Nowy numer 23/2020 Archiwum

Apeluję o spokój, państwo działa!

O działaniach państwa w walce z koronawirusem mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Bogumił Łoziński : Pojawiają się w Polsce kolejne przypadki koronawirusa i rośnie lęk przed zakażeniem. Liczy się Pan z paniką?

Min. Łukasz Szumowski: Sytuacja jest dla wszystkich nowa i stresująca, ale warto, abyśmy wykazali się spokojem. Pamiętajmy o tym, że służby państwa działają. By ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa, musimy wszyscy przestrzegać procedur wskazanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego. Właśnie po to, by ludzie mieli łatwy dostęp do informacji, uruchomiliśmy w Narodowym Funduszu Zdrowia całodobową infolinię: 800 190 590, gdzie każdy uzyska informacje, między innymi o tym, jak zachować się w sytuacji podejrzenia zakażenia. Informacje można znaleźć także na stronie www.gov.pl/koronawirus.

Jaki procent zakażonych koronawirusem umiera?

Koronawirus SARS-Cov-2 to nowy wirus. Wiemy, że wywołuje chorobę o nazwie ­COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni, zmęczeniem. Są to objawy podobne do grypy. Ciężki przebieg choroby obserwuje się u ok. 15–20 proc. osób, w 80 proc. przypadków jej przebieg jest łagodny, według WHO śmiertelność wynosi ok. 3,4 procent.

Wiemy, że wirus przenosi się drogą kropelkową. Aktualnie nie ma na niego szczepionki. Można natomiast stosować pewne metody zapobiegania zakażeniu. To te same sposoby, które stosuje się w przypadku zapobiegania innym chorobom przenoszonym drogą kropelkową, czyli: częste mycie rąk, zakrywanie ust i nosa przy kasłaniu i kichaniu oraz zachowanie co najmniej metra odległości od osób, które kaszlą i kichają.

Ludzie, którzy w ostatnich dniach przebywali w regionie występowania nowego wirusa, np. w północnych Włoszech, Chinach, Korei Południowej, Iranie, Japonii, Tajlandii, Wietnamie, Singapurze lub na Tajwanie, i zaobserwowali objawy, które wskazałem, powinni bezzwłocznie powiadomić telefonicznie stację sanitarno-epidemiologiczną lub zgłosić się bezpośrednio do oddziału zakaźnego lub oddziału obserwacyjno-zakaźnego, gdzie trafią na izolację i zostaną od nich pobrane próbki do badań pod kątem obecności koronawirusa.

Ludzie poddani kwarantannie dwa tygodnie muszą pozostać w domu i obserwować swój stan zdrowia. Skąd mają mieć żywność?

Kwarantanną jest objęta osoba zdrowa, która miała kontakt z osobą zakażoną, ale pozostali domownicy nie muszą być izolowani, dlatego oni są w stanie przynieść pożywienie czy zrobić zakupy. Jeżeli natomiast mamy do czynienia z osobą samotną, to służby wojewody zobowiązane są do opieki nad taką osobą i zapewnienia jej bieżącego zaopatrzenia choćby w produkty spożywcze.

Są osoby niepełnosprawne, które nie są w stanie funkcjonować bez opieki innych. Jak one mają przechodzić kwarantannę?

W takich przypadkach powinna zostać uruchomiona pomoc opieki społecznej i pielęgniarki środowiskowej. Oczywiście cały czas mają tu działać służby wojewody.

Co z ludźmi, którzy nie zastosują się do poleceń służb sanitarnych i nie poddadzą się kwarantannie, jak np. we Włoszech? Czy są jakieś procedury, aby ich zmusić do pobytu w domu?

Powiatowy inspektor sanitarny zawsze może prosić o pomoc policję. Może także nałożyć karę grzywny, a także wystąpić z wnioskiem do sądu. Naruszenie zasad kwarantanny ma swoje skutki opisane w Kodeksie karnym. Do tej pory kwarantannie w Polsce poddano już setki osób i była tylko jedna sytuacja problematyczna, gdzie pomagała policja. Wszyscy rozumieją powagę sytuacji i współpracują. Często spotykamy się nawet ze zjawiskiem odwrotnym. Są osoby, które chciałyby się poddać kwarantannie, choć nie ma do tego wskazań.

Czy będący na kwarantannie pracownicy są traktowani, jakby byli na zwolnieniu, i otrzymują świadczenia?

Za okres trwania kwarantanny lub izolacji przysługuje na ogólnych zasadach wynagrodzenie za czas choroby, zasiłek chorobowy lub opiekuńczy, wypłacany przez płatnika składek, tj. pracodawcę lub Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Zwolnienie na czas kwarantanny można uzyskać w ramach telemedycyny.

Czy nieubezpieczeni mają prawo do bezpłatnego skorzystania ze służby zdrowia w przypadku zakażenia koronawirusem?

Każda osoba, która jest już dotknięta zarażeniem lub choćby podejrzana, otrzyma bezpłatną pomoc. Takie jest zadanie państwa.

Deklaruje Pan, że jest przygotowanych trzy tysiące łóżek dla zakażonych, a co w sytuacji, gdyby ta liczba była większa? Czy są rezerwy, pomoc wojska czy innych służb itp.?

W Polsce jest 79 szpitali z oddziałami zakaźnymi i blisko 3 tysiące łóżek „zakaźnych” oraz „obserwacyjno-zakaźnych”. Dodatkowo mamy ponad 7 tys. tzw. łóżek intensywnych do opieki nad ciężej chorymi. Rozpoczęliśmy już też przekształcanie niektórych innych oddziałów, a nawet całych szpitali, w oddziały zakaźne i szpitale zakaźne. Tak się stało w Ostródzie, gdzie szpital jest już wyłącznie szpitalem zakaźnym. Przed częścią szpitali przećwiczyliśmy z Państwową Strażą Pożarną rozkładanie specjalnych namiotów, które będą przeznaczone do przyjmowania pacjentów, którzy mogą być nosicielami koronawirusa. Namioty mają pełnić funkcję polowych izb przyjęć. Chodzi o to, by rozdzielić dwa strumienie osób – tych, które potencjalnie mają infekcję, od tych, które infekcji nie mają. Zwiększamy także liczbę laboratoriów, które mogą wykonywać diagnostykę zakażenia koronawirusem. Obecnie dziennie można przebadać już ponad 2 tysiące próbek w 14 laboratoriach w Polsce.

Czy rząd ma dostateczne środki finansowe na walkę z koronawirusem?

Premier uruchomił już 100 mln zł na zabezpieczenie województwa, w którym zajdzie potrzeba, na wypadek walki z zakażeniami. Te pieniądze szybką ścieżką, za pośrednictwem wojewodów, będą rozdysponowywane do szpitali. Zostaną przeznaczone na uzupełnienia niezbędnych potrzeb w czasie przygotowań do przyjęcia pacjentów. Dodatkowo w budżecie państwa znajduje się rezerwa w wysokości 1,3 mld zł, która może zostać uruchomiona w sytuacjach kryzysowych i będzie uruchomiona dzięki wejściu w życie tzw. specustawy, która została uchwalona w minionym tygodniu. Niezależnie od rozwoju sytuacji nie zabraknie środków na walkę z koronawirusem. Pamiętajmy, że to nie tylko problem Polski, ale całej Europy. Inicjujemy działania na poziomie europejskim. Konkretne środki w UE są uruchamiane, aby wesprzeć kraje w walce z koronawirusem. Z polskiej inicjatywy 250 mln euro z UE przeznaczonych zostało na walkę ze skutkami rozprzestrzeniającej się epidemii. Sam podczas spotkania w Brukseli zaproponowałem przeznaczenie środków z funduszu solidarnościowego na walkę z zagrożeniami płynącymi z możliwych epidemii. Razem z partnerami z Europy musimy zrobić wszystko, by uspokoić lęki i opanować sytuację.

Polacy zaczęli robić zapasy na wypadek konieczności domowej kwarantanny, w efekcie może zabraknąć niektórych produktów żywnościowych. Czy rząd się z tym liczy i czy ma jakieś dodatkowe źródła żywności?

Musimy zachować zdrowy rozsądek. Nie ma powodu, by gromadzić pożywienie czy leki. Jeżeli byłaby taka potrzeba, będziemy informować. Na dziś jej nie ma i apeluję o spokój.

Substancje czynne, które są potrzebne do produkcji leków, w dużym stopniu są produkowane w Chinach, które obecnie z powodu koronawirusa ich nie sprzedają. Czy Polska jest przygotowana na to, że może zabraknąć leków?

Zarówno pracownicy Ministerstwa Zdrowia, jak również Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Biobójczych oraz Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej monitorują sytuację związaną z dostępnością leków w Europie i na świecie. Dziś nie mamy zagrożenia braku leków. Pamiętajmy, że ich produkcja jest czasochłonna, więc są wytwarzane, można by rzec, z wyprzedzeniem. Stąd leki, które są nam potrzebne, już zostały wyprodukowane. Cały czas jednak monitorujemy sytuację. Jesteśmy w stałym kontakcie z Europejską Agencją Leków, która również monitoruje sytuację w Europie. Obecnie informacje, jakie otrzymujemy z Chin i Indii, nie wskazują na brak dostępności produktów leczniczych tam produkowanych.

