczęśliwej i spokojnej śmierci, a innym razem trzeba było ją odmówić wiele razy, gdy dusza potrzebowała wielkiej pomocy modlitewnej (Dz. 1035).

    Z ufnym odmawianiem Koronki do Miłosierdzia Bożego Pan Jezus związał obietnicę uproszenia wszelkich łask, gdy powiedział: Przez odmawianie tej Koronki podoba Mi się dać wszystko, o co Mnie [ludzie] prosić będą (Dz. 1541), dodając: jeżeli to (…) będzie zgodne z wolą Moją (Dz. 1731). Wola Boga jest wyrazem Jego miłości do człowieka, a więc wszystko, co jest z nią niezgodne, jest albo złe, albo szkodliwe i dlatego nie może być udzielone przez najlepszego Ojca, który pragnie tylko i wyłącznie dobra dla człowieka w perspektywie wieczności. W tej ogólnej obietnicy chodzi nie tylko o łaski nadprzyrodzone, ale także o doczesne dobrodziejstwa.

    Szczegółowe obietnice dotyczą godziny śmierci, a ściślej mówiąc łaski szczęśliwej i spokojnej śmierci, czyli w stanie łaski oraz bez lęku i przerażenia. Te łaski mogą sobie uprosić nie tylko ci, którzy sami z ufnością odmawiają tę Koronkę, ale także mogą je otrzymać konający, przy których inni jej słowami będą się modlić. Każdej duszy (…), która odmawiać będzie tę Koronkę– obiecał Pan Jezus – bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, albo [jeśli] przy konającym inni [ją] odmówią, wtedy [konający] dostąpią tego samego odpustu. Kiedy przy konającym odmawiają tę Koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę (Dz. 811). Łaskę dobrej śmierci, czyli nawrócenia i odpuszczenia grzechów, obiecuje Pan Jezus nawet po jednorazowym odmówieniu całej Koronki w duchu nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, a więc w postawie ufności wobec Pana Boga (wiary, nadziei, miłości, pokory oraz szczerego i głębokiego żalu za grzechy) i miłosierdzia względem bliźnich. Chociażby był grzesznik najzatwardzialszy – mówił – jeżeli raz tylko zmówi tę Koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego (Dz. 687).

    Wielkość łask związanych z tą modlitwą wyrażają słowa Pana Jezusa wypowiedziane do Siostry Faustyny: Przez odmawianie tej Koronki zbliżasz ludzkość do Mnie (Dz. 929). Kapłani mają ją podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku (por. Dz. 687)."



    s. M. Elżbieta Siepak ZMBM
  • Gość
    14.03.2020 23:46
    "nie jesteśmy nieśmiertelni i wszechmocni" a ktoś tak twierdzi?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji