Nowy numer 49/2020 Archiwum

Żył Ewangelią

Największą wartością filmu Glińskiego jest udana próba stworzenia na ekranie sylwetki kapłana żyjącego Ewangelią.

„Zieja” rozpoczyna się w 1977 roku, kiedy major SB usiłuje skłonić ks. Jana Zieję do współpracy, by uzyskać informacje na temat funduszy, jakie KOR otrzymuje z zagranicy. Ta dramaturgiczna oś filmu Glińskiego pozwala w szeregu retrospekcji poznać niektóre wydarzenia z długiego życia księdza. Ich dobór jest znaczący, bo świadczą o sile przekonań i niezachwianej wiary ks. Ziei.

Ksiądz miał odwagę, by iść pod prąd,  nie bacząc na konsekwencje. Przykładem chociażby epizod rozgrywający się w czasie wojny polsko-bolszewickiej, dotyczący przykazania „nie zabijaj”.   Można powiedzieć, że wyprzedzał swój czas, w wielu kwestiach był radykałem, co budziło kontrowersje i nie zawsze podobało się przełożonym.

Oczywiście, nie brakuje w filmie kontekstów współczesnych, bo przecież dzisiaj wszędzie, również w filmie, jest polityka. Jednak największą wartością filmu jest próba stworzenia na ekranie sylwetki kapłana, dla którego najważniejsza jest Ewangelia. Będącego wzorem do naśladowania. Powiedzmy od razu, że jest to próba udana.

Film nie jest tradycyjną biografią, to raczej cykl znakomicie inscenizowanych, zręcznie połączonych epizodów z życia charyzmatycznego kapłana. Część z nich oparta zostało bezpośrednio na faktach, są tu też sceny tylko inspirowane wydarzeniami. Film znakomity i poruszający, chyba najlepszy, obok „Cześć, Tereska” w dorobku reżysera, ze wspaniałą kreacją Andrzeja Seweryna w roli tytułowej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także