Dziesięć lat temu mieliśmy na świecie epidemię świńskiej grypy, w Polsce zmarło na nią prawie 200 osób. Wówczas nie przyjęto specustawy, opierano się na rozporządzeniach, nie było działań profilaktycznych na tak szeroką skalę. Dlaczego teraz wprowadza się takie środki? Więcej osób umiera na zwykłą grypę niż na SARS-Cov-2.

Nie chciałbym wypowiadać się na temat działań podjętych przez moich poprzedników. Świńska grypa nie okazała się aż tak groźna, jak się spodziewano. Grypa jest chorobą znaną, a nowy koronawirus nie. Znamy rodzinę koronawirusów, z której się wywodzi, ale nadal wiele rzeczy z medycznego i epidemiologicznego punktu widzenia jest dla nas zagadką. Jako minister zdrowia muszę przygotować się na różne możliwe scenariusze, w tym na ten, że może dojść do masowych zarażeń. Chcemy być na każdy scenariusz przygotowani. Państwo musi zadziałać wówczas bardzo szybko i sprawnie. Po to jest specustawa.

Jakie rozwiązania wprowadza spec- ustawa?

Określa ona zasady i tryb zapobiegania oraz zwalczania zakażenia i rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej u ludzi, wywołanej wirusem. Wprowadza wiele ważnych zmian, m.in.: pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie obowiązków z domu jako pracę zdalną. Ta regulacja zapewnia także prawo otrzymania dodatkowego zasiłku opiekuńczego dla rodziców zwolnionych od wykonywania pracy z powodu konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem, za okres nie dłuższy niż 14 dni, w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły, do których uczęszcza dziecko. Specustawa wprowadza zmiany nie tylko w przepisach związanych z ochroną zdrowia, ale także w prawie budowlanym, oświatowym czy prawie zamówień publicznych, jak odejście od procedury zamówień publicznych w sytuacji zabezpieczania interesów obywateli. By powstała ta ustawa, konieczna była współpraca wielu resortów. Zważywszy na jej zakres, myślę, że tempo pracy było bardzo szybkie. Praktycznie wszystkie siły polityczne ponad podziałami zagłosowały za przyjęciem ustawy.

Specustawa daje wojewodom kompetencje do zamykania szkół, zakładów pracy itp. A co z kościołami? Czy władze państwowe mogą zażądać zamknięcia świątyń?

Ostatnio pojawił się komunikat arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, w którym zachęca, by duchowieństwo i wierni zachowali zwiększoną ostrożność i szczególnie teraz zwracali uwagę na to, by zachowywać podstawowe zasady higieny. Przewodniczący episkopatu podkreśla, że w sytuacji zagrożenia biskupi powinni przekazać wiernym informację o możliwości przyjmowania tzw. komunii duchowej lub na rękę. Kto ma obawy przed zarażeniem, nie powinien w tym czasie korzystać z wody święconej umieszczonej w kropielnicach.

Jeśli zostałby ogłoszony stan epidemii, władze państwowe mogłyby wtedy wprowadzić ograniczenia swobód obywatelskich, takich jak zgromadzenia, w tym także religijne, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Jakie czynniki mogą wyeliminować zagrożenie wirusem?

Różne są przewidywania ekspertów. Naukowcy analizują, jak może zachować się nowy wirus. Słyszy się głosy, że wejdzie on do grona infekcji na stałe obecnych w naszym życiu. Ale poczekajmy na szczegółowe badania.

Kiedy Pana zdaniem epidemia może się zakończyć?

Nie chcę snuć domysłów, wolę opierać się na wiedzy eksperckiej, a specjaliści pracują nad szczepionką na tego wirusa. Poczekajmy na ich opinie. Moją rolą jest zabezpieczyć obywateli przed możliwymi skutkami rozprzestrzeniania się koronawirusa. I z tej roli muszę się wywiązać.•

Łukasz Szumowski

jest kardiologiem, profesorem nauk medycznych. Ukończył Akademię Medyczną w Warszawie. Od 1998 r. pracował w Instytucie Kardiologii w Warszawie-Aninie, gdzie kierował Kliniką Zaburzeń Rytmu Serca. Od 2018 r. jest ministrem zdrowia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